Cień rycerza

Widzieliście już najnowszą zapowiedź od Wydawnictwo Insignis?
4 kwietnia w księgarniach pojawi się Cień rycerza, czyli drugi tom o Ostrza zdrajcy.
Więcej informacji możecie znaleźć na stronie:
A dla tych, co nie są zaznajomieni z twórczością autora, zapraszam na recenzję pierwszego tomu. 

Wyniki konkursu

W końcu udało mi się wylosować zwycięzce ostatniego konkursu. Na początku przekazać tę informację wraz z specjalnym postem, jednak nie wyrobiłam się. Co więcej, niespodzianka nie pojawi się w najbliższym czasie, nie mówiąc już o tym, że do maja raczej nie będzie nowych postów. 
Tak czy inaczej, bez zbędnych ceregieli...

Wygrywa: Klaudia M. 
Niestety liczba zgłoszeń była niższa niż 20, dlatego jedynie jedna osoba wygrywa. Nie mniej jednak, w przyszłości pojawi się kolejny konkurs. :)

Gratuluję serdecznie.

Mam nadzieję, że krótka przerwa w blogowaniu, nie zaszkodzi blogowi. ;)

188. Dar Julii

Dar Julii. Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą.

Tytuł: Dar Julii
Tytuł oryginału: Ignite me
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Dotyk Julii
Tom: III

Ostatni tom trylogii kończący historię Julii był dla mnie jedną, wielką niewiadomą. Pierwsza część zapowiadała obiecująco serie. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę i czekałam z niecierpliwością na kolejne książki. Jednak "Sekret Julii" okazał się dla mnie poważną klapą, która znacznie popsuła pierwsze wrażenie po Dotyku Julii. Dlatego też z rezerwą podeszłam do ostatniego tomu, nie nastawiając się na przysłowiowe "fajerwerki", by ponownie się nie rozczarować.

Julia po otrzymaniu poważnych obrażeń, kuruje się pod czujnym okiem Warnera. W między czasie dostaje informacje, że jej przyjaciele zginęli po walce z Komitetem Odnowy. Mogłoby się wydawać, że nie ma już nadziei, by zniszczyć znienawidzoną organizacje. Jednak dziewczyna nie chce zrezygnować z zemsty. Dlatego też nie mając innego wyboru, postanawia współpracować z Warnerem. Spędzanie z nim czasu staje się dla ich obojga idealną okazją, aby odsłonić sekrety, które do tej pory były dokładnie skrywane.

" I niestraszny mi strach, nie pozwolę mu już sobą rządzić. To strach powinien się mnie bać. "

"Sekret Julii" okazał się wielkim rozczarowaniem. Nie dotyczyło to jednak fabuły, a bohaterów, którzy swoim niezdecydowaniem oraz biernością wkurzają czytelnika. Moja cierpliwość została wystawiona na poważną próbę i miałam nadzieję, że chociaż ostatnia część będzie pod tym względem lepsza. I w końcu mogę z ręką na sercu powiedzieć, że autorka zauroczyła mnie postaciami. Julia przeszła niesamowitą metamorfozę, w którą nie można z początku uwierzyć. W pierwszej części poznaliśmy ją jako przestraszoną dziewczynkę, obawiającej się wszystkiego wokoło, a w szczególności samej siebie. W Darze Julii sytuacja obróciła się o 180 stopni. Dziewczyna stała się silna oraz pewna swoich umiejętności, które do tej pory uważała za przekleństwo.
Byłam zachwycona zmianą Julii, jednak autorka nie tylko jej zapewniła przemianę. Warner był typowym czarnym charakterem. Pomimo tego miał coś w sobie, co przyciągało czytelnika. Pisarka wykorzystała magię, którą naturalnie nadała postaci i rozwinęła ją. W finałowej części przyjemnością było poznawanie jego historii. Mimo tego, że czasami była zbyt łzawa, idealnie pasowała do bohatera.
Nie można zapomnieć o Adamie, który również przeszedł niezapomnianą metamorfozę. Jednak na gorsze, niż wyżej przedstawieni bohaterowie. Nadal pamiętałam czarującego chłopaka, który zmienił się w najgorszą wersje samego siebie.
Bardzo przypadły mi do gustu metamorfozy bohaterów. Autorka zadbała o ciekawe zmiany postaci, które zasługują na dużą uwagę ze strony czytelnika. Uważam, że naprawdę trudno sprawić, by czytelnik wpierw pokochał pewną osobę, aby następnie zmieść to wyobrażenie z powierzchni ziemi i przedstawić jego prawdziwą naturę.

" - Przywróciłaś mi życie. - Milknie na chwilę. - Nie miałem pojęcia, że można czuć taki spokój. taką ulgę. I czasem boję się - mówi, spuszczając wzrok - że przestraszę cię swoją miłością. "

Autorka nie ma żadnych problemów, by stworzyć ciekawą fabułę, a następnie z sukcesem przenieść na kartki powieści. Widać to od pierwszej części, w której sama koncepcja książki była intrygująca. Dlatego też "Dar Julii" obfituje w ciekawy nurt historii. Jednakże mam pewne obiekcje na temat akcji. Wszystko było w porządku do czasu opisu walki. Od czasu pierwszej części miał być to punkt kulminacyjny. Gdy zaczęłam czytać finałową "wojnę", okazało się, iż zakończyła się tak samo szybko, jak i rozpoczęła. Autorka nie zawarła żadnych niespodziewanych zwrotów akcji, problemów, bądź czegokolwiek co urozmaiciłoby fabułę. Byłam bardzo rozczarowana zakończeniem, które było nie wystarczające.
Wątek miłosny tak jak w przypadku poprzednich części przewija się przez całą książkę. Tym razem jednak według mnie jest znacznie ciekawszy, i przynosi nieznane do tej pory fakty. Dlatego też czytanie o rozwijającym się uczuciu okazało się intrygujące.

"Dar Julii" pomimo wszystkich minusów okazał się dobrą, lekką książką, idealną na wieczór. Nie zajmuje dużo czasu poznawanie historii, jednak jest ona ujmująca i trudno się od niej oderwać. Jednakże biorąc pod uwagę, iż to finał przygód Julii stwierdzam, że mógł być znacznie lepszy. Pomimo wszystko miło będę wspominać serie jako całość.

Moja ocena
7-/10

Dotyk Julii | Sekret Julii | Dar Julii

187. Królewska klatka

Okładka książki Królewska klatkaMare jest pilnie strzeżonym więźniem zdanym na łaskę i niełaskę Mavena. Dręczą ją wspomnienia własnych błędów, a działanie Cichego Kamienia pozbawia ją mocy. Buntowniczka staje się dziewczyną bez błyskawic. Jednak i Maven otoczony jest wrogami. Z trudem utrzymuje kontrolę nad krajem oraz swoim więźniem. Mare czuje, że mimo nienawiści, którą żywi do Mavena, jest on prawdopodobnie jej jedyną szansą na przeżycie, zwłaszcza że Evangeline dąży do jak najszybszej egzekucji Czerwonej Królowej. Tymczasem Nowi i Czerwoni przygotowują się do wojny, bo nie chcą już dłużej pozostawać w ukryciu. Jest z nimi książę Cal, którego nic nie powstrzyma przed ratowaniem Mare.

Kto rozświetli drogę buntowników, jeśli dziewczyna od błyskawic straci swoją moc? Już wkrótce ogień ogarnie wszystko i spali bezpowrotnie Nortę, jaką Mare znała.


Tytuł: Królewska klatka
Tytuł oryginału: King's Cage
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Moondrive
Seria: Czerwona królowa
Tom: III
Tłumacz: Adrianna Sokołowska-Ostapko

Początek recenzji książek Victori Aveyard bywał zawsze bardzo trudny. Nigdy tak naprawdę nie wiem, od czego zacząć. Błądzę między tym, co chcę przekazać a tym, co napisałam. Obecnie jest nawet trudniej. Po wychwaleniu pierwszego tomu i napisaniu niepochlebnej recenzji drugiej części nastał czas, by wypowiedzieć się o przedostatnim tomie. Jednak nigdy nie sądziłam, że "Królewska klatka" będzie najtrudniejszym tomem. Dlaczego? Zrozumiecie to w niezwykle emocjonalnej recenzji.

Mare zgodnie z umową zostaje więźniem Mavena. Otoczona nieprzyjaciółmi i skuta Cichym Kamienień, musi żyć w pałacu u boku osoby z jej koszmarów. Jednak despotyczny władca ma na głowie jeszcze innego problemy. Dwór króla okazuje się niepewnym oraz niebezpiecznym sprzymierzeńcem. Młody władca z trudem trzyma u swojego boku wysokie dwory, które mogą w każdej chwili zbuntować się przeciwko koronie. W tym samym czasie czerwona rewolucja rozlewa się na kraj, podburzając Czerwonych i Srebrnych, by stanęli przeciwko sobie w wojnie o nowy, lepszy świat. Mare musi znaleźć sposób, aby wyzwolić się spod władzy Mavena, aby również wziąć udział w walkach, które sama po części wywołała.

Ci, którzy wiedzą, jak jest w ciemnościach, zrobią wszystko, by pozostać w świetle.

Po dobrym pierwszym tomie i bardzo słabym drugim nie byłam pewna, w jaki sposób autorka stworzy "Królewską klatkę". Miałam nadzieję, że po rozczarowaniu, które czułam po "Szklanym mieczu", ta część wszystko mi wynagrodzi. Jednak rzeczywistość okazała się niestety inna. Liczyłam na wielką przygodę z heroicznymi walkami i decyzjami, które nigdy nie będą w stu procentach moralne. Jednak wszelkie moje nadzieje i marzenia zostały zadeptane oraz zniszczone podczas lektury tej powieści.

Tę książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza - nudna jak flaki z olejem oraz druga - z niewykorzystanym potencjałem. Do tej pierwszej zaliczamy całą niewolę Mare. Byłam pewna, że autorka powróci do motywu z intrygami i sieciami kłamstw, które były podwaliną pierwszego tomu. Jednak zamiast tego pisarka krążyła w jednym punkcie, jaka była "wielka" niewola głównej bohaterki. Po któreś z rzędu stronie myślałam, że oszaleję. Kompletnie nic się nie działo. Wszystko opierało się na rozmyślaniach bohaterki, które nie zmieniały się w ciągu kolejnych kilkudziesięciu rozdziałów. Każdy wątek, jaki starała się stworzyć autorka, był spychany na dalszy plan, aby zastąpiła go dziura Mare. Nawet ukochany Maven, był co chwila porzucany przez czytelnika, by on sam mógl wrócić do dziewczynki od błyskawic.

[SPOJLER]

Druga część książki obejmuje okres po "wielkiej" niewoli Mare. Krótko mówiąc, pani Aveyard tutaj również się nie popisała. Akcja jest powolna jak ślimak, mimo że powinna pędzić na łeb, na szyję, gdyż teoretycznie panuje wojna. Niestety jest to tylko "teoretycznie", bo praktycznie wydaje się, że wszyscy nic nie robią. Zamiast snuć plany, pomagać albo chociaż walczyć, siedzą i marudzą.

[KONIEC]

Od pierwszej części zanosiło się na rewolucję Czerwonych. Było to do przewidzenia prawie od pierwszej strony. W drugiej części była już ona namacalna, mimo tego, że autorka nie potrafiła przekazać emocji, które powinny jej towarzyszyć. W Królewskiej klatce nabiera ona rumieńców i staje się jednym z głównych wątków. Chwila... powinna się stać jednym z najważniejszych wątków. Niestety podobnie jak w drugim tomie jest upchnięta między rzucającą talerzami Mare, a nic nierobiącym Calem.
Niestety wydarzenia mające miejsce w Norcie nie można nazywać rewolucją. Autorka teoretycznie wspomina o bitwach, w których to Czerwoni stają naprzeciw Srebrnym, by walczyć o wolność. Jednak były to tak pobieżne opisy, że można je pominąć, niczego nie tracąc. Jest to poważny minus tej książki, ponieważ zdecydowanie byłaby to lepsza powieść, gdyby pisarka nie omijała tego tematu.

Nadzieja w sytuacji, gdy nie ma na nią miejsca, jest okrucieństwem.

Kolejną wadą tej części są bohaterowie. Wbrew zdrowemu rozsądkowi okazali się jeszcze bardziej wkurzający i bezmyślni.
Mare po prostu przeszła sama siebie, mimo że wydawało się to niemożliwe. Oprócz tego, że za każdym razem irytowała mnie swoich zachowaniem, to należy jeszcze dodać rzucanie talerzami. Do tej pory nie rozumiem rozbijania zastawy na ścianie. Chciała ukazać swoją siłę? Bo jeżeli tak to naprawdę jej się udało.
Nie mogłam się nadziwić, jak autorka zniszczyła dobrze zapowiadającą się postać, czyniąc z niej rozwydrzoną dziewuchę. Niestety Mare działa na mnie jak płachta na byka i nie zapowiada się, aby miało się to zmienić w ostatniej części.
Cal jest jeszcze gorszym "księciem", niż był. Oprócz tego, że stracił ikrę, to jest równie lekkomyślny, jak dziewczyna od błyskawic. Wszystkie jego "wystąpienia" wydawały mi się sztuczne. Jakby zamiast postaci literackiej poruszała się marionetka, bez własnego zdania i rozumu.
Niektórzy z pewnością się zdziwią, że moim ulubionych bohaterem jest Maven. Skoro czepiałam się niezrównoważonej Mare, czemu nic nie mam do szalonego króla? Otóż w tym jednym przypadku czułam jakiekolwiek emocje podczas czytania fragmentów z jego udziałem. On w porównaniu do brata ma, chociaż życie w sobie, bez względu czy ma równo pod sufitem, czy nie.

Czy cokolwiek przypadło mi do gustu? Na szczęście tak. W końcu autorka nie zapomniała o sąsiadach Norty i zapewniła czytelnikowi przygody z polityką zagraniczną. Mogłam bez problemu cieszyć się dodatkowym wątkiem, który o dziwo wyszedł bardzo dobrze. Świetnie się bawiłam, poznając wszelkie luki i kruczki, jakie pojawiały się w umowach między krajami oraz ludźmi. Tamte momentu były świetnie poprowadzone. Żałuję jedynie, że autorka tak późno się na to zdecydowana, jednak jak to mówią "lepiej późno niż wcale".

Każdego z nas stworzył ktoś inny i każdy z nas ma stalową nić, której nikt i nic nie jest w stanie przeciąć.

Po długiej i emocjonalnej recenzji czas na podsumowanie. "Królewska klatka" moim zdaniem nie jest wspaniałą kontynuacją. Pomimo tego, że "Szklany miecz" bardzo mnie rozczarował, liczyłam na lepiej dopracowaną oraz bardziej intrygującą kontynuację. Miała ona nieść za sobą przesłanie i zapewniać wiele skrajnych emocji. Zamiast tego mogłam jedynie załamywać ręce nad zachowaniem Mare i Cala, czekając jedynie z niecierpliwością na Mavena. Co więcej, moim zdaniem kolejna część jest zbędna. Bez problemu autorka mogła zamknąć całą historię w tym tomie bez obawy, że czwarta część może być klapą. Niestety na razie będę musiała poczekać na finałową część, ponieważ mimo rozczarowania nadal pragnę poznać losy Mavena.

Moja ocena
6/10

Czerwona królowa | Szklany miecz | Królewska klatka | ???

186. Magia kąsa

Świat po magicznej apokalipsie. 
Postęp techniczny był u szczytu swojego rozwoju, gdy do Atlanty wróciła magia i zniszczyła właściwie całą technologię. 
Fale magii pojawiają się bez ostrzeżenia i znikają równie nagle. Gdy magia napływa, cała technologia zamiera – samoloty spadają, samochody nie działają, brakuje elektryczności. 
Kiedy magia odpływa, znów zaczyna działać technologia. 
Jest to dziwny, pokręcony świat. 
W tym świecie mieszka Kate Daniels.
Kate lubi walkę mieczem i ma trudności z kontrolą tego, co mówi…
Magia w jej krwi sprawia, że jej życie z założenia nie może być proste…


Tytuł: Magia kąsa
Tytuł oryginału: Magic Bites
Autor: Ilona Andrews
Wydawnictwo: Fabryka słów
Seria: Kate Daniels
Tom: I
Tłumacz: Anna Czapla

Lata temu na rynku wydawniczym pojawiła się seria napisana przez małżeństwo. Ich debiut został przyjęty bardzo pozytywnie przez czytelników. Wiele osób pokochało przygody Kate Daniels. Nawet po takim długim okresie przerwy w polskim wydaniu, można było usłyszeć osoby, które z całego serca polecały tę serię. Ja od dawna planowałam sięgnąć po te książki, jednak dopiero wznowienie wydania, przekonało mnie do tego. Czy i ja zostałam wciągnięta do świata ze sporą dawką magii?

Kate Daniels żyje w Atlancie. Jednak nie jest to miejsce zwyczajnie ani tym bardziej bezpieczne. Magia, zmiennokształtni, a nawet wampiry są na porządku dziennym. Technologia, która powinna grac ogromne znaczenie w przyszłości, została odstawiona na boczny tor.
W takiej rzeczywistości musi radzić sobie młoda i niezależna kobieta. Najemniczka z początku bez problemu znajduje sobie własne miejsce. Wykorzystuje płynącą w jej żyłach magię, by zaczepiać się w dorywczych pracach. Co więcej, zawsze ma wsparcie w swoim mentorze. Niestety do czasu. Ginie on w niewyjaśnionych okolicznościach podczas misji. Kate postanawia dowiedzieć się prawdy o śmierci mężczyzny i ukarać winnego.

Ostatnimi czasy bardzo trudno zacząć mi nową książkę. Nie dość, że mam bardzo mało czasu, to moja chęć na czytanie maleje wraz z coraz późniejszą godziną. Jednakże przy tej książce było jeszcze gorzej niż zwykle. Pierwsze kilkadziesiąt stron było trudne do przebrnięcia. Nie mogłam w ogóle wczuć się w klimat tej książki ani w przedstawiony świat. Przede wszystkim problem leżał w tym, iż czytelnik zostaje wrzucony na głęboką wodę. Jedyne informacje, na które może liczyć, to zaledwie opis z tyłu książki. Wprowadzenie do rzeczywistości Kate było bardzo długie. Do tej pory nie wiem, czy autorzy na pewno nie pominęli żadnego szczegółów, które wbrew pozorom powinny być podstawową wiedzą. Jednak wraz z rozkręcaniem się akcji, coraz lepiej rozumiałam świat, mimo że nie wszystko było podane na tacy. Alternatywna wizja Atlanty summa summarum przypadła mi do gustu i to bardzo. W czasie czytania ostatnich stron odczułam wielki smutek, że będę musiała się pożegnać z rzeczywistością wykreowaną przez autorów. Z tego właśnie powodu z niecierpliwością oczekuję kolejnych części.

Bardzo zżyłam się z główną bohaterką. Po odnalezieniu się w świecie Kate zaczęłam zwracać większą uwagę na postacie. W tym właśnie pełną werwy i charakteru Daniels. Oczywiście autorzy nie zapomnieli o innych postaciach, które przewijały się w trakcie przygód. Niestety oni już nie skradli mi tak serca. Mam nadzieję, że kolejne części bardziej przekonają mnie do bohaterów.
Język autorów nie raz był trochę sztywny i bez polotu. Długo nie mogłam się przyzwyczaić do niepotrzebnie długich opisów. Jednak na plus wypadały dialogi, które może nie były wielce odkrywcze, ale za to miło się je czytało.

Książka ta jest typową powieścią postapo z domieszką fantastyki. Bardzo dobrze wpasowuje się do obecnie pasującej mody. Nie mniej, nie jest ona powieścią odkrywczą, czy całkowicie zaskakującą. Czytelnik z pewnością spędzi miły razem z Kate Daniels. Mam nadzieję, iż kolejne części ukażą większy potencjał tej serii i pomysłów autorów.

Moja ocena
7/10

Za poznanie tej książki serdecznie dziękuję Fabryce słów.
Znalezione obrazy dla zapytania fabryka slow logo
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka