Stosik kwietniowy

Mimo, że na naszym blogu pojawiały się już wcześniej stosiki, były jednak one  autorstwa Tali. Nastąpił czas abym to teraz ja zadebiutowała w postach stoiskowych. :)

Od góry:
Cela - Egzemplarz recenzyjny. Wystarczy zwykłe spojrzenie na grzbiet książki  i nadal czuję jak historia w niej opisana wywołuje we mnie silne emocje. Jeśli nie wiecie jeszcze co to za książka to zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Fantastic beast & where to find them  - Kupiona dawno temu kiedy byłam w Londynie. Od jakiegoś czasu naszło mnie znowu na Harrego Pottera i po obejrzeniu filmu o tym samym  tytule co książka jestem zakochana w Nifflerze. ♥
Harry Potter i Kamień Filiozfoficzny - Zakup własny. Poczułam ogromną potrzebę aby po sześciu latach przypomnieć sobie tę serię. I wpadłam po uszy. Znowu.  
Lockwood & Co.  The Screaming Staircase - zakup własny w Londynie. Czytałam wcześniej "Amulet z Samarkandy" i nie mogłam się oprzeć okazji aby kupić książkę z nowej serii. Mimo, że mam ją jakiś czas to dopiero ostatnio skończyłam ją czytać i nie żałuję, ponieważ była ona cudowna.

A to puchate na dole? Z racji, że nie istnieje dla mnie stwierdzenie "za wiele zakładek" zrobiłam zakładkę w kolorach swojego Hogwartowego domu. Jestem dumna z tego jak dobrze wyszła :D


Co sądzicie o moich nabytkach? Też macie serię do których wracacie z wielkim sentymentem?

154. Cela

Okładka książki CelaSammy ma jedenaście lat i właśnie przeprowadził się z rodzicami do Berlina. Jego nowym domem jest stara secesyjna willa z ogrodem. W schronie przeciwlotniczym należącym do posiadłości chłopiec dokonuje wstrząsającego odkrycia. W zamkniętej celi, szczelnie wyłożonej gumową folią, jest więziona przerażona dziewczynka, niewiele starsza od niego. Kiedy Sammy schodzi do bunkra następnego dnia, cela jest pusta, a po dziewczynce nie ma śladu. Chłopiec jest pewien, że istnieje tylko jedno wytłumaczenie tego wszystkiego: jego ojciec. Mroczna, duszna opowieść tocząca się pewnego upalnego lata, w której nie wiadomo, co jest obłędem, co manipulacją, a co rzeczywistością.

Tytuł: Cela
Tytuł oryginału: Die Zelle
Autor: Jonas Winner
Wydawcnictwo: Initium
Tłumacz: Agnieszka Hofmann

Czy znacie to uczucie kiedy czytacie książkę i spostrzegacie, że nie możecie jej odłożyć? Kiedy czujecie się jak przeżycia bohatera stają się własnymi. Jednak wasza odwaga prawie nie istnieje, więc wasze uczucia zmieniają się od "to jest przerażające, jak będę dalej czytać to koszmary gwarantowane" do "muszę wiedzieć jak to się skończy"? Takie uczucia obudziła we mnie książka niemieckiego pisarza Jonasa Winnera o tytule "Cela".

Rodzina jedenastoletniego Sammego przeprowadza się z Londynu do starej willi w Berlinie. Chłopiec nudzi się w wakacje, więc kierowany dziecięcą ciekawością odkrywa coś przez co życie jego, jak i rodziny, już nie będzie takie same...

Historia trzymała mnie w napięciu, jednak nie od samego początku. Zaczynając ją czytać, łatwo było mnie od niej oderwać, a historia opisana na pierwszych dwudziestu stronach nie była dla mnie niczym szczególnym. Mogę zaliczyć tę książkę do tych co nie mają wciągającego początku, ale za to nadrabiają resztą. Gdy już wciągnie się w tę historię, nie można wypuścić książki z rąk. Pomimo mało przekonującego początku, w dalszych rozdziałach nie mogłam przestać czytać tej powieści. Jednak kiedy byłam zmuszona powrócić do rzeczywistości, to myślałam nad dalszym rozwojem akcji. Było to coś niesamowitego, gdyż dawno nie wciągnęłam się w żadną historię.

Z racji, że głównym bohaterem jest młody chłopiec, czytelnik dostaje relacje ze zdarzeń niedoświadczonego dziecka. Dodaje to realności historii, jednak sprawiło, że lektura była bardziej przerażająca. Krótkie przerywniki w postaci kawałków opisywanych przez osobę dorosłą, sprawiały, że włos na głowie mi się jeżył. Będąc przy temacie bohaterów, przejdźmy do tego w jaki sposób zostali oni wykreowani.

Jak mógłby teraz się zatrzymać? człowiek żyje tylko raz. a to jest to, co on rozumie pod pojęciem "życie". wszystko inne jest już umieraniem. A on nie chce umierać. Chce żyć.

Skupię się jednak na bohaterach grających tu główne skrzypce, aby nie zdradzać za wiele. Moim zdaniem idealnie został wykreowany ojciec Sama - wpisywał się idealnie w rolę, jaką miał pełnić w książce. Mały problem pojawił się z chłopcem. Analizując swoje dzieciństwo wiem, że nie byłam tak odważna i nieustraszona. Uważam, że moje dzieci by tak się zachowywało w danych sytuacjach, dlatego było to dla mnie nierealne. Jednak to  tylko drobne zastrzeżenie z mojej strony.

Historia przedstawiona w tej książce jest dla osób o mocnych nerwach. Powieść ta połyka czytelnika w całości, aby wypluć zdezorientowaną istotę. Czytając ją miałam wrażenie, że w każdym rozdziale czai się niespodziewany zwrot akcji, o którym wcześniej nie zdołałam pomyśleć. Oceniam ją bardzo pozytywnie, ponieważ dała mi to czego tak naprawdę się nie spodziewałam, że potrzebuję - mocnych wrażeń. Jestem pod takim wrażeniem historii, że nie mogę podejść do tej książki obiektywnie, jednak uważam to za dobry znak. Skoro książka wzbudza we mnie tak silne emocje to zazwyczaj jest bardzo dobra albo kiepska. Jednak w tym wypadku jest to pierwsza opcja.

Moja ocena
8+/10

Zapowiedzi wydawnictwa Insignis

Dokładnie za 5 dni nakładem wydawnictwa Insignis pojawią się dwie nowości. Obie z nich są na podstawie znanych i popularnych gier, które osobiście bardzo cenię. Dlatego serdecznie zapraszam do zapoznania się z ich opisem.


Tytuł: Assassin's Creed. Herezja
Autor: Christie Golden
Data premiery: 26 kwietnia


Simon Hathaway, członek Wewnętrznego Sanktuarium Zakonu Templariuszy, staje na czele wydziału Badań Historycznych Abstergo Industries, wnosząc do nowej pracy swoje analityczne podejście i chłodne spojrzenie. Ale Simon jest także głodny wiedzy i zafascynowany możliwością bezpośredniego doświadczania historii poprzez wspomnienia swojego przodka, Gabriela Laxarta, który walczył ramię w ramię z legendarną Joanną d’Arc.
Kiedy zaczyna korzystać z nowego modelu Animusa, odkrywa fakty, na które nie był przygotowany: dowiaduje się, jak głęboko sięgają źródła konfliktu templariuszy i asasynów, a także jak wiele gotów był zrobić jego przodek dla ukochanej kobiety. Poznając dawne tajemnice, Simon musi zmierzyć się z odpowiedzią na niebezpieczne pytanie: kto tak naprawdę jest heretykiem, a kto prawowiernym wyznawcą?
Więcej informacji na stronie wydawnictwa -> Link


Tytuł: Mass Effect: Andromeda. Nexus początek
Autor: K.C. Alexander, Jason M.. Hough
Tytuł oryginału: Mass Effect - Andromeda: Nexus Uprising
Data premiery: 26 kwietnia


Spali przez setki lat, śniąc o nowym domu gdzieś w Galaktyce Andromedy. Kiedy się obudzili, zrozumieli, że to już koniec marzeń o pokojowej egzystencji. I tak oto koloniści wielu ras – turiańskiej, salariańskiej, asari, ludzkiej i innych – stają w obliczu niewyobrażalnych zagrożeń i niezbadanych obszarów kosmosu.
Nexus to olbrzymia stacja kosmiczna, centrum dowodzenia i zarządzania kolonizacją. Kiedy jego załoga budzi się, odkrywa wszechobecne zniszczenia na statku, do którego zdążają już arki z kolonistami. Cała misja staje pod znakiem zapytania. Sloane Kelly, dyrektor do spraw bezpieczeństwa, musi zmierzyć się z niełatwym zadaniem: zaprowadzić porządek i zidentyfikować zagrożenie. Jeśli nie uda się jej tego dokonać, Inicjatywa Andromeda może zakończyć się fiaskiem.
Więcej informacji na stronie wydawnictwa -> Link

Jak zapewnie część czyteników wie, Mass Effect jest jedną z moich ulubionych gier. Mam do niej wielki sentyment, a kilkaset godzin rozgrywki było świetnie spędzonym czasem. Dlatego nie mogę się doczekać nowych przygód w nowej galaktyce. 
Jeszcze nam sam koniec polecam obejrzeć film promocyjny powieści z uniwersum Mass Effect.


Słyszeliście o któreś z tych książek? A może macie je w planach?

153. Więzy krwi

Okładka książki Więzy krwiPalenie czarownic na stosie, próby wody czy publiczne lincze są obecnie zakazane. Przeciętny obywatel oświeconego świata nie musi się też trapić stworzeniami, które ożywają nocą. Czasami żałuję, że nie jestem przeciętną obywatelką…

Mercedes Thompson, pracująca jako mechanik samochodowy, ma przyjaciół w mętnych kręgach i bardzo mrocznych miejscach. W dodatku nasza droga Mercy winna jest jednemu z nich przysługę. Zdolna do zmiany postaci na zawołanie, zgadza się wesprzeć wampira Stefana, gdy ten wyrusza przekazać wiadomość istocie sobie podobnej. Kłopot w tym, że adresatów jest dwóch - choć ciało dzielą jedno.


Tytuł: Więzy krwi
Tytuł oryginału: Blood Bound
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka słów
Seria: Mercedes Thompson
Tom: II
Tłumacz: Ilona Romanowska

Pierwszy tom o przygodach Mercedes Thompos zachwycił mnie. Spędziłam bardzo miły czas z wilkołakami, zmiennokształtnymi i wampirami w niezwykłym świecie stworzonym przez autorkę. Bardzo zżyłam się z bohaterami. Ich problemy były moimi, a ich radości wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Dlatego też nie mogłam doczekać się kolejnych części, by po raz kolejny przeżyć niezwykłe przygody z Mercy. Jednocześnie liczyłam, że pisarka wykorzysta cały potencjał ukryty w opowieści oraz naprawi niedociągnięcia, które pojawiły się podczas pierwszej części. Zatem jak wypadły "Więzy krwi"?

Mercedes pomimo szczerych chęci wpada zawsze w kłopoty. Tym razem jednak nie była do końca jej wina. Jeżeli oczywiście można zwalić odpowiedzialność na umarłego, który budzi ją w środku nocy, by prosić ją o pomoc. Mercy nie mogąc odmówić, zgadza się na nocny wypad wraz z wampirem, który ma sprawdzić nowego nadnaturalnego mieszkańca. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli. Nieznany osobnik ucieka zostawiając po sobie bałagan. Chcąc, nie chcąc kobieta zostaje wmieszana w kolejne problemy.

W tym tomie autorka przybliża czytelnikom wampiry. Bardzo się z tego cieszę, gdyż miałam okazje poczytać o tych nadnaturalnych stworzeniach nie tylko ze "Zmierzchu".
Kreacja krwiopijców nie była odkrywcza. Jednak uznaję to za plus. Uważam, że warto czasami sięgnąć po tradycyjne opisy, a nie nadając dawnym stworzeniom nowych cech.
Fabuła książki jest bardzo wciągająca. Wpływ na to mają bohaterowie, ale również pomysły autorki. Pomimo tego, że był to dopiero drugi tom, wierzę że w kolejnych częściach pisarka nie będzie powtarzać starych schematów. Wygląda iż ma wszystko zaplanowane, jednocześnie dbając by nic nie było nużące.

Bohaterowie książki są cudowni. Nie mają oni skomplikowanych osobowości. Nie występują u nich trudności z własną naturą lub przykra przeszłość. Są oni normalni, cokolwiek miałoby to oznaczać odnośnie nadnaturalnych stworów. Jednak dzięki ich naturalności książkę czyta się bardzo dobrze. Nie chciałabym czytać o postaciach, które mają rozdwojenie jaźni lub cokolwiek innego. Autorka stworzyła postacie, z którymi łatwo jest się zżyć i oczekuje się niecierpliwie ich kolejnych przygód.
Mercy, tak jak wspominała w poprzedniej recenzji, jest bardzo pozytywną i silną postacią żeńską. Bardzo się cieszę, że autorka nie zmieniła jej charakteru i mam nadzieję, że pozostanie taka zawsze.

W obecnej części autorka już nie wraca do przeszłości. Nie ma już praktycznie żadnych wspomnień z lat przed akcją książki. Trochę mi tego brakowało, bo historię Mercy były wciągające i zapewniały dodatkową rozrywkę. Jednak pani Briggs zadbała by czytelnik nie nudził się podczas "Więzów krwi". Oprócz intrygującej tematyki wampirów, pisarka cały czas podtrzymywała dreszczyk emocji. Od początku do końca napięcie i tajemniczość były na porządku dziennym, przez co czytelnik nie może ani na chwilę odłożyć powieści.

 "Więzy krwi" są dobrą kontynuacją przygód znanego kojota. Bardzo podobała mi się tematyka tej książki oraz kierunek w jaki idzie ta seria. Bohaterowie oraz świat dopełniają się tworząc niezwykłą powieść. Pomimo tego, że nie jest to lektura zmieniająca postrzeganie świata przez czytelnika, jest świetną rozrywką na każdy dzień.
Nie mogę już się doczekać kolejnych tomów, gdyż wierze, że będą one równie dobre jak dwa pierwsze.

Moja ocena
7+/10

Za możliwość poznania dalszych losów Mercedes Thompson serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka słów.

Znalezione obrazy dla zapytania fabryka slow

152. Hygge. Na szczęście

Okładka książki Hygge. Na szczęścieRadosny przewodnik po tym, jak w pełni korzystać z życia. 

Hygge wynika z dążenia do prostoty, z chęci powrotu do podstaw. Hygge to bycie z innymi i przyglądanie się światu. To radość z prostych przyjemności, poczucie wspólnoty z bliskimi i znajomymi. To także zdrowy hedonizm i dystans do codzienności. Oznacza ono aktywność na świeżym powietrzu o każdej porze roku. Towarzyszą mu pyszne ciasta, świeczki i miękkie fotele. W hygge chodzi także o to, by codziennie robić coś miłego – dla innych i dla siebie. To jednocześnie uczucie i koncepcja kulturalna.


Tutuł: Hygge. Na szczęście
Tytuł orginału: How to Hygge: The Secrets of Nordic Living
Autor: Signe Johansen
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
Tłumaczenie: Grzegorz Kulesza


Ostatnio zauważam, że książki na temat Duńczyków i ich szczęścia są coraz chętniej wydawane oraz bardziej popularne. O ile dobrze pamiętam była podobna moda na dzienniki do zniszczenia, jednak w tej recenzji skupię się na obecnej modzie.

Czy wy też macie książki, o których słyszycie same pozytywne opinie,  jednak sami nie jesteście przekonani i boicie się wydać pieniądze na daną sztukę? Ja tak miałam z pozycjami na temat Hygge. Wszystkie rekomendacje brzmiały ciekawie, miałam wrażenie, że książka ta za mną wręcz chodzi. Kiedy nadarzyła się okazja nie mogłam się powstrzymać przed sprawdzeniem, czy te wszystkie opinie nie były przypadkiem przesadzone.

Autorką tej książki jest Signe Johansen - Norweżka i jednocześnie kucharka. Wydała wcześniej dwie książki o gotowaniu, jednakże w Polsce jest dostępna tylko jej ostatnia - właśnie recenzowana przeze mnie.

Zaczynając od tego co mnie urzekło w książce - jej wygląd. Jest ona pięknie wydana. Nie mogę się powstrzymać żeby co jakiś czas nie brać jej w ręce. A jak pięknie wygląda na półce! Mieni się ona zdjęciami oraz wyróżnionymi cytatami, a całość jest dograna w iście mistrzowski sposób.

Jednak jak to z każdą książką bywa - nie liczy się wygląd, a to co można znaleźć w środku. Nie czytuję poradników jak żyć szczęśliwie. Wydaje mi się to sztuczne, tym bardziej, że prawdopodobnie taka lektura nie zmieniłaby nic w moim życiu. Na szczęście, ta książka nie jest takim poradnikiem, przynajmniej w części.

Co można w takim razie w niej znaleźć? Oczywiście wytłumaczenie czym jest hygge. Czytelnik może poznać co jest kluczowe dla Skandynawów oraz dlaczego są uznawani za najszczęśliwszych ludzi na Ziemii. Jednak powiedziałabym, że to jest ogólne wprowadzenie do tematu, dla osób które nie mają pomysłu czym jest owo 'hygge', a nie konkretnym poradnikiem. Jak wiadomo - każdy szuka czego innego. Osobiście spodobała mi się taka forma, gdyż niczego nie narzucała i nie wytykała naszych własnych błędów.

Można powiedzieć, że książka jest o wszystkim i o niczym, ponieważ nie skupia się na niczym konkretnym, a wszystkie działy w książce łączy jedno - hygge. Uwielbiam piec i bardzo się ucieszyłam kiedy zauważyłam, że sporą część zajmują przepisy. Czy to na słodką fikę, czy też coś bardziej konkretnego. Tak więc naturalnie musiałam wypróbować chociaż jeden przepis, a wynik tego możecie zobaczyć poniżej.

Podziwiam autorkę za to, że uwzględniła w książce wypowiedzi innych ludzi. Czerpała od nich wiedzę odnośnie konkretnych tematów, tym samym nie udawałą wszystkowiedzącej osoby. Co więcej dla dociekliwych uwzględniła spis dodatkowych lektur, którzy chcą poszerzyć swoje informacje na dany temat.

Moim zdaniem jest to idealna książka dla tych, co chcą dowiedzieć się czym jest hygge, a nie szukają poradnika do niewolniczego podążania. Przyjemnie czytało mi się tę książkę, a tym co mnie już kompletnie kupiło były przepisy. Jest to książka, którą idealnie się czyta przy herbatce i małym co nieco.


Moja ocena
7-/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Burda Książki.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka