124. Graficzna Podróż


Okładka książki Graficzna PodróżEd Sheeran oraz jego przyjaciel z dzieciństwa, artysta plastyk Phillip Butah, stworzyli wspólnie niezwykłą książkę, która opowiada o osobistych doświadczeniach Eda związanych z jego muzyką. Portrety Eda narysowane przez Phillipa, zapierające dech fotografie, a także wspomnienia Eda, który zdradza szczegóły swojej muzycznej podróży – wszystko to składa się na niezwykle plastyczną, emocjonalną opowieść o muzyku, który odniósł światowy sukces.

Tytuł: Graficzna podróż
Wydawnictwo: Insignis
Data premiery: 04.11.2015
Ilość stron: 210
Autorzy: Ed Sheeran, Phillip Butah


Sukcesy nie biorą się z niczego. Muzycy zazwyczaj musieli przejść długą, ciężką drogę, aby dojść do momentu, kiedy ich utwory stały się hitami na listach przebojów. Tak samo było z Edem Sheeranem o czym możemy dowiedzieć się z jego biografii.

Biografie są naprawdę interesującą lektura, ponieważ pokazują nam - zwykłym ludziom - drogę którą przebyły gwiazdy. Myślę, że dla każdego wydatkiem, którego by nie żałował byłoby kupienie książki opisującej życie swojego ulubionego muzyka bądź zespołu. Osobiście nie czytam biografii, gdyż na polskim rynku nie ma interesujących mnie pozycji, ale kiedy pojawiła się okazja aby zrecenzować tę dotyczącą życia Eda Sheerana nie mogłam odmówić.

Dla mnie ten rudy muzyk  jest po prostu bardzo  utalentowanym wokalistą, którego piosenki przewijają się w mojej playliście. Nie jestem jego wielką fanką, jednak zachwyca mnie jego delikatny głos.

Czy po przeczytaniu biografii coś się zmieniło w moim odbiorze jego muzyki? Na pewno teraz postrzegam jego muzykę inaczej - mam wyobrażenie jaką ciężka drogę musiał przejść, aby stanąć na szczycie. To niesamowite jak długo dążył do spełnienia swojego marzenia, przynajmniej dla mnie - osoby, która szybko zmienia plany. Doszukuję się teraz w każdej jego piosence jakiegoś ukrytego przekazu, historii która sprawiła, że zapragnął ją napisać. Jednak przede wszystkim bardziej podziwiam Eda i postrzegam go w jakiś sposób za autorytet.


Jednak autorem tej biografii jest nie tylko Ed. Za graficzną część książki odpowiada przyjaciel muzyka - Phillip Butah. Jego rysunki zapierają dech w piersi - są po prostu idealne. Wiele razy przerywałam lekturę, aby przyjrzeć się rysunkowi i sprawdzić czy nie jest on po prostu przerobioną fotografią. Na pewno są miłym urozmaiceniem, pokazującym to jak zmieniał się Ed oraz jak rozwijał się artysta.

Sam tekst jest napisany przejrzystą czcionką z dużymi literami, dzięki czemu łatwo oraz szybko się czyta. Książka jest wydana w większym formacie, dzięki czemu nie wydaje się taka gruba, oraz oprawiona w grubą, zieloną okładkę nawiązującą do najnowszej płyty muzyka.

Myślę, że to idealna pozycja dla fanów Eda jak i dla tych co chcą się dowiedzieć o nim trochę więcej. Zostaje mi ją tylko polecić i napisać, że bardzo dobrze się ja czyta jednocześnie słuchając muzyki wokalisty.

Moja ocena: 
9/10

Za możliwość przeczytania biografii serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis
http://www.insignis.pl/

Wesołych świąt!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chcemy życzyć wszystkim czytelnikom bloga, książkoholikom wesołych świąt. By upłynęły w miłej i spokojnej atmosferze z rodziną i z ukochanymi bohaterami książek!

Wyniki konkursu!!!!

Czas rozstrzygnąć pierwszy konkurs z... Girl Online!
Zatem nie przeciągając dłużej w wyniku losowania wygrywa:

123. Red Rising: Złota krew

Opis: Kto walczy z potworami, sam musi stać się potworem.
Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo.
I nie ma dla nich sprawiedliwości.
Darrow Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje skazany na śmierć. Nie wie jeszcze, że to dopiero początek.
Los daje mu szansę, aby walczyć o wolność dla swoich ludzi. O wolność wszystkich Kolorów niewolonych surowym prawem Złotych najeźdźców, którzy przed wiekami opanowali Układ Słoneczny.
Darrow musi tylko stać się Złotym. Wślizgnąć się w szeregi panujących i rozbić system od środka.
Przed nim nie tylko bolesna przemiana, lecz także długa i żmudna walka o pozycję na szczycie społecznej piramidy. Żeby stać się Złotym, Czerwony Helldiver musi nie tylko zmienić skórę, lecz także przeżyć. Co wcale nie jest takie proste, bo Instytutem Marsa, szkołą przyszłych władców, rządzi tylko jedna zasada: przeżyją najsilniejsi.
Czy słaby Czerwony zdoła skończyć szkołę bogów?
Czy zdoła rozpalić zarzewie zagłady i obalić Złotą tyranię?


Tytuł: Złota Krew
Autor: Pierce Brown
Tytuł oryginalny: Red Rising Trilogy #1: Red Rising
Seria: Red Rising
Tom: 1
Wydawnictwo: Drageus Publishing House


Konkurs z Gril Online!

Nadszedł uwielbiany przez wszystkich czas... a mianowicie czas konkursu! Tym razem dzięki uprzejmości wydawnictwa Insignis w najbliższym czasie pojawią się jeszcze dwa takie wydarzenia.

Na pierwszy ogień idzie Girl Online w trasie

Regulamin konkursu:
1. Organizatorkami konkursy jest: Tali i Owca, z bloga Niezapomniany czas
2. Konkurs trwa od 01.12.2015 do 15.12.2015(godziny 00:00). Zgłoszenia wysłane później nie będą brane pod uwagę
3. Zwycięzca zostanie ogłoszony w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu
4. Nagroda jest wysyłana jedynie na terenie Polski
5. Uczestnikiem może być osoba posiadająca konto na blogerze oraz anonimowy użytkownik
6. Zwycięzca będzie wybrany na podstawie losowania
7. Zasady uczestnictwa:
a) zgłoszenie musi zawierać: email oraz chęć wyrażenia uczestnictwa(wasza inwencja twórcza jak:))
b) skontaktujemy się z wygraną osobą mailowo
c) osoba biorąca udział w losowaniu musi być obserwatorem bloga i/lub profilu Google+ Tali

8. By uzyskać dodatkowy los należy polubić profil na facebook'u (w takiej sytuacji w zgłoszeniu należy podać inicjały, które pozwolą nam doliczyć odpowiedniej osobie los)

To tyle jeżeli chodzi o sprawy techniczne. Pierwszy konkurs jest zwykłym losowaniem, więc weźcie udział i liczcie na szczęście!


122. Kolor magii

Opis: To pierwsza część słynnego wieloksięgu rozgrywającego się na płaskiej ziemi. Śmieszna, mądra i cudownie zadowalająca jak wszystkie książki Pratchetta. W odległym, trochę już zużytym układzie współrzędnych, na płaszczyźnie astralnej, która nigdy nie była szczególnie płaska, skłębiona mgiełka gwiazd rozstępuje się z wolna...Spójrzcie...



121. Człowiek, który gapił się na kozy


Opis: Wojna w Wietnamie. Podpułkownik Jim Channon wpada na pomysł stworzenia nowego modelu żołnierza - superwojownika wyposażonego w nadnaturalne zdolności, które pozwolą odmienić okrutne oblicze wojny. Nie zdaje sobie sprawy, jakie owoce wydadzą jego odjazdowe pacyfistyczne koncepcje...

Rok 1983, Arlington w Wirginii. Człowiek w mundurze zafrasowany chowa głowę w dłoniach. Znów nie udało mu się przejść przez ścianę. To generał Albert Stubblebine, szef amerykańskiego wywiadu. Ma jeden cel - urzeczywistnić wizje Channona. Czy uda mu się przekonać do tego zwierzchników?
Fort Bragg w Karolinie Północnej. W niepozornym budynku stoi stado supertajnych kóz, pozbawionych zdolności meczenia. Co właściwie trenuje na nich grupa starannie wyselekcjonowanych komandosów?
Fort Meade w stanie Maryland. Nędzny barak w głębi bazy wojskowej. Czy pracujący tam zespół szpiegów o zdolnościach parapsychicznych naprawdę potrafi zdalnie przeniknąć tajemnice wroga?

Tytuł: Człowiek, który gapił się na kozy

Tytuł oryginalny: The Men Who Stare at Goats
Autor: Jon Ronson
Wydawnictwo: W.A.B


Jedne książki stają się popularne w Polsce dopiero po premierze filmu. Inne natomiast są uwielbiane od początku, a to że zostały zekranizowane nikogo nie dziwi. Ciężko mi stwierdzić jak to jest w przypadku "Człowieka, który gapił się na kozy", który to doczekał się ekranizacji w  2009 roku. Swoją przygodę z tą pozycją rozpoczęłam po obejrzeniu kawałka filmu, który wydawał mi się pokręcony, ale również interesujący w takim stopniu, iż postanowiłam przerwać seans i zajrzeć do pierwowzoru.

Książka została napisana przez brytyjskiego dziennikarza Jona Ronsona, który jest jednocześnie narratorem. Zdarzenia opisane w książce są relacją z jego poszukiwań prawdy, za którą uganiał się przez ponad dwa lata, aby złożyć ją w całość i wydać w tej oto książce.

Ale o co chodzi z tymi kozami?  Były one jednym z wielu  skutków  pomysłu od którego wszystko się zaczęło, pomysłu, który zaczął się dość niewinnie. Zapewne w Europie został wysłuchany z politującym potakiwania. Jim Channon dręczony wspomnieniami z wojny w Wietnamie postanawia stworzyć super-żołnierza. Brzmi dziwnie? To dopiero wierzchołek góry lodowej.

Wszystkie pomysły amerykanów brzmią fantastycznie i momentami bardzo ciężko uwierzyć, że oni to wykonywali  i wierzyli. Brnąc przez kolejne strony miałam wrażenie, że autor bawi się z czytelnikiem i na końcu napisze, że wszystko jest wymysłem jego wyobraźni. Podobno jednak jest to prawdziwe, ale nie mnie to oceniać.

Co do samego stylu opisywania, jest on bardzo przyjazny. Skoro jest to historia oparta na prawdziwych zdarzeniach, byłam pewna, że będą to w głównej mierze suche fakty, ale na szczęście tak nie było. Jon Ronson ma na pewno ciekawy styl pisania, który sprawił, że książka była bardziej komediowa, niż reportażowa.

Teraz pozostaje, według mnie, największy problem: jej odbiór. Możemy ją odbierać, jako pozycję komediową, nie wnikając głębiej w  treść książki. Możemy również uświadomić sobie, że za tym wszystkim stali ludzie - to oni byli poszkodowani lub to wymyślili. Przy tym drugim sposobie postrzegania treści książki, prześmiewczy styl opisywania już tak bardzo nie pasuje.

Ciężko polecić tę książę, ponieważ każdy może odebrać na jeden z dwóch wymienionych sposobów. Tak samo trudne jest zadanie by ją ocenić. Osobiście uważam, że jest to pozycja bardzo dobra, komediowa, która sprawiła, że w niektórych momentach miałam sieczkę zamiast mózgu. Mimo tego wspominam ją pozytywnie dzięki ogromnej dawce humoru.

Moja ocena
 7+/10

120. Krój, gotuj, wow

Okładka książki Krój, gotuj, wow. 50 kulinarnych przygód krok po kroku
Przedstawione krok po kroku i zilustrowane w komiksowym stylu przepisy porywają w wir radosnej kulinarnej przygody kucharzy młodych i starych, świeżo upieczonych i doświadczonych!

Z żartobliwego wstępu dowiesz się, jak robić zakupy, jakie stosować techniki oraz jakich akcesoriów i składników używać, aby gotować w prawdziwie włoskim stylu.
Proste przystawki takie jak słodko-kwaśna caponata, klasyczne dania główne, na przykład kurczak cacciatore, i apetyczne desery jak malinowe semifreddo z powodzeniem uda się przygotować każdemu. Wspaniale jest jeść te dania w gronie rodziny i przyjaciół.


Tytuł: Krój, gotuj, wow
Autor: opracowanie zbiorowe
Tłumaczenie: Maria Brzozowska
Wydawnictwo: Insignis

Dzisiejszy świat stawia nam wiele możliwości poznania kultury odległych krajów, a w szczególności ich kuchni. Dzięki temu powstały opasłe tomy z przepisami, zwane także książkami kucharskimi. Pośród tych pozycji można od niedawna znaleźć szczególne książki. Sprawią one, że osoby mające dwie lewe ręce i zadatek do konstruowania bomb biologicznych zapragną wykorzystać jeden z zawartych przepisów, by na końcu stworzyć istny raj dla podniebienia.

Co sprawia, że "Krój, gotuj, wow" jest wyjątkowa? Otóż całą esencją książki są rysunki, które są wykonane bardzo starannie. Nie znajdziecie tu nudnych przepisów składających się z tekstu i zdjęcia potraw, tylko ilustracje opisujące co należy wykonać. Ułożone są one jak w komiksach, co wygląda jakby gotowanie było ciekawą rozrywką, jednocześnie przyciąga wzrok potencjalnego kupca, gdyż nie da się przejść obok niej obojętnie. Dodatkowo włoskie przepisy zostały ułożone działami, co ułatwia nam korzystanie z książki.

Książka jest wydana w większym formacie, dzięki czemu na pewno lepiej się ją przegląda, zwłaszcza (kiedy się pojawia) jest większa, przez co nie trzeba wytężać przy niej wzroku, a jest to bardzo pomocne.
przy przygotowywaniu dań. Kolejnym sporym ułatwieniem na pewno są grubsze kartki, oprócz tego nie są wykonane z papieru kredowego i nie zniszczą się szybko. Ułatwia to też między innymi przewracanie stron, w poszukiwaniu upragnionego przepisu. Czcionka

Jednak mój zachwyt jest spowodowany tym, że nie umiem gotować, kolokwialnie mam do tego dwie lewe ręce. Zasięgnęłam po opinię rodzicielki, aby usłyszeć, zdanie od doświadczonego kucharza. Według niej są w niej niecodzienne przepisy, ale jest to książka zrobiona specjalnie dla początkujących.
Zatem jeśli chcesz ugotować coś ciekawego oraz zaskoczyć wszystkich zacznij od "Krój, gotuj, wow". Jednak jeżeli jesteś zaprawiony/a w tej tajemnej sztuce również do niej zajrzyj, a nuż, widelec znajdziesz coś ciekawego.

Oczywiście skoro mowa o jedzeniu, nie mogło zabraknąć tego zdjęcia. Jest to moje pierwsze takie "dzieło". Nic nie wybuchło, a reszta rodziny uważała, że było smaczne... Pozostało mi życzyć wam powodzenia!

Moja ocena

 8+/10

Za możliwość poznania tajników sztuki kulinarnej serdecznie dziękuję wydawnictwu Insignis


119.Czas żelaza

Opis: Nikt nie rodzi się legendą. Legendę wykuwa przeznaczenie.
Dug Fokarz to pechowy najemnik, który zmierza na południe, aby zaciągnąć się do armii króla Zadara. Przeszkadza mu w tym nieustanne ratowanie z opresji niewłaściwych ludzi.
Dug znalazł się więc po złej stronie barykady względem wielotysięcznej armii, do której chciał dołączyć, a to dopiero początek jego kłopotów.
Tytuł: Czas żelaza
Autor: Angus Watson
Cykl: Czas  żelaza
Tom: 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Przykre jest to, że wiemy bardzo mało o czasach starożytnych, w których żyli nasi przodkowie. Smutne jest również to, iż czasami uważamy ich za ludzi mniej rozumnych od nas. Dlatego moje oko ucieszył fakt, że na polski rynek została przetłumaczona pozycja z fabułą mającą miejsce w tamtym czasie.

118. Pocałunek anioła ciemności


Opis: Codzienność nastoletniej Billie jest daleka od normalności. Celem życia dziewczyny jest przygotowanie się do roli templariusza w elitarnym zakonie, który przetrwał do czasów obecnych, a jego członkowie walczą z przeklętymi: wampirami, wilkołakami, upiorami oraz upadłymi aniołami. Dziewczyna jest samotna, pragnie ciepła i zrozumienia. Nie wie, czy bycie mniszką i jednocześnie pogromczynią potworów jest tym, czego chce. Życie Billie zmieni się, gdy pozna Mike’a – przystojnego chłopaka o fascynującej osobowości, skrywającego mroczny sekret i, jak się okaże, bardzo niebezpiecznego…
Tytuł: Pocałunek anioła ciemności
Autor: Sarwat Chadda
Cykl: Pocałunek anioła ciemności
Tom: 1
Wydawnictwo: Nasza księgarnia


Po miłych zaskoczeniach, które spotkały mnie ze strony literatury młodzieżowej, nadchodzi czas na znacznie gorsze pozycje. O ile te pierwsze są hucznie reklamowane, to te drugie cicho przychodzą i odchodzą z księgarskich półek, a jest ich zatrważająco dużo. Książką z tej kategorii jest "Pocałunek anioła ciemności" pióra Sarwat'a Chadda.

Krótko - jest to kolejna pozycja o dziewczynie, która musi zgładzić wszelkie zło pochodzące nie z tego świata. Bardzo mylące jest to, że jest templariuszką. Liczyłam na to, że ten wątek zostanie w jakiś sposób rozwinięty, zyska na tajemniczości, a książce doda tego czegoś co czuje się przy naprawdę przemyślanych i dobrych pozycjach. Jak łatwo się domyślić -  mocno się zawiodłam. Istnienie zakonu był jedynym ważnym elementem, poza tym nie liczyły się zasady, tradycje... Na co to komu? Zakon był po prostu tłem, które grało pierwsze skrzypce, gdy bohaterka użalała się nad pozostałymi templariuszami.

Miano głównej bohaterki z pewnością nie pasuje do wykreowanej postaci przez Sarwat'a Chadda. Nie nazwałabym tak tej "bohaterki", ze względu na sympatię do pełnokrwistych postaci pierwszoplanowy z innych powieści. Idealnym określeniem byłoby: piętnastoletnia dziewczyna, niewiedząca co ze sobą zrobić, mająca rozdwojenie jaźni, denerwująca wymagającego czytelnika, potworek pod względem wykreowanego charakteru o imieniu Billie. Gdyby cała książka posiadała ładne, rozbudowane opisy, odbiór dziewczyny byłby zapewne odrobinę lepszy, ale tylko trochę.

Co się tyczy samego stylu pisania, to tu autor całkowicie zawiódł. Pisanie zdań pojedynczych to tylko czubek góry lodowej. Irytującym, tak samo jak w przypadku "Urodzonej o północy", były powtórzenia. Zdaję sobie sprawę, że przy pisaniu z trzeciej osoby,  ciężko je ograniczyć. Jednakże uświadamianie czytelnika kto jest podmiotem zdania, poprzez zapisanie tylko imienia, jest już sporą przesadą.

Kolejną rzeczą, która mnie niezmiernie irytowała, było traktowanie czytelnika jak półgłówka. Serio, nie widzę sensu w pisaniu przez kilka stron, że wszytko było mokre i zimne co wskazywało na to, że po prostu padało, po czym oświadczeniu takiego stanu rzeczy, jednym zdaniu: Padał deszcz. Było to strasznie denerwujące i nie było tak napisane tylko raz. Może autor chciał zapełnić więcej stron?

Następnym aspektem, o którym powinnam napomknąć to fabuła. Niestety w tej książce praktycznie jej nie ma. Inaczej: linia fabularna jest, ale pod każdym względem przewidywalna, bezsensowna i okropna. Tak słabej (pod KAŻDYM względem) książki jeszcze nie czytałam.

"Pocałunek anioła ciemności" jest książką którą nie opłaca się czytać - zamiast dać mi przyjemność, działała mi nerwy. Pomimo szczerej niechęci do niej, na podobnej nieco zmodyfikowanej zasadzie Hazel z "Gwiazd naszych wina" wystawiam jej ocenę dwa, ponieważ zawszę mogę spotkać pozycję jeszcze gorszą. Jednak wydaje się to niemożliwe.

Pocałunek anioła ciemności | Bogini ciemności

Moja ocena: 2/10

Stosik 10/2015

Nikt chyba już nie pamięta czasów, kiedy to na blogu pojawiały się zdobycze książkowe autorek. Jednak teraz, czas odnowić lubianą przez wszystkich "tradycje" i przedstawić ostatnie pozycje, które wpadł w nasze łapki:)

Od dołu:
Dziedzictwo ognia - zakup własny. Książkę dawno już dodałam do listy przeczytanych. Już niedługo będziecie mogli poznać recenzje. 
Zabójczyni - zakup własny. Czeka w kolejce do przeczytania.
Dziewczyna ognia i cierni - egz. rec. od wydawnictwa Albatros. Recenzja już dawno została napisana, jednak dziwnym trafem nie została opublikowana(nie ufajcie publikacji na konkretny dzień!)
Płonąca korona - egz. rec. od wydawnictwa Albatros - w trakcie czytania
Azyl -  zakup własny. Czekałam na tą książkę bardzo długo, aż w końcu jestem jej szczęśliwą posiadaczką.

To na razie tyle z najnowszych zdobyczy:) A Wam jakaś pozycja przypadła do gustu?

117. Tam, gdzie śpiewają drzewa

Tam, gdzie śpiewają drzewa
Opis: Viana jedyna córka księcia z Rocagrís wraz z nadejściem wiosny planuje swój ślub z ukochanym Robianem z Castelmar, któremu przyrzeczona została jeszcze gdy byli dziećmi. Jednak podczas święta zimowego przesilenia na zamek przybywa Wlik, rycerz z gór, aby ostrzec króla Nortii o zbliżającej się inwazji stepowych barbarzyńców. Robian, książę, jak i pozostali rycerze, zmuszeni są bronić swojego króla i ziem. Większość z nich ginie w walce i królestwo zostaje podbite przez barbarzyńców. Pozostałymi przy życiu rebelianci wraz z Vianą postanawiają uwolnić królestwo Nortii spod panowania okrutnego i pozornie nieśmiertelnego króla Haraka. Aby zwyciężyć, muszą poznać tajemnicę Wielkiego Lasu i dotrzeć tam, gdzie śpiewają drzewa... Wzruszająca i niezwykle wciągająca historia o miłości i pokonywaniu przeszkód.
Tytuł: Tam, gdzie śpiewają drzewa
Autor: Laura Gallego
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 399


Viana jest jedyną córką księcia Rocagris. Młoda dziewczyna prowadzi życie bez jakichkolwiek trosk bądź obaw. Ma kochającego ojca, najlepszą przyjaciółkę i narzeczonego, dla którego straciła głowę już dawno temu. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zburzyć uporządkowanego życia Viany, do czasu przyjęcia z okazji przesilenia zimowego. Właśnie wtedy, na obchody przybywa rycerz zwany przez wszystkich Wilkiem, który informuje zebranych o nadciągających barbarzyńcach. Nikt jednak z początku mu nie wierzy, a skutkiem tego jest wygrana najeźdźców nad armią Norti kilka miesięcy później.
Viana wraz z rebeliantami, chce wyzwolić kraj spod nieprawowitych rządów. Tym samym musi pokonać strach i wyruszyć w serce lasu do miejsca, w którym śpiewają drzewa.

Obecnie większość wydawanych książek, posiada utarte schematy, które są wykorzystywane przez pisarzy. Pomimo tego, że powieści różnią się stylem pisania, bohaterami, miejscem akcji, fabuły opierają się w większej bądź mniejszej mierze na tym samym. Coraz trudniej stworzyć oryginalną historię, która nie będzie powielała, jakieś znanej koncepcji. Jednak w tym przypadku autorka wykreowała niesamowitą historię, której nie znajdzie się w żadnej innej książce. Początek może być dla niektórych trudnych, jednak dalsza część książki wynagradza wolną akcje, która jest do około 70 strony.

Styl pisania autorki od początku przypadł mi do gustu, jednak doceniłam go dopiero przy niesamowitym opisie miejsc. Niezwykle plastyczny opis sprawia, że czytelnik może znaleźć się obok bohaterów, w legendarnym lesie lub w potężnym zamku. Dzięki temu przyjemność czytania tej pozycji jest jeszcze większa, a skończenie zabiera zaledwie kilka krótkich godzin. Tak jak w większości książek nie mogło się obyć bez romansu. Na szczęście autorka nie wrzuciła jego na pierwszy plan i nie przesłaniał innych wątków. Tym samym stał się subtelnym dodatkiem do całej historii, który tylko podkreślał piękno tej książki.

Teraz sama musisz zdecydować (...) czy będziesz dalej słuchaczem, czy wprost przeciwnie, wyruszysz na poszukiwanie własnej historii.

Viana z początku jest niedojrzałą i samolubną dziewczyną. Pomimo jej wiedzy oraz inteligencji zachowywała się jak pięciolatka, która bagatelizowała wszystkie niebezpieczeństwa. Jednak na przestrzeni rozdziałów, postawa dziewczyny ulega zmianie. Z panienki o dobrych manierach, "przeobraża" się w młodą kobietę, która jest gotowa walczyć o swój kraj i szczęście.
Reszta bohaterów, również zasługuje na uwagę czytelnika, ponieważ każdy z nich ma swoja unikalną historię i charakter. Niestety, nie można ich opisać bez zdradzania fabuły:)

Tam, gdzie śpiewają drzewa okazały się nietuzinkową historią, dzięki czemu pozostanie w pamięci na długo. Można z czystym sercem, polecić tą pozycję wszystkim fanom fantastyki, którzy poszukują niezwykłej powieści.
Jeszcze na sam koniec, warto wspomnieć o czarującym epilogu, który sprawił, iż poleciały u mnie pojedyncze łzy. Uważam, że dzięki tym ostatnim kilku stronom autorka postawiła wisienkę na torcie,.

Lepiej być martwym bohaterem, niż żywym zdrajcą

Moja ocena

9/10

116. [Recenzja przedpremierowa] Girl Online w trasie

Tytuł: Girl Online: w trasie
Autor: Zoe Sugg (Zoella)
Premiera: 4 listopada
Wydawnictwo: Insignis
Opis: Penny jest już spakowana.
Kiedy Noah zabiera Penny w swoją europejską trasę koncertową, dziewczyna wprost nie posiada się ze szczęścia – nareszcie spędzi ze swoim fantastycznym rockandrollowym chłopakiem mnóstwo czasu! 

Okazuje się jednak, że wyobrażenia Penny rozmijają się z rzeczywistością. Borykając się z zapełnionym grafikiem Noah, problematycznym kolegą z zespołu oraz pogróżkami od zazdrosnych fanek, Penny zastanawia się, czy naprawdę jest stworzona do życia w trasie. Nie może nic poradzić na to, że tęskni za rodziną, przyjacielem Elliotem, a także… za swoim blogiem, Girl Online. 

Czy Penny uda się pogodzić miłość do Noah z życiem w zgodzie ze sobą? A może straci wszystko w pogoni za wymarzonym latem?


Pierwsza część Girl Online okazała się zaskakująco dobra. Zyskała ona rozgłos i została pokochana przez wielu czytelników. Po tak udanym sukcesie przyszedł czas oczekiwania na drugą część, który dłużył się niemiłosiernie. Zastanawiałam się: jak potoczą się losy bohaterów, czy autorka zmieni swój warsztat pisarki. Wraz z czasem przede wszystkim jednak pojawiło się pytanie, czy drugi tom podtrzyma poziom swojej poprzedniczki, a może będzie jeszcze lepszy?

115. Wędrowny handlarz

Tytuł: Wędrowny handlarz
Autor: Wiesław Wernic
Wydawnictwo: Czytelnik
Saga: Traperska
Tom: 9
Opis: Doktor Jan, przyjaciel głównego bohatera, ma wyruszyć z nim do swojego przyjaciela. Niespodziewany list od szeryfa Adamsa powoduje, że Karol musi pilnie wyruszyć do Arizony. Doktor Jan udaje się więc na granicę Meksyku i USA wraz ze swoim pacjentem, który zajmował się handlem z Apaczami. Po drodze natrafiają jednak na porywaczy czyhających na samotnych



"Wędrowny handlarz" jest dziewiątą książką z sagi traperskiej, oraz drugą pozycją autorstwa Wiesława Wernica którą czytałam. Pisanie książki w taki sposób, że można wziąć obojętnie jaką część, a tak czy tak będzie wiadomo o co chodzi jest jak najbardziej na plus.

114.(mini książka - mini recenzja) How to be an alien

Tytuł: How to be an alien
Autor: George Mikes
Wydawnictwo: Pearson Education Limited
Opis: Written in 1946, this work provides an insight into what Englishness is and how ridiculous it is as perceived by a Hungarian who came to England.



UWAGA! To co poniżej przeczytacie jest pierwszym tekstem w cyklu "mini książka - mini recenzja". Jak tytuł wskazuje nie będą to długie wypracowania. Zależy nam na tym, aby czytelnicy wyrazili w komentarzach, czy taki cykl jest w porządku, czy ma pojawiać się jak najrzadziej.



"How to be an alien" jest cienką książką z serii "Penguin Readers", która ma za zadanie usprawniać czytanie i rozumienie tekstów po angielsku.  Tę pozycję napisał George Mikes, który to przeprowadził się do Anglii przed drugą wojną światową. Opisuje on w swoim dziele jak być Brytyjczykiem, poprzez opisywanie ich zwyczajów, tak jakby naprawdę byli kosmitami.

113. Księga krwi 1

Tytuł: Księga krwi 1
Autor: Clive Barker
Oryginalny tytuł: Books of Blood 1
Wydawnictwo: Phantom Press
Opis:"Księga Krwi I" to zbiór opowiadań o przeciętnych ludziach, którzy nagle przeżywają niesamowity kontakt z nadprzyrodzonymi zjawiskami. Barker udowadnia w nich, że jest wyjątkowym pisarzem, z wyjątkową wyobraźnią. Są one napisane w jego starym, mrocznym stylu, od którego aktualnie odchodzi w stronę fantasy. Jak sam tytuł podpowiada, każda historia przedstawia przelew krwi w takiej czy innej formie. Wiele z opowiadań doczekało się ekranizacji, tj.: Yattering and Jack, Rawhead Rex, Body Politic, The Forbidden i The Last Ilussion (więcej w filmografii). Inne zostały jeszcze raz ukazane w formie komiksów. Jest to chyba jedna z najpopularniejszych kolekcji opowiadań z gatunku horror. Dotychczas ukazało się 6 tomów tych historii. Niesamowity klimat dostarcza czytelnikowi wielu mocnych wrażeń. Jeśli nie miałeś jeszcze kontaktu z twórczością tego autora, to KSIĘGI KRWI są dobrym wyborem na początek.

Chcąc jak najszybciej wyjść z biblioteki, aby znowu nie spędzić w niej wiele cennego czasu, postanowiłam, że pójdę do najbardziej bliskiemu mojemu gustowi literackiemu działu. Niestety (a może na szczęście) nie udało mi się to i mój wzrok przeciągła mała, stara, lekko podniszczona książka z intrygującym tytułem, oraz ze znanym mi nazwiskiem. Nie zastanawiając się wypożyczyłam ją i w ten oto sposób książka ta doczekała się recenzji.

112. Malfetto. Mroczne piętno

Tytuł: Malfetto. Mroczne piętno
Autor: Marie Lu
Cykl: Malfetto
Wydawnictwo: Zielona sowa
Opis: Adelina Amouteru przeżyła epidemię zarazy. Ale zostawiła ona na niej, i innych dzieciach, które przeżyły, swoje piętno. Czarne włosy Adeliny zmieniły się w srebrne, rzęsy wyblakły, a w miejscu lewego oka ma bliznę. Jej okrutny ojciec uważa, że jest ona malfetto – odmieńcem, który niszczy dobre imię rodu i stoi na drodze do bogactwa. Jednak, jak głoszą pogłoski, niektórzy z ocalonych z zarazy mają nie tylko bliznę, ale również tajemnicze i potężne dary. Choć ich podobieństwo pozostaje niewyjaśnione, zaczynają być określani jednym mianem – Malfetto.
Teren Santoro służy królowi. Stoi na czele Osi Inkwizycji i do jego obowiązków należy wytropienie wszystkich Malfetto i zniszczenie ich, zanim oni zniszczą naród. Wierzy, że Malfetto są niebezpieczni i mściwi, ale to właśnie Teren może być w posiadaniu jeszcze mroczniejszej tajemnicy.
Enzo Valenciano jest członkiem Bractwa Sztyletu. Ta tajemnicza organizacja wyszukuje Malfetto zanim zrobi to Oś Inkwizycji. Ale kiedy Bractwo odnajdzie Adelinę, poznają kogoś z mocami, jakich nigdy nie widzieli.

Trylogia Legenda podbiła serca wielu czytelników na całym świecie. Ja również zaliczam się do tego grona(mimo, że Patriota przede mną) i zniecierpliwieniem czekałam na inne twórczości autorki. Widząc nową serię pani Marie Lu miała bardzo wysokie oczekiwania. Wiedziałam, że autorka potrafi stworzyć wspaniały, a jednocześnie mroczny świat z charyzmatycznymi bohaterami. Zatem jak wyszło to spotkanie z autorką?

111. ENDER

Tytuł: ENDER
Autor: Lissa Price
Tytuł oryginału: ENDERS
Wydawnictwo: Albatros
Opis: Los Angeles po wojnie bakteriologicznej jest rządzone przez Enderów, ludzi powyżej sześćdziesiątego roku życia, którzy mogą zrobić wszystko, nawet kupić drugą młodość w ciele obcego nastolatka... Callie, dawniej bezdomna Starterka, teraz mieszka w okazałej rezydencji zapisanej jej przez bogatą Enderkę, Helenę. Obie doprowadziły do tego, że zburzono i zdelegalizowano bank ciał, ale nosiciele chipów umożliwiających zamianę ciał są wciąż porywani przez nieznanych prześladowców. Niebezpieczeństwo grozi także Callie. Czy uda się jej ocalić innych?




Są serie w których jedne książki dzielą się na lepsze i - niestety- te gorsze. Istnieją również cykle w których poziom w kolejnych częściach jest nadal utrzymywany. Jednak największym jak dotąd dla mnie zaskoczeniem, było przeczytanie dwutomowej serii w której obie książki trzymają ten sam poziom, jednak coś w stylu prowadzenia tej drugiej  radykalnie się zmienia. I wychodzi to dobrze.

110. Książka bez sensu

Tytuł: Książka bez sensu
Autor: Alfie Deyes
Wydawnictwo: Insignis
Opis: Książka bez sensu to dzieło niezwykle popularnego angielskiego vlogera Alfiego Deyesa. Na swoim kanale YouTube Pointless Blog, subskrybowanym aż przez cztery miliony użytkowników, Alfie zamieszcza zabawne wideorelacje z codziennego życia. Książka bez sensu to zaproszenie, by wziąć udział w kreatywnych rozrywkach Alfiego. Wraz z nim wykonuj zwariowane zadania! Obserwuj z tą książką ludzi. Weź ją na randkę. Sprawdź, na ile schodów wyjdziesz, zanim spadnie Ci z głowy. Poproś nieznajomego o rysunek. Stwórz własny komiks. Alfie rozpoczął tę książkę, ale dokończysz ją Ty! Książce towarzyszy bezpłatna aplikacja na smartfony i tablety.





Ostatnio nastała nowa "moda" na książki - a mianowicie  pisane przez youtuberów/blogerów czy innych ludzi, którzy są sławni, głównie dzięki temu, że wstawiają swoje "małe dzieła" do otchłani nazywanej internetem. Kolejną  pozycją z tego rodzaju, przetłumaczoną na nasz język jest "Książka bez sensu" Alfiego Deyesa nagrywającego vloga "Pointless Blog". Sam vlog cieszy się sporą popularnością, a jego treści przyciągnęły do tej pory cztery miliony subskrybentów.


Szczury Wrocławia. Chaos

Tytuł: Szczury Wrocławia. Chaos
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Insignis
Cykl: Szczury Wrocławia
Opis: Wrocław, sierpień 1963. W mieście szaleje czarna ospa. Milicjanci pilnujący izolatorium na Psim Polu są świadkami dziwnych incydentów – „odmienieni” pacjenci atakują przebywających w ośrodku chorych i personel. Wybucha panika. Do Komendy Wojewódzkiej docierają kolejne sygnały o „zmartwychwstałych” napastnikach. Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć zdecydowane działania. Do izolatoriów zostają wysłane oddziały KBW i ZOMO. Rozkaz jest prosty: opanować sytuację.



Książki z gatunku post apokalipsy dają nam niesamowite doznania, które przenoszą nas na miejsce akcji. Oprócz tego pobudzają nasza wyobraźnię i w subtelny sposób skłaniają nas do zastanowienia się nad możliwym wystąpieniem przełomowego momentu po którym nic nie byłoby takie same. Większość  książek z tego rodzaju swoją fabułę ma rozgrywaną w Stanach Zjednoczonych, ale niedawno pojawiła się taka której akcja rozgrywa się w PRL-owskim Wrocławiu. Brzmi zachęcająco, prawda?

Autor owej książki Robert j. Szmidt jest znanym w kręgach związanych z post apokalipsą pisarzem z dorobkiem siedmiu powieści. Oprócz tego ze jest utalentowanym pisarzem znany jest również z tego ze jest redaktorem naczelnym magazynów związanych z literatura sci-fi.


Tak jak wcześniej napisałam książka swoja akcje ma we Wrocławiu w czasach PRL-u.  Według mnie jest to świetne tło dla apokalipsy, przedstawione w taki sposób, że czytelnik który nie ma pojęcia jak to było żyć w tych czasach oraz nie jest zapalonym znawcą historii ma szanse bardzo szybko się wczuć w tę powieść i doświadczyć dreszczyku emocji.


Czymś szczególnym co można powiedzieć o tej książce jest to, że nie ma ona głównego bohatera. Dynamiczna akcja rozgrywa się pomiędzy mało ze sobą powiązanymi grupami ludzi lecz jedno jest wspólne -  główne skrzypce gra epidemia zombie. Przeskakiwanie od sceny do sceny idąc również do przodu z czasem wymaga genialnego umysłu zdolnego sprawić, żeby to wszystko było spójne. I takie są właśnie "Szczury Wrocławia" -  spójne, przemyślne i zaskakujące. Nie mogłam wyjść z podziwu brnąc przez kolejne kartki jak autor zdołał osiągnąć ten efekt.

Wracając jednak do ludzi pojawiających się w tej lekturze - a jest ich bardzo dużo - to każdy z nich bez względu na to czy pojawiał się na kilku  czy kilkunastu stronach został w zadowalającym mnie stopniu opisany przez co był kolejnym elementem sprawiającym, że książka zyskiwała na swojej wartości. Ważne jest wspomnienia to, że autor w swojej książce uwzględnił ponad 200 ochotników którzy zgłosili, żeby zginać na kartach tej powieści, co dla mnie jest niesamowite i pozwoliło mi bardziej "wejść" w ten wykreowany świat.

W tej książce znajdziemy również opowiadanie uzdolnionego pisarza, Artura Olchowego, o wdzięcznej nazwie "Horda". Krótka historia z genialnym pomysłem jest miłym dodatkiem i mam nadzieje ze niedługo usłyszę więcej o tym autorze.

 Po plusach przychodzi mniej milsza cześć -  minusy. "Szczury Wrocławia" są napisane w bardzo dobry sposób, idealnie połączono elementy, jednak brak głównego bohatera i przysłowiowe przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek mogą sprawić ze czytanie bywa czasami po prostu nużące. Jednak zależy to wszystko od czytelnika.

Uważam, że "Szczury Wrocławia" to bardzo dobry tytuł z którym każdy fan zombie czy polskiej fantastyki powinien się zapoznać.


Moja ocena: 
8-/10

Za możliwość przeczytania Szczurów Wrocławia serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis

Wspomnienia niemieckiego snajpera

Tytuł: Wspomnienia niemieckiego snajpera
Autor: Timothy Erenberger
Wydawnictwo: XXL
Opis: Kolejna kontrowersyjna książka, w której wojna widziana jest oczami najeźdźcy i wroga. Timothy Erenberger w swojej powieści opowiada historię, jaką pewien mieszkający w Ameryce dziadek podzielił się ze swoim wnukiem podczas długich, wspólnych, wakacyjnych wieczorów. Ku zdziwieniu wnuka, dziadek pochodzi z kraju o nazwie Deutschland, a on sam był tam za młodu żołnierzem nazistowskiej armii, do tego snajperem... Książka z niebywałą dokładnością opisuje szlak bojowy niemieckiej armii od przyłączenia Austrii po klęskę w Berlinie oraz z detalami ukazuje ?warsztat? żołnierzy-zabójców patrzących przez teleskop w oczy swoim ofiarom zanim pociągną za spust. Czy jest to wyłącznie literacka fikcja, czy zasłyszana, autentyczna historia? Sposób przedstawienia faktów i szczegółowe opisy wskazują, że bohater książki dokładnie wie, o czym mówi i czuje wiatr we włosach tamtych czasów... 



Książki o wojnie są naprawdę ciężkie do czytania i na pewno nie należą do najprzyjemniejszych. Mimo to w "Wspomnieniach niemieckiego snajpera" nie tylko tematyka przesądziła o tym, że się ciężko tę pozycję czyta. Gotowi na wielką (i długą) listę przewinień?

Zaczynając bardziej ogólnie: historia zaczyna się tym, że mały George jedzie na wakacje do dziadków. Jakie wielkie jest jego zdziwienie kiedy okazuję się, że pochodzą oni z Niemiec i na dodatek jego przodek był snajperem. A jeszcze większe jest jego zdziwienie gdy George Frick postanawia opowiedzieć mu swoje przeżycia z wojny.

Ksiązka bez sensu... (z aplikacją na komórki O.o)

Książka bez sensu to dzieło niezwykle popularnego, bo subskrybowanego aż przez 4 miliony użytkowników angielskiego vlogera Alfiego Deyesa, który na swoim kanale YouTube – Pointless Blog – zamieszcza zabawne wideorelacje z codziennego życia. Książka bez sensu to zaproszenie Alfiego, by dołączyć do jego kreatywnych rozrywek. Poobserwuj z tą książką ludzi. Sprawdź, na ile schodów wyjdziesz, zanim spadnie Ci z głowy. Weź ją ze sobą na randkę. Poproś nieznajomego o rysunek. Alfie rozpoczął tę książkę, ale dokończysz ją Ty!







Książce bez sensu towarzyszy zaawansowana spolonizowana apka z rzeczywistością rozszerzoną! Zacznij używać tej apki, dotykając dowolną ikonę na ekranie. Skanuj książkę, oglądaj filmiki i drukuj strony, by wypełniać je ponownie. By w pełni wykorzystać możliwości apki, musisz mieć Książkę bez sensu. Dopiero wtedy sprawdzisz, jak Alfie uzupełnił strony w swoim egzemplarzu i obejrzysz niedostępne nigdzie indziej materiały wideo. Dotknij ikony „Skanuj stronę książki” i umieszczaj tablet/smartfon nad specjalnie oznaczonymi stronami książki. Dodatkowe treści ukażą się na ekranie… Dobrej zabawy!

Wakacyjna książka już niebawem!

Zapewne cześć z was czytała książkę sławnej blogerki   - Zoe Sugg. Jej opowieść z pewnością poruszyła kilka nastoletnich serc. Każdy z pewnością się ucieszy, że już w te wakacje szykuje się nowa pozycja autorki.
By umilić czas oczekiwania na wydanie tomu, rozpocznijmy od małego wprowadzenia, które przygotowało wydawnictwo...













107. Magisterium: Próba Żelaza

Tytuł: Magisterium: Próba Żelaza
Autorki: Holly Black, Cassandra Clare
Oryginalny tytuł: Iron Trial  (book one of Magisterium)
Cykl: Magisterium
Wydawnictwo: Albatros
Opis: Większość dzieciaków zrobiłaby wszystko, żeby zdać ten egzamin - Próbę Żelaza.
Ale nie Callum Hunt. On chce oblać. Ojciec przez całe życie przestrzegał go, żeby trzymał się od magii z daleka.
Kiedy mimo starań Call przechodzi Próbę Żelaza i dostaje się do Magisterium, wie, że to nie skończy się dla niego dobrze. I bardzo się stara aby go wyrzucono. Nie jest to jednak takie łatwe.
Podziemna siedziba Magisterium to miejsce mroczne, a jednocześnie fascynujące. Miejsce, gdzie splątane więzy połączą jego przeszłość z przyszłością.




Książki o magii można zaliczyć do dwóch kategorii: Pierwszą z nich są pozycje, których autorzy wybrali swoją drogę tworząc coś oryginalnego, świetnego czy po prostu magicznego, zapewniając swoim książką miejsce na półkach wielu czytelników. Do drugiej kategorii należą książki pisane od początku a utartych schematach, o których niewielu słyszało, a jeszcze mniej czytało. Niedawno - bo 6 maja - premierę na polskim rynku miała lektura, której największą reklamą były nazwiska autorek (Black i Clare), zatem wypadałoby zaliczyć ową pozycje do jednej z kategorii.

Zazwyczaj podchodzę do duetów z rezerwą. Z jednej strony książkę piszą dwie osoby wiec powinna być dopracowana, ale jak wiadomo nie zawsze tak jest. Z twórczością Holly Black nie miałam styczności, natomiast z piórem Cassandry Clare miałam  i wiedziałam czego się mniej więcej spodziewać.

106. Girl Online

Tytuł: Girl Online
Autor: Zoe Sugg
Oryginalny tytuł: Girl Online
Wydawnictwo: Insignis
Opis: Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach,szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzinie czy atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie. Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penn poznaje Noah - przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu. Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.


Kiedy pojawi się nowy autor na rynku książek, oferując swoim debiutem, w głównej mierze on sprawia, czy będziemy dalej czekać niecierpliwie na jego kolejne książki czy też nie. Jak łatwo się domyślić "Girl Online" jest debiutem i to dość głośno ogłaszanym, którego autorką jest Zoe Sugg - szerzej znana jako Zoella, brytyjska blogerka.

Również kolejną rzeczą którą łatwo można się domyślić, jest to, że owa książka jest powiązana ze światkiem internetowym, a przed jej lekturą polecam sobie postawić pytanie: Czy naprawdę mamy szansę zachować anonimowość w sieci?

Informacje - Girl Online

Jeszcze nie pojawiła się u nas recenzja książki "Girl Online" jednak już dziś mamy dla was pewne ciekawe materiały.
Pierwszą z nich jest przedstawienie książki i autorki... ---------> LINK       LINK II
Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tworzenia tej powieści, możecie obejrzeć tutaj specjalnie przygotowany filmik  Girl Online
 Na koniec dodamy, że na na dole str jest możliwość przeczytania fragmentu powieści:)

Wesołego jajka!

Dziś w ten wielkanocny dzień życzymy wszystkim wesołego jajka, mocy uśmiechu,
rodzinnej atmosfery i wszystkiego co najlepsze!(szczególnie mokrego dyngusa chyba, że jesteście chorzy tak jak ja).
Owca & Tali

Jeszcze na sam koniec zwrócimy uwagę wszystkich czytelników na nowo utworzony fanpage bloga. Znajduje się on po lewej stronie na pasku. Czekamy na wasze polubienia!:)
Oprócz tego zachęcamy do przeczytania recenzji przedpremierowej "Startera", który swoja premierę będzie miał 8 kwietnia.


105. [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] STARTER


Tytuł: STARTER
Auror: Lissa Price
Tytuł oryginału: STARTERS
Wydawnictwo: Albatros
Opis: Świat jaki znała Callie przeminął bezpowrotnie. Dziewczynka straciła rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich pomiędzy 20 a 60 rokiem życia. Ona, jej brat, Tyler, oraz ich przyjaciel Michael - tak jak wszystkie pozbawione praw dzieci ulicy - mieszkają w pustostanach, głodują, ukrywają się przed policją, by nie trafić do koszmarnych zakładów dla nieletnich. Jedyną nadzieją Callie na utrzymanie przy życiu siebie i brata jest Prime Desinations, niepokojące miejsc w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Stary Człowiek, który wypożycza ciała nastolatków Enderom - seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze pozwolą jej, Tylerowi i Michaelowi przeżyć, więc decyduje się zostać dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ulega awarii i Callie budzi się w ciele i życiu Helen - kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodem i umawia się z wnukiem senatora. Wszytko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen ma znacznie poważniejsze zamiary niż imprezowanie - a plany Prime Destoinations są o wiele bardziej przerażające niż Callie jest w stanie sobie wyobrazić...

"STARTER" jest debiutancka powieścią Lissy Price, anglojęzycznej pisarki, której dzieło zostało wydane w ponad trzydziestu krajach. Jej książka wraz z sequelem "ENDER" jest porównywana do twórczości takich pisarzy jak Suzanne Collins, Stephen King czy Neil Gaiman. Jednak czy słusznie?

Starałam się nie wiązać jakiś szczególnie wygórowanych życzeń z ową pozycją, ponieważ wiele razy okazywało się, że jakaś książka mnie zawiodła. Jednak w tej powieści od początku urzekł mnie sposób opisywania świata przez panią Price. Opisy nie sprawiały, że akcja się zatrzymuje, by opowiedzieć, każdy detal pokoju. Dzięki czemu akcja wyglądała fenomenalnie z oczy Callie. Oczywiście, takie opisy nie były dokładne, zostawiały dużo luk dla wyobraźni odbiorcy, co jest dużym plusem. Wiadomo skąd porównanie do Kinga.

104. Malowany człowiek. Księga 1

Tytuł: Malowany człowiek. Księga 1
Autor: Peter V. Brett
Cykl: Cykl Demoniczny
Tom: 1.1
Wydawnictwo: Fabryka słów
Opis: Zaszczuta i zdziesiątkowana ludzkość przeklina noc. Nie zna spokojnego snu. Z każdym zmierzchem, w oparach mgły, nadchodzą opętane żądzą mordu bestie. Przerażeni ludzie, chroniąc się za magicznymi runami, usiłują wymodlić kolejny dzień życia dla siebie i najbliższych. Rzeź ustaje bladym świtem, gdy światło zapędza demony z powrotem w Otchłań. Rosną odległości między pustoszejącymi osadami. Wydaje się, że nikt ani nic nie zdoła powstrzymać otchłańców, kładąc tym samym kres zagładzie. W dogrywającym świecie dorasta troje młodych ludzi. Bohaterski Arlen, przekonany, że większym od nocnego zła przekleństwem jest strach przepełniający ludzkie serca. Leesha, której życie zrujnowało jedno proste kłamstwo, jest nowicjuszką u starej Zielarki, bardziej chyba przerażającej od krwiożerczych potworów. I Rojer. Jego los na zawsze odmienił wędrowny Minstrel, wygrywający chłopcu na skrzypkach skoczną melodię. Tych troje ma coś wspólnego - są uparci i przeczuwają, że prawda o świecie nie kończy się na tym co im powiedziano. Czy odważą się jej poszukać, opuszczając chroniony runami azyl?



Od zajarania dziejów jednym z największym lęków człowieka, był ten przed ciemnością. Dla debiutanckiego autora Petera V. Brett'a ów lęk (prawdopodobnie) stał się inspiracją do napisania książki o dosyć tajemniczym tytule "Malowany człowiek".

W świecie gdy słońce całkowicie zniknie za horyzontem, co noc powstają z czeluści piekieł, mrożące krew w żyłach demony - otchłańce, a przed ich wtargnięciem do prostych chat wsiarzy, czy do bogato urządzonych domostw w Wolnych Miastach chronią malowane węglem bądź farbą znaki - runy.  To tu w tym alternatywnym wymiarze każda wieś zajmuję się czymś innym, aby zapewnić królestwu dobry byt.

Podsumowanie marca



Słabo wyszło w tym miesiącu, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że mój czas skutecznie ograniczają repetytoria...uprzedzam, że taka sytuacja będzie również w kwietniu. Nie przedłużając - statystyki:

Liczba recenzji: 2
Ilość wyświetleń: 82 825
Z czego w tym miesiącu: 2 492

Na zachętę powiem, że w najbliższych dniach pojawi się recenzja "Malowanego człowieka". :D

103. Urodzona o północy


Tytuł: Urodzona o północy
Autor: C.C. Hunter
Seria: Wodospady Cienia
Tom: 1
Wydawnictwo: Feeria
Opis: Życie Kylie Galen nie jest łatwe. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozwodzą, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią nie zdaje się zauważać. Jedna nieodpowiednia impreza z nieodpowiednimi ludźmi zmienia jej życie na zawsze. Matka wysłała ją na obóz dla trudnej młodzieży do Wodospadów Cienia. Jej współobozowicze nie są jednak po prostu "trudni"... Kylie nie wierzy, że jej miejsce jest wśród tych dziwolągów. Oni twierdzą jednak, że jest jedną z nich. Kim dokładnie? Tego nie wie nikt... W dodatku życiu Kylie pojawia się Derek i Lucas. Są bardzo różni, ale obaj zajmują znaczące miejsce w jej sercu...




Przy takiej ilości książkach opowiadających tylko o jednym gatunku istot paranormalnych normalne jest, że ktoś kiedyś prędzej czy później musiał wpaść na pomysł aby wszystkich przedstawicieli gatunków nie należących do naszego świata, upchnąć w jednym miejscu na dodatek w tym samym czasie. A najlepiej aby byli oni buzującymi hormonami nastolatkami...

Główna bohaterka "Urodzonej o północy" przeżywa tragedie: umarła jej kochana babcia, rodzice się rozwodzą, a ją nawiedza Żołnierz, a nikt oprócz niej nie zdaje sobie z jego obecności oraz rozstała się z przystojnym chłopakiem - Treyem. Mimo to życie jej nie oszczędza - policja zatrzymuje ją na imprezie gdzie znaleźli narkotyki, a jej matka wysyła ją na wakacyjny obóz dla młodzieży z problemami, a Kylie w autobusie dowiaduję się, że nie czekają ją normalne dwa miesiące...

Pierwszym co mnie uderzyło było zachowanie Kylie. Dawno nie czytałam książki z taką słabo wykreowaną postacią. Główna bohaterka podobno ma szesnaście lat, mimo to zachowuje się jak typowa pięciolatka, która jest maszyną do rumienienia się, ale(!) żeby czytelnikowi nie wydawałoby się, że Kylie jest tylko uroczym dzieckiem, które co po chwile po prostu wpada w kłopoty, i co po chwile przerywa w połowie zdania, sprawiając, że książka jest najeżona trzykropkami, zostało wspomniane, że ma piersi. A tak dokładniej była o tym mowa, gdzie się tylko dało to wcisnąć. Jednocześnie można było odnieść wrażenie, że bez informacji o tym, że Kylie była piękna nie mogła się toczyć żadna rozmowa.

Inne postacie nie zostały również dobrze opisane - były płytkie i papierowe, a jedną cechą czym się różniły był kolor oczu/włosów. Nie ma sensu opisywać bohaterów drugoplanowych, skoro główne skrzydła gra drama Kylie, prawda?

Kolejną irytującą rzeczą było zachowanie wszystkich paranormalnych gatunków. A właściwie to jego brak. Spodziewałam się czegoś innego  - prawdziwszego. Skoro wszyscy zostali wysłani do jednego obozu, to byłam nastawiona na konflikty międzygatunkowe. Dostałam to czego chciałam? Nie. Na dodatek było wspomniane, że wampiry i wilkołaki nie są jednymi istotami paranormalnymi i jest ich o wiele, wiele więcej. Prawdę mówiąc naliczyłam oprócz wyżej wymienionych istot...trzy. Ogrom, prawda?

Jeszcze inna rzeczą, przez którą chciałam rzucić tą książką o ścianę był styl pisania tej powieści. Zamiast pisania linijkę w linijkę Della/Kylie/Miranda czy innych postaci które poza kolorem włosów zostały obdarzone imieniem, autorka mogła użyć dziewczyna czy współlokatorka. Ale po co? zajrzenie do słownika synonimów jest bardzo pracochłonne. Kolejną sprawą przez którą nie polubiłam pióra pani Hunter jest pewien drobny, aczkolwiek strasznie irytujący zabieg literacki - mianowicie chodzi o poprawiane się. Chcecie przykład?

"Chciała wiedzieć, musiała wiedzieć czy ją pamiętać"

Na szczęście nie pojawiał się on tak często jak wspomniane, że główna bohaterka ma piersi, mimo to zgrzytałam zębami gdy widziałam to.

Czy coś przyjemnego pozostało mi po tej lekturze? Nie licząc tego typowego lekkiego pióra którym są pisane książki dla młodzieży, to nie. Czas przy niej spędzony nie należał do najmądrzej spożytkowanych.

Moja ocena: 3/10

Urodzona o północy | Przebudzona o świcie | Zabrana o zmierzchu | Szepty o wschodzie słońca | Chosen in Nightfall

102. Buszujący w zbożu

Tytuł: Buszujący w zbożu
Autor: Jerome David Salinger
Wydawnictwo:
Opis: Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulflied, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą,podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college'u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Yorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tu sprawy bynajmniej nie błahe...








Przy setkach nowych, nagłaśnianych pozycji czasami ma się ochotę wrócić do niereklamowanej już tak hucznie klasyki. Jedną z takich powieści jest "Buszujący w zbożu" pióra J. D. Salinger'a.

Sama książka jest o szesnastoletnim Holdenie, który przed przerwą świąteczną został wyrzucony po raz kolejny ze szkoły. Chłopak stwierdza, że musi przetrwać od niedzieli - w której dane mu było opuścić mury uczelni - do środy, w której oficjalnie zakończyłby semestr. Holden postanawia podzielić się swoimi przeżyciami...

Brzmi niedojrzale? Pewnie. Buntowniczo? Oczywiście. Można tymi dwoma przymiotnikami również zdefiniować również samego Holdena. Każdy z nas miał w swoim życiu okres buntowniczy - nieważne jak długi. Ale czy trzeba patrzeć na tę pozycję ze spojrzenia gniewnego szesnastolatka? Na usta cisną mi się dwie sprzeczne odpowiedzi: tak i nie. Z jednej strony nie da się traktować inaczej tej pisanej z perspektywy Holdena, oprawionej w pełno slangowych wyrazów lektury. Mimo to nie można przytakiwać na swego rodzaju głupotę głównego bohatera tak jak w licznych książkach skierowanych do młodzieży, ponieważ Salinger opisuję prostym językiem sprawy ważne, które są tak sprytnie wplecione, że czytelnik może sam się nad nimi zastanowić i porównać swoje zdanie z Holdenowskim. 

''Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić"


Nie jest to książka, która ma fascynującą i pędzącą linie fabularną. Przy czytaniu tego dzieła, nie można rozumieć wszystkiego tak jak jest napisane - trzeba doszukiwać się drugiego dna. "Buszującego w zbożu" mimo podobnego przesłania (Może nawet i zabiegu literackiego? Kto wie.) nie można postawić obok równie dobrze znanych dzieł zagranicznych, takich jak "Mały Książę" czy chociażby "Oskar i pani Róża". Istotną przeszkodą jest właśnie język w którym została napisana książka. Osobiście odniosłam wrażenie, że Holden z wyluzowaniem opowiada o swoich przeżyciach, ubarwiając je poprzez swój język, przez co odczuwałam więcej przyjemności z czytania, niż z wyżej wymienionych pozycji.

Osobiście uważam, że jest to książka, którą za każdym kolejnym razem odbierzemy w jakiś sposób inaczej. Czy to czas nas zmieni, czy podejmiemy jakieś decyzje, za każdym razem zrozumienie owej pozycji się zmieni.
Moja ocena: 8+/10

Rywalki

Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Cykl: Selekcja
Wydawnictwo: Jaguar
Opis:
Dla trzydziestu pięciu dziewczyn Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki im mają szanse uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełnione ich życzenia. Z miejsca gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.  Każda dziewczyna marzy o tym, aby zostać Wybraną. Każda poza Americą Springer. Dla Ameriki eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania się z Aspenem - jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu po koronę, której wcale nie pragnie. Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić...



Słowem wstępu: "Rywalki" czyli kolejna książka o tym jak przeciętna dziewczyna spotyka przystojnego chłopaka, do którego wzdycha wiele dziewczyn.

America Springer - inaczej Ami/Mer - pochodzi z kasty Piątek. Ciężko zarabia na życie śpiewając i grając na różnych przyjęciach u Dwójek czy Trójek. Oczywiście ma chłopaka, pochodzącego z niższej kasty i oczywiście ich związek jest zabroniony przez prawo. A nawet gdyby tak nie było OCZYWIŚCIE matka Mer nie zgodziłaby się na to. Jednak gdy przychodzi zawiadomienie od króla, że do Eliminacji może się stawić każda dziewczyna w wieku od szesnastu do dwudziestu lat, Ami nie ma zamiaru się zgodzić. Jednak po namowie matki i Aspena bierze w nich udział. I raczej nie jest zaskoczeniem dla czytelnika, że została wylosowana...

Kiera Cass jest amerykańską pisarką, a jej debiutem była książka "The Siren", wydana przez autorkę w 2009 roku. Niestety "The Siren" nie przyniosła pisarce światowego rozgłosu. Na początku 2010 roku pani Cass zaczęła myśleć o napisaniu cyklu "Selekcja", którego pierwszy tom "Rywalki" doczekał się swojej premiery w 2012 roku.

Fabuła nie jest taka cudowna i porywająca jak niektórzy opisują. Jest przewidywalna i prosta, oraz nie ma tu zbędnych retrospekcji. Niestety - prowadzenie książki z punktu widzenia Ami jest minusem. Mamy bowiem państwo zbudowane na ziemiach dawnej Ameryki Północnej - Illee - które jest podzielone na osiem kast, z czego każda zajmuje się czym innym. Mimo to świat jest słabo przedstawiony, a same opisy nie zdradzają nam zbyt wiele. Przykładowo piękny zamek został przedstawiony po macoszemu tak jakby miał tylko Komnatę Dam, pokój Mer, kuchnię i ogród.

Skoro sam świat jest przedstawiony po macoszemu, bohaterowie wcale lepiej się nie prezentują. Z wyglądu zewnętrznego wiemy o pozostałych rywalkach jaki mają kolor włosów, czy sukni. Co gorsza - z trzydziestu pięciu dziewczyn nie wszystkie są wymienione choćby z imienia. Tak naprawdę oprócz głównej bohaterki, charakter żadnej z nich nie został dokładniej przedstawiony.
A co z płcią męską? Przedstawicielami są tu  Aspen, który ciężko zarabia dla rodziny, oraz Maxon - księże, który ma wszytko. Tak więc mamy standardowy trójkąt miłosny. Lepiej byłoby mi przyswoić ten wątek, gdyby bohaterowie byli po prostu inni, ponieważ Aspena odebrałam jako niezdecydowanego faceta, a księcia jako ciepłą kluchę.

Same Eliminacje nie są przedstawione w sposób taki, jaki powinny być - budujący napięcie. Po pierwszych stronach lektury, maiłam silne przeczucie, że były  wzorowane na Igrzyskach Śmierci. Pomyślcie tylko: z całego królestwa są losowane dziewczyny w określonym wieku. Muszą zrobić wszystko by zdobyć serce księcia, a zwyciężczyni może być tylko jedna. A całe ich poczynania są monitorowane i pokazywane całemu kraju...Czy nie brzmi znajomo?

W moich marzeniach wszytko układało się idealnie.
W moich marzeniach wszyscy byli szczęśliwi..

A gdzie ta intryga? Jak sam tytuł wskazuje - miały to być rywalki. A gdzie ta rywalizacja, gdzie te skomplikowane i porywające intrygi kierujące fabułą? Odpowiem: nigdzie. Brakowało mi tego, przez co książka była po prostu miejscami nudnawa.

Powszechnie wiadomo, że łatwiej pisze się negatywne recenzje.
Mimo tych wszystkich wad, powieść jest napisana w ten sposób, że chce się czytać dalej. Pióro pani Cass jest lekkie i przyjemne, przez co podczas czytania nie dostrzegało się tak wyraźnie tych wad.
Powiem jeszcze tyle, że dawno żadna książka tak mocno mnie nie wciągnęła, tak więc mam mieszane odczucia do tej pozycji: z jednej strony szereg wad, a z drugiej lekki styl pisania, który wciąga. Na pewno nie można "Rywalek" zakwalifikować do beznadziejnych książek, ale niestety nie zasługują na tytuł arcydzieła.
Moja ocena: 5+/10
Rywalki | Elita | Jedyna

Podsumowanie lutego


Nic nie zapowiadało, że w  najbliższym czasie wrócimy, jednak wielki come back pod koniec miesiąca to dobra sprawa. Wyskoczyłam trochę jak Filip z konopi ale mówi się trudno.
Tak więc luty prezentuje się tak:

Liczba recenzji: 3
Ilość wyświetleń: 80 116
Z czego w ostatnim miesiącu: 2 973

Nie umiem pisać podsumowań :/

W marcu postaram się dodać następujące recenzje:
-  Wspomnienia niemieckiego snajpera
-  Rywalki
-  Buszujący w zbożu
-  Miłość bez granic

Wilczy brat

Tytuł: Wilczy brat
Cykl: Kroniki Pradawnego Mroku
Tom: 1
Autor: Michelle Paver
Wydawnictwo: W.A.B
Opis: "Wilczy brat" to fascynująca opowieść o przyjaźni, zaufaniu i zdradzie. Przenosi czytelnika w pradawną, mroczną przeszłość Lasu: do świata tętniącego magią natury, wypełnionego grozą żywiołów, świata wilków i turów, duchów drzew i Przyczajonych; świata w którym zaufanie pokładane w przyjacielu ma wartość życia








Myślę, że każdy z nas wyobrażał życie w jakimś odległym miejscu, gdzie o przygodę bardzo łatwo. Jest to bardzo kusząca myśl, o przeniesieniu się do świata bohaterów, gdzie prowadzilibyśmy żywot w miejscu czystym, nie skalanym techniką i innymi ludzkimi wynalazkami, gdzie ludzie i zwierzęta żyją obok siebie we względnej zgodzie...innymi słowami - prehistoria, czasy odległe o wiele tysięcy lat.

Autorką dzieła o takiej tematyce jest urodzona w 1960 roku angielska pisarka Michelle Paver. Planowanie napisania swojej pierwszej książki zaczęła  w 1996 roku, gdy zmarł jej ojciec i poprosiła o jednoroczny urlop od pracy prawnika. Tak właśnie powstał m.in.  cykl ,,Kroniki Pradawnego Mroku"

 Książka, swoim początkiem wchodzi w oklepany schemat pt.: ,,Młody/a bohater/ka zostaje na świecie sam/a i musi walczyć ze złem". Prawda, że to zniechęca do dalszego czytania? Osobiście kiedy widzę chociaż najmniejszy sygnał, że fabuła może iść w wyżej wymienionym kierunku, łatwo zniechęcam się i to odbiera mi radość z czytania. Dlaczego w tym wypadku tak nie zrobiłam? Prawdopodobnie powodem było to, że  ów schemat był wprowadzony w historię wydarzeń bardzo naturalnie.

Na początku powieści dostajemy młodego - bo dwunastoletniego - chłopaka o imieniu Torak, który został na świecie sam. Jego ojciec został zamordowany przez demonicznego niedźwiedzia, lecz przed swoją śmiercią przekazał Torakowi: ,,przewodnik cię znajdzie". Kim będzie ów przewodnik? Czyżby wilk, którego nazwa gatunkowa widnieje w tytule książki oraz jest zwierzęciem klanowym chłopaka? Mimo, że bardzo łatwo domyślić się rasy przewodnika, oraz tego, że przeznaczeniem chłopaka jest zabicie zagrażającego całej krainie niedźwiedzia, pierwsze spotkanie dwunastolatka i wilka jest bardzo swobodne. A do sprawy całej swobodności przejdę za chwilę

Naturalność. To słowo i jego wyrazy bliskoznaczne przewinęły się już kilka razy, i mogło by się zdawać, że się powtarzam, ale własnie za pomocą tych słów można idealnie podsumować styl pisania pani Paver. Idealnie odwzorowane uczucia, sytuacje możliwe do odbycia się, zachowania bohaterów odpowiednie do chwili. Chcecie przykład? Torak z racji tego, że ma dwanaście lat i jest jeszcze dzieckiem, nie biegnie z odwagą w świat by spełnić swoje zadanie. Na początku jest właśnie odwrotnie - nie chce przyjąć swojego przeznaczenia. Waha się, przeżywa żałobę po stracie ojca, boi się. To sprawia, że jest bardziej realny, a jego przygody czyta się z zapartym tchem.

Autorka daje nam do poznania niesamowity świat, który powoli odchodzi w zapomnienie na rzecz alternatywnych światów czy historii dziejących się w czasach obecnych. Po przeczytaniu ,,Wilczego brata" mogę powiedzieć, że osadzenie fabuły w czasach prehistorycznych daje równie dużo możliwości. Na pewno nie jest to świat z świetną komunikacją miedzy klanową, czy z przesadną miłością każdego do głównego bohatera. Mimo to posiada wspaniale rozwinięty świat natury oraz wierzeń. Każda rzecz względnie martwa (typu drzewa, wodospad) posiada swoją duszę tak jak każde zwierzę. A co z samymi ludźmi? Nie byli tymi przedstawicielami gatunku, których często ukazuję się w różnych programach/kreskówkach/filmach, czyli nie zachowywali się na podstawie: Wytropić jedzenie. Zabić jedzenie. Zjeść jedzenie. Autorka dała nam niesamowite postacie, każdą o innym charakterze, dzięki czemu łatwiej przychodziło zapamiętanie imienia tego bohatera  co ułatwiało po prostu polubienie go. Kolejnym plusem, który trzeba wspomnieć przy bohaterach, jest to, że nie było jednostki typowo dobrej, czy typowo złej - pojawiały się odcienie szarości.

Teraz coś bardziej ogólnego. Historia jest dosyć przewidywalna, lecz potrafi czasami zaskoczyć. Zaletą było to, że samo tempo wydarzeń nie zmieniało się gwałtownie. Sam język powieści jest charakterystyczny do tego z książek dla dzieci, mimo to nie jest  przeszkodą do radości lekturą przez starszych czytelników. Można więc rzec: jest to przyjemna książka dla każdego.

Podsumowując: Jest to w naturalny i lekki sposób napisana książka o prehistorii, z młodym realnie jak na te standardy czasowe zachowującym się dwunastolatkiem, który musiał sobie radzić sam. Jest to powieść o przyjaźni i zaufaniu, które rodzi się poprzez wspólnie przeżyte przygody.

Moja ocena: 8/10

Wilczy brat | Wędrujący duch | Pożeracz dusz | Wyrzutek | Złamana przysięga | Tropiciel duchów

Król Kruków

Tytuł: Król Kruków
Seria: The Raven Cycle
Tom: 1
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Uroboros
Opis: Pierwszy tom magicznej sagi.
Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.
Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.
Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.
Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.
Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...
Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...


Nie wiem jak wam, ale dla mnie są tacy autorzy do których nie pasuje pisanie  trzecią osobą. Jedną z takich własnie osób jest pani Stiefvater. Przy jej wcześniejszych książkach gdy opisywała zdarzenia oczami dwóch (Ba! Nawet czterech) osób, pasowało to idealnie ponieważ potrafiła połączyć idealnie wątki oraz oddać emocje. I w "Królu Kruków" właśnie ich - emocji bohaterów - brakowało najbardziej. Nie wszyscy czują tę różnicę pomiędzy "bał się" czy "boję się", mimo to właśnie kiedy napisane jest co bohater przeżywa, a nie to co narrator widzi, łatwiej nam się wczuć w postać czy co więcej w fabułę książki. Czy to jest główna wada tej powieści?

Zaczynając bardziej ogólnikowo: w pierwszym tomie nowego cyklu Maggie Stiefvater "Król Kruków" mamy czterech głównych bohaterów. Przedstawicielką płci pięknej jest Blue - pochodząca z rodziny wróżek, lecz sama nie mająca żadnych magicznych zdolności. Mimo to działa jako swoisty wzmacniacz połączenia miedzy dwoma światami - naszym i zmarłych - więc często asystuje przy różnych  seansach innych mediów. Jednak jest to postać przedstawiona bardzo ogólnikowo, wręcz po macoszemu, gdy porównujemy ją do innych bohaterów książkowych tej pisarki, czy do Ronana, Adama i Ganseya. Są oni uczniami pobliskiej ekskluzywnej szkoły i szukają linii mocy (objaśnie  poniżej). Wracając do chłopców, każdy ma swój z goła inny charakter, przez co nie da się ich pomylić. Również mają dobrze opisaną przeszłość przez, którą wiemy dlaczego zachowują się w niektórych sytuacjach tak, a nie inaczej. Tak więc mamy coś nowego u pani Stiefvater - nie ma zakochanej pary, nie ma nawet trójkąta, a jest czworokąt miłosny. Ciężko wyobrazić mi jak będzie wyglądać finalnie para, ponieważ dostajemy sprzeczne sygnały. Nie ma sensu opowiadać o bohaterach więcej niż trzeba, by nie zdradzić czytelnikowi dalszej historii.

Jak wcześniej wspomniałam bohaterowie szukają linii mocy. Krótko: Są to miejsca które działają podobnie do Blue - są wzmacniaczami, ale nie połączenia miedzy światowego, ale sprawiają, że magia jest silniejsza. Należy również wspomnieć, że według legendy pochowany został na takiej linii sam król Glendower - na punkcie którego obsesję ma Gansey . A więc po pewnych zawirowaniach czwórka bohaterów wyrusza by znaleźć grób władcy i zaczyna się jedno wielkie COŚ.

Za dużo zawirowań jest by określić to mianem przygody. Znając trylogię z Mercy Falls oraz Wyścig Śmierci, ma się poczucie, że "Król Kruków" jest przeładowany tą magią i tymi zmianami w fabule czy tempie wydarzeń. Ma się wrażenie,że autorka zamiast ładnie budować napięcie wrzuca to wszytko na raz. Nasuwa się pytanie: Skoro to pierwsza część, to jak będą wyglądać pozostałe?
Mimo, że uważam, że znam dobrze styl Maggie, nie czułam tego ciężkiego do nazwania uczucia, które czułam jak czytałam innych autorów. Teoretycznie, to dobrze, bo nie miałam jak przewidzieć fabuły. Jednak wolałabym czytać coś w miarę przewidywalnego, ale napisanego podobnym stylem do pozostałych książek.


Krzyczą tylko ci ludzie, którzy mają zbyt ubogie słownictwo, żeby szeptać.

Po przeczytaniu nie było satysfakcji, rozmyślania o lekturze, czy innych czynności związanych z przeczytaniem dobrej książki. Pozostał niedosyt. Może jednak to tylko odczucie spowodowane tęsknotą do tego bardzo dobrego pisania w pierwszej osobie.


Moja ocena
 6/10

Król Kruków | The Dream Thieves | Blue Lily, Lily Blue | The Raven King

Kłamca

Tytuł: Kłamca
Seria: Kłamca
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Opis: Odkąd nie ma Boga, anioły nie grają fair. I to tłumaczyłoby obecność Kłamcy...


Ocalony po szturmie na Valhallę Loki – adoptowany syn Odyna, patron oszustów i zdrajców – postanawia przystać do zwycięzców i staje się anielskim chłopcem na posyłki.


Szybko jednak okazuje się, że w świecie, gdzie zabłąkane, mitologiczne bóstwa bratają się z piekielnymi demonami, niezwykłe zdolności boga kłamstwa służyć mogą znacznie ważniejszym celom. Wyćwiczone sztuczki doskonale dezorientują wroga, a bezwzględność i pogarda wobec regulaminów i zasad czynią go naprawdę groźnym przeciwnikiem zła i występku. Tak przynajmniej sądzą archaniołowie, coraz bardziej zależni od pomocy nowego sojusznika. I może mają rację…


Ale Loki ma własne plany.





Książki polskich pisarzy - jak widziałam i słyszałam - nie są chętnie wybierane przez czytelników. Pytam się: Dlaczego ? Powieść jak każda inna : ma początek, środek i koniec. Więc co złego jest w tym, że na okładce widnieje polskie nazwisko ? Nie wszystko w naszym kraju musi być złe. Polskie nazwisko na okładce, może zapowiadać lepszą książkę niż nie jedno zagraniczne. No więc teraz koniec narzekania i powrót do głównego tematu - książki.

Przeczytanie kłamcy było moją pierwszą stycznością z twórczością Jakuba Ćwieka. Słyszałam wcześniej o tym autorze wiele dobrego i cóż - naturalną koleją rzeczy postanowiłam się przekonać czy to jest prawdą.

Zacznijmy od początku: głównym bohaterem książki jest  kłamca - nordycki bóg Loki. Oprócz bóstw z tej kultury można znaleźć od groma innych np.: chrześcijańskich czy słowackich. Ciekawy pomysł, by zderzyć ze sobą wszystkich panów tego świata. Według  mnie owa książka pierwszorzędnej oraz chronologicznie fabuły  nie posiada. Historia  leci na łeb i szyję zarówno w przyszłość jak i w przeszłość i nie pozwala  czytelnikowi na odnalezienie się w przedstawionej sytuacji - a tym bardziej wczucie. Wiec co sprawia, że podoba się odbiorcą?

Zdecydowanie stoją za tym bohaterowie. Mimo to, że są oni już  osadzeni w kulcie różnych narodów, Ćwiek nadaje im swoja oryginalność i charakterek. Nie ma możliwości, by żaden z nich nie przypadł nam do gustu. Relacje pomiędzy nimi są bardzo dobrze ukazane, ma się wrażenie, że nie są to bogowie, a normalni ludzie. Właśnie to uchwycenie relacji między bohaterami gra główne skrzypce.

Teraz coś o stylu pisania, ponieważ łatwiej mi się wypowiedzieć o tym jak pisze polski autor, niż tłumacz przełożył obcojęzyczną książkę. Styl w którym został napisany ,,Kłamca" jest lekki, łatwy do zrozumienia oraz wciągający. Kolejna zaleta - nie trzeba zbytnio  skupić się na książce, by czerpać z niej przyjemność.


- Jesteś... aniołem?
- Pewnie - zakpił nieznajomy - tylko skrzydła zostawiłem w przedpokoju, by nie nabłocić.



Wracając do jednej z najważniejszych rzeczy - fabuły. Nie jest ona ciągła, a wszystkie wątki łączy obecność Lokiego. Bardziej pasowało by mi  określenie ,,Kłamcy" nie jako książki, a zbioru opowiadań o kłamliwym bogu.  Jeżeli ktoś nadal nie rozumie o co mi chodzi mogę powiedzieć, że książka swoim stylem przedstawienia historii jest podobna do pierwszego tomu Wiedźmina ,,Ostatnie Życzenie".

Moja ocena
 6/10
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka