185. Pieśń jutra

Okładka książki Pieśń jutraPo krwawych i brutalnych walkach Paige Mahoney zyskała niebezpieczną pozycję. Została wybrana Zwierzchniczką. Pod rządami ma teraz całą populację londyńskich kryminalistów. 
Wystąpiła przeciwko Jaxonowi Hallowi. Narobiła sobie żądnych krwi wrogów, z których każdy czeka na jej najmniejszy błąd. Teraz zadanie ustabilizowania sytuacji w podzielonym podziemiu będzie prawdziwym wyzwaniem.
Panowanie Paige może szybko dobiec końca. Wszystko przez wprowadzenie Senshield, śmiertelnej technologii, która przyniesie zgubę społeczności jasnowidzów i… całemu światu, jaki znają.


Tytuł: Pieśń jutra
Tytuł oryginału: The Song Rising
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Czas Żniw
Tom: III
Tłumacz: Regina Kołek

֦Odnalazłam go w sposób, w jaki odnajduje się na mapie niegdyś dobrze znaną ścieżkę, gdy goni się za znajomym, i przypomina się sobie to, co zostało zapomniane.ˮ

Seria Samanthy Shannon czekała kilka lat na mojej półce. Pewnego dnia jednak się przemogłam i w końcu mogę powiedzieć, że jestem na bieżąco. Pierwszy tom był ciekawy, drugi był rewelacyjny, za to trzeci... zdecydowanie do mnie nie trafił. Pieśń jutra podobnie, jak dwie poprzednie części jest utrzymywana w zupełnie innych klimatach. Najpierw czytelnik poznawał obóz karny, któremu towarzyszył niepokój, zagubienie i strach. Zakon mimów zapewniał poznanie społeczności jasnowidzów oraz Londynu. Tam zdecydowanie można było odczuć walkę o władzę, jak i jedyny w swoim rodzaju klimat, który towarzyszył "odmieńcom". Pieśń jutra za to jest kompletną niewiadomą. Nic nie jest w niej pewne i wszystko się zmienia. Jednak zacznijmy od początku.

Paige po trudnych walkach zostaje Zwierzchniczką. Dzięki temu ma możliwości, o których marzyła i siłę, by stanąć przeciwko swoim wrogom. Jednak na społeczność jasnowidzów kładzie się blady strach związany z Tarczą Czuciową. Ta nowa technologia ma możliwości wykrywania "odmieńców". Paige za wszelką cenę chcę zlikwidować nowe zagrożenie, które może zakończyć życie jasnowidzów raz na zawsze. Wspierana przez swoich dowódców, przyjaciół i Naczelnika szuka możliwości, aby zapobiec działaniu nowej broni.

֦Nigdy nie dopuszczaj do siebie myśli, że powinnaś zamilknąć.ˮ

Z jednej strony powinnam się cieszyć, że autorka potrafi zaskakiwać. Ponieważ nigdy nie wyobrażałam sobie takiej fabuły, jaka została zaserwowana w tym tomie. Podejrzewałam, iż wzmianki o nowej broni przeciwko jasnowidzom, nie są rzucane na wiatr, jednak nie sądziłam, że rozrośnie się ona na tak ogromną skalę. Nie mówiąc już o tym, że zajmie ona cały trzeci tom. Nie ma co ukrywać. Pieśń jutra krąży wokół jednego tematu i jednego celu. Z tego też powodu trzeci tom nie przypadł mi do gustu. Nie powiem, że był on zły, bo wbrew pozorom był znakomity. Jednakże główna linia fabularna mnie rozczarowała i nie zachwyciła.
Kolejnym powodem, dla którego uważam Pieśń jutra za najsłabszą część, jest panujący w powieści klimat. W Czasie żniw kolonia karna była ciekawym i odważnym pomysłem, biorąc pod uwagę fakt, iż była to część rozpoczynająca cykl. Jednak to właśnie dzięki Zakonowi Mimów doceniłam wyobraźnie autorki i zobaczyłam prawdziwe społeczeństwo jasnowidzów. Mim-królowie, faworyci, szary rynek, walka o dominacje. Dopiero wtedy poczułam intrygujący oraz oryginalny klimat. Dlatego miałam ogromną nadzieję, że autorka będzie kontynuować go w kolejnych częściach. Jednak już od połowy Pieśni jutra znikał on i został zastąpiony czymś nowym. Zdecydowanie nowe rozwiązanie nie przypadło mi do gustu. Czułam, że oryginalny klimat, który był obecny w poprzedniej części i nierozerwalnie związany z jasnowidzami, został utracony. Ze względu na kierunek, w jakim idzie ten cykl, było to z pewnością nieuniknione. Jednakże nie zmienia to faktu, że brakowało mi go i zapewne w kolejnej części się to nie zmieni.

Paige zdecydowanie zasługuje na sympatię czytelnika. Młoda kobieta nie ma łatwego zadania. Będąc nową Zwierzchniczką, ma rolę, do której nie była nigdy nieprzygotowana. Pomimo tego, uważam, że doskonale daje sobie radę. Autorka kreuje postać silną i zdecydowaną. Nawet jeśli popełnia ona błędy, bierze odpowiedzialność za nie i łatwo się nie poddaje. Z każdym kolejnym tomem coraz bardziej zżywam się z Paige i wraz z nią przeżywam wszystkie wydarzenia. Mam nadzieję, że kolejne części jedynie bardziej rozwiną jej charakter, bym mogła z ręką na sercu powiedzieć, iż nigdy mnie nie rozczarowała.
Tak jak główna bohaterka jest wyrazistą i pełną życia postacią, tak Naczelnik jest jej przeciwieństwem. Moja opinia o nim nie uległa zmianie. Nadal pozostaje milczącym, nieodgadnionym dodatkiem od Paige. Ćma byłaby bardziej intrygująca niż on. Mogę jedynie liczyć, że w kolejnym tomie autorka w końcu nada mu jakieś cechy charakteru.
Postacie drugoplanowe są lepiej wykreowani niż Naczelnik. Mówię o Elizie, Nicku, Mari i wielu innych. Każdy z nich ma wyjątkowy charakter i ani przez chwilę nie wydają się papierowi.

֦Już raz powstałaś z popiołów. Jedynym sposobem na przeżycie jest wiara, że tym razem też ci się uda.ˮ

Autorka wysoko stawia sobie poprzeczkę w tej części. Z każdym kolejnym wydarzeniem czytelnik oczekuje czegoś więcej i więcej. Jak na razie widać, że pisarka wykorzystuje potencjał innych państw. Jak do tej pory jasnowidzenie było przedstawiane jedynie na terenach londyńskich. Fabuła trzeciego tomu pozwala na poznanie ich również na innych ziemiach. Czytelnik otrzymuje obraz społeczności, która nie funkcjonuje jedynie w pierwotnym mieście przygód Paige. Co więcej, kolejna część pozwoli nawet jeszcze lepiej poznać jasnowidzów w nowym miejscu.

Pieśń jutra jest dobrą książką i ciekawą kontynuacją. Autorka podeszła do tego tomu w zupełnie inny sposób niż się spodziewałam. Cały czas rozwija pomysł na ten cykl, wykorzystując jej potencjał całkowicie. Dba również, aby czytelnik nie nudził się podczas lektury i cały czas zapewnia nowe zwroty akcji. Pomimo wszystkich plusów, sama nie wczułam się całkowicie w klimat Pieśni jutra. Mimo że, jest naprawdę znakomitą kontynuacją Śniącego wędrowca, mi do końca nie przypadł do gustu. Tak czy inaczej, czekam na dalsze części przygód Paige i Naczelnika.

Czas żniw |  Zakon mimów | Pieśń jutra

Moja ocena
7+/10

184. Żółwie aż do końca

Okładka książki Żółwie aż do końca
Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę!

Dziewczyny wspólnie próbują dotrzeć do Davisa, syna miliardera, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Na pozór niewiele ich dzieli, ale tak naprawdę jest to przepaść.

Aza się stara. Stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, a nawet detektywem, jednocześnie zmagając się z obezwładniającymi lękami i dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia.


Tytuł: Żółwie aż do końca
Tytuł oryginału: Turtles all the way down
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Tłumacz: Iwona Michałowska-Gabrych

Zaczynałam jednak rozumieć, że życie to nie tyle twoja opowieść, co opowieść o tobie.

Z reguły trzymam się z dala od książek obyczajowych. Bardzo rzadko czytam powieści z tego gatunku, gdyż najzwyczajniej w świecie nudzą mnie one. Preferuję bardziej żywe przygody z mnóstwem zwrotów akcji. Niemniej jednak jest pewien autor, którego historie są niezwykle piękne, mądre oraz jedyne w swoim rodzaju. Oczywiście chodzi o Johna Greena. Jak do tej pory udało mi się przeczytać Gwiazd naszych wina i Papierowe miasta. Mimo że czytałam te powieści kilka lat temu, to nadal pamiętam, jak duże wrażenie na mnie wywarły. W końcu po długim okresie przerwy od twórczości Greena sięgnęłam po jego najnowszą książkę, której tytuł jak zawsze był owiany nutką tajemnicy.

Aza Holmes jest dziewczyną, która zdecydowanie różni się od swoich rówieśników. Zmaga się ona z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Choroba ta nie pozwala jej żyć normalnie, gdyż odbiera jej radość życia. Dziewczyna ma tylko jedną, bliską przyjaciółkę - Daisy. Pomimo tak długiej przyjaźni z nią, nadal mają pomiędzy sobą mur. Życie Azy zapewne toczyłoby się bez żadnych niezwykłych przygód, gdyby nie zniknięcie miliardera. Za namową  przyjaciółki, Aza postanawia uczestniczyć w amatorskim śledztwie Daisy. Pomóc ma w tym syn zaginionego - David, który niegdyś był blisko z Azą.


Najlepsze w nauce jest właśnie to, że w miarę uczenia się tak naprawdę nie otrzymuje się odpowiedzi, tylko coraz lepsze pytania.

Czytanie książek Johna Greena jest niezwykłe. Pierwotny zarys fabuły przedstawiony na okładce książki jest zaledwie nakreśleniem ogólnej sytuacji. Dopiero zagłębiając w historii, widać, że autor kreuje zupełnie inny obraz. Obraz, który jest znacznie bardziej skomplikowany. Co więcej, za każdym razem John Green mierzy się z innym problemem, który dotyka zwykłych ludzi. W przypadku Gwiazd naszych wina była to choroba, w Papierowych miastach szukanie własnego ja, a w Żółwiach aż do końca zmierzenie się z własnym umysłem.
Autor w najnowszej powieści przedstawia historię osoby z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. I tak jak w poprzednich swoich książkach John Green przedstawia temat niełatwy, który opisuje po mistrzowsku. Pisarz potrafi opisywać walkę, jaka toczy się w głowie bohaterki. Jednak co ważniejsze, potrafi to przekazać czytelnikowi. Laikowi, który być może nigdy się nie spotkał z takim tematem, a dzięki tej książce zrozumie problemy oraz myśli, z jakimi musi się zmierzyć osoba z takimi zaburzeniami.

Główna historia miała przedstawiać śledztwo na temat miliardera. Na początku sądziłam, że autor stworzy z bohaterek Sherlocka w spódnicy. Aczkolwiek postaciom daleko było do detektywów, a fabule do kryminału. Wątek z szukaniem poszlak został zepchnięty na dalszy plan i to prawie od samego początku. Moim zdaniem brak takiej akcji nie miał złego wpływu na książkę. Wbrew pozorom bardzo dobrze czytało mi się o zwykłych życiu Azy, nie wypełnionym żadnymi nieprawdopodobnymi wydarzeniami.
Bohaterowie książki są postaciami żywymi, których losy dotykają czytelnika. Moja ulubioną postacią była główna bohaterka. Zaciekawiła mnie ona od samego początku. Nie tylko ze względu na nerwicę natręctw, ale przede wszystkim na swój charakter. Nie udawała ona filozofa. Jej wypowiedzi dawały za każdym razem do myślenia czytelnikowi. Inne postacie były równie niesztampowe i prawdziwe.
Autor w każdej ze swojej książek zaskakuje. W tym przypadku jednak nie ograniczył się tylko do niezwykłej fabuły, ale także zakończenia. Wcześniejsze przeczytane przeze mnie pozycje miały finał, który łapał za serce, jednocześnie pozostawiając pewne sprawy niewyjaśnione. W przypadku Żółwi aż do końca przedostatnia strona daje czytelnikowi wiele odpowiedzi odnoszących się do wydarzeń, których nie miałby okazji poznać. Bardzo się cieszę, gdyż nie muszę sama tworzyć zakończenia historii Azy, tylko miałam je klarownie przedstawione.

„Bynajmniej Holmesy. Sama wybierasz swoje zakończenia i rozpoczęcia. Wybierasz ramę, wiesz? Może nie wybierasz tego, co będzie na obrazku, ale ramę tak.”

Żółwie aż do końca nie są lekturą, o której łatwo się zapomni. John Green porusza temat trudny, ale jednocześnie ciekawy. Dzięki swojemu talentowi autor umie przekazać czytelnikowi najbardziej skomplikowane sprawy. Książka ta, podobnie zresztą jak poprzednie pozycje pisarza, daje wiele do myślenia. Oprócz spędzania miłego czasu podczas czytania powieści, czytelnik uczy się i poznaje świat z innej strony, dzięki historii autora.

Moja ocena
9-/10

Za możliwość przeczytania Żółwi aż do końca serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.
Znalezione obrazy dla zapytania bukowy las

183. Buntowniczka z pustyni

Okładka książki Buntowniczka z pustyniBezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.

Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.


Tytuł: Buntowniczka z pustyni
Tytuł oryginału: Rebel of the Sands
Autor: Alwyn Hamilton
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Buntowniczka z pustyni
Tom: I
Tłumacz: Agnieszka Kalus

Jakiś czas temu na rynku wydawniczym pojawiły się pozycje, których akcja dzieje w gorącym, pustynnym klimacie.
Jedną z nich jest Gniew i świt. Oczarował mnie on swoim klimatem i obecnie czekam na ciąg dalszy. Następnie postanowiłam poznać Buntowniczkę z pustyni, z którą się ociągałam długi czas. Przymierzałam się do niej kilka razy, jednak zasłyszane opinie, wręcz obrzydziły mi tę historię. Słyszałam, iż jest ona niskich lotów oraz nie czaruje swoim pustynnym klimatem. W końcu na własnej skórze postanowiłam się o tym przekonać i bardzo dobrze zrobiłam.

Amani żyje w dziurze zabitej deskami. I to dosłownie. Nie ma tam żadnej przyszłości, nie licząc, że wyjdzie za mąż z obowiązku. Gdy dziewczyna przez przypadek słyszy plany swojego wujka, który chce ją wziąć za żonę, przelewa się szala goryczy. Za wszelką cenę Amani natychmiast postanawia uciec. Chcąc zarobić pieniądze na ucieczkę postanawia wziąć udział w konkursie strzeleckim. Podczas turnieju poznaje tajemniczego obcokrajowca. Jednak nim zdążą się bliżej poznać, każdy idzie we własną stronę. Nie mija wiele czasu, gdy oboje znowu się spotykają, akurat gdy chłopak ucieka przed strażą. Amani widzi w nim szansę na pomoc w ucieczce. Tym oto sposobem losy Jina i młodej dziewczyny splatają się w najmniej oczekiwanym momencie. 

Opis książki nie za wiele mówi. Przedstawia tylko dziewczynę, która chce uciec ze swojego świata i tajemniczego chłopaka, który ma jej to umożliwić. Pierwsze rozdziały przedstawiały płytką historię. Jednak dopiero dalsze strony ujawniają znacznie ciekawszą powieść, przy której nie można ani na chwilę się nudzić. Dlaczego tak uważam? Autorka stworzyła żywy oraz pełen barw świat. On jest podstawą całej historii i właśnie on sprawia, że Buntowniczka z pustyni jest intrygującą i pełną niespodzianek lekturą.
Bardzo mi przypadł do gustu klimat powieści. Oczywiście od samego początku, aż do ostatniej strony towarzyszy czytelnikowi gorący, pustynny klimat. Moim zdaniem jest on bardzo dobrze oddany. Podczas przemierzania bezkresnych wydm, nie raz można poczuć piasek na skórze.

Przez większą część powieści czytelnik towarzyszy przede wszystkim Amani oraz Jinowi. Dziewczyna jest postacią, która bez większych problemów przypadnie do gustu czytelnikowi. Przebiegła, silna oraz pewna siebie bohaterka będzie idealną towarzyszką podczas przygód. Nie da się eównież ukryć, że z wielką przyjemnością śledzi się jej losy i kibicuje na każdym kroku.
Tajemniczy obcokrajowiec nie jest daleki od ideału. Jin jest czarującym oraz charyzmatycznym bohaterem.

Tak jak wspominałam wcześniej największym plusem tej powieści jest świat. Pełen tajemniczych, starych istot czaruje od pierwszej strony. Każda informacja o magicznych stworach była na wagę złota. Czytelnik z kolejnymi stronami powieści, coraz bardziej wciąga się w świat Buntowniczki z pustyni.
Akcja książki jest bardzo dynamiczna. Nigdy tak naprawdę nie wiadomo co czyha za rogiem, z czym będą musieli zmierzyć się bohaterowie. Cała historia jest jedną, wielką niewiadomą. Niczego nie można z góry zakładać, gdyż niczego nie można przewidzieć w stu procentach.  

Buntowniczka z pustyni okazała się niesamowitą przygodą na pustyni wśród mistycznych stworów. Autorka prawie od samego początku czaruje czytelnika intrygującą historią ze wspaniałymi bohaterami. Teraz jedynie muszę sięgnąć po drugą część, by ponownie przenieść się na mgaiczną pustynię.

Moja ocena
8/10

Buntowniczka z pustyni | Zdrajca tronu | Hero at the Fall

182. Królestwo kanciarzy

Znalezione obrazy dla zapytania królestwo kanciarzyKaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.


Tytuł: Królestwo kanciarzy
Tytuł oryginału: Crooked Kingdom
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Mag
Seria: Szóstka wron
Tom: II
Tłumacz: Wojciech Szypuła

,,Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.ˮ

Dawno nie miałam okazji czytać powieści o złodziejach, oszustach i zbrodniarzach. Dlatego też ,,Szóstka wronˮ, była jedną z pozycji, która zapewniła mi zupełnie inne przygody niż zwykle. Pokochałam historię oraz bohaterów wykreowanych przez autorkę. Ze zniecierpliwieniem oczekiwałam kontynuacji, która była praktycznie potrzebna od zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu. Przez kilka tygodni sprawdzałam księgarnię, by móc kupić tę książkę jeszcze w przedsprzedaży. Moje szczęście było przeogromne, gdy w końcu dostałam tę powieść do ręki, by poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów.

Po włamaniu się do więzienia, do którego nikt się nie włamał. Po wykradnięciu najlepiej strzeżonego więźnia. Po wydostaniu się z potrzasku, gdzie zewsząd otaczali ich wrogowie, Kaz ze swoją ekipą mieli być najbogatszymi mieszkańcami Ketterdamu. Jednak zamiast pływać w złocie, młoda drużyna po raz kolejny wykorzystać swoje umiejętności, by odebrać zapłatę oraz Inej. Nie mając innego wyboru Kaz i reszta muszą zaryzykować życie w kolejnej grze, gdzie toczą się losy ich przyszłości.

,,- Panie Brekker... A może po prostu Kaz, jeśli pan pozwoli? Moja sytuacja jest delikatna. Jestem królem kraju, którego skarbiec zieje pustką i któremu ze wszystkich stron zagrażają wrogowie. Ba, istnieją także siły wewnętrzne, które mogą wykorzystać moją nieobecność i podjąć próbę przejęcia władzy.
- Sugerujesz, że świetnie nadałbyś się na zakładnika.ˮ

Recenzje drugiej części, jak i każdej kolejnej, są bardzo trudne. Mowa o takich, gdzie tomy trzymają dobry poziom poprzednich i trudno doszukać się w nich wad. Podobnie jest z Królestwem kanciarzy. Bardzo przypomina on pierwszą część. Jest równie znakomity, co ,,Szóstka wronˮ i brak w nim minusów. Aczkolwiek należy wziąć pod uwagę fakt, iż jest to ostatnie spotkanie z bohaterami. Autorka wspominała, że w przyszłości może wróci do niektórych postaci, jednak nie ma co liczyć na najbliższą przyszłość. Dlatego też czytelnik należycie powinien pożegnać postacie w tym tomie, poznając finał ich przygód.

Główną zaletą serii ,,Szóstki wronˮ jest intrygująca fabuła, która trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części autorka zadbała, by czytelnik cały czas odczuwał niepokój o los swoich ukochanych bohaterów. Ponieważ nic nigdy nie jest pewne w tej powieści. Za każdym razem widać niebezpieczeństwo za rogiem, które może skończyć się tragicznie. Jednak to jest tylko jedna strona medalu. Za to z drugiej strony medalu nie można zapomnieć o geniuszu postaci. Przez co w tej samej chwili drży się ze strachu o życie bohaterów i ze zniecierpliwieniem oczekuje czasu, gdy wszystkich zrobią na szaro.


,,Przyszedłbym po ciebie. Przyszedłbym. A gdybym już nie mógł chodzić, przyczołgałbym się do ciebie i choćbyśmy nie wiem jak bardzo byli połamani, razem wywalczylibyśmy sobie drogę na wolność, z nożem w zębach i pistoletem w garści. Bo tacy właśnie jesteśmy. Zawsze walczymy do końca.ˮ

Bohaterowie są jednym z większych plusów obu części. Wszystkie przedstawione postacie są niesamowite żywe, nie są jedynie pustymi, papierowymi osobowościami. Mają charakter, który nie raz "wychodzi" na wierzch podczas powieści. Tym samym czytelnik utwierdza się w przekonaniu, że niczego im nie brakuje. Mają zarówno wady, jak i zalety, dzięki czemu bez problemu można wczuć się w nich i poznać ich na wylot.
Oczywiście pierwsze miejsce na podium zajmuje Kaz. Tę postać pokochałam całym sercem i mam nadzieję, że w przyszłości autorka zawrze kolejne jego losy w innej serii. No bo jak można nie polubić oszusta, którego geniusz przechodzi sam siebie. Nie raz nie mogłam uwierzyć, jak potrafi on lawirować, wymyślać i kombinować.
Reszta bohaterów wcale nie odstaje od wspaniałego Kaza. Szczególnie, że w tej części autorka dała reszcie postaci większe pole do popisu. Dzięki czemu czytelnik poznaje jeszcze lepiej ich charaktery, które do tej pory były przyćmione przez główną wronę.

Autorka mimo tego, że osadziła akcję w świecie girszów, który wykreowała na potrzeby poprzedniej serii, to nie osiada na laurach. Ponieważ Ketterdam tętni życiem złodziei i oszustów. Pisarka stworzyła całkiem nową lokalizację, do której nie raz jeszcze chciałabym wrócić. Mimo że, jest pełne niebezpieczeństw i przemocy, to oczarowuje czytelnika swoją tajemniczością i zapowiedzią niesamowitej przygody.
W poprzedniej części nie zwracałam uwagę na wiek bohaterów. Jednak w tej stwierdziłam, że autorka mogła bez problemu podnieść ich lata, ponieważ byłoby to realniejsze. Trudno uwierzyć, iż są oni jedynie nastolatkami.
Jest tylko jedna rzecz, której nie mogę wybaczyć autorce. Podczas "Królestwa kanciarzy" pojawia się spojler dotyczący zakończenia poprzedniej serii. Czytając inną recenzję, zanim jeszcze zaczęłam drugą część ,,Szóstki wronˮ, słyszałam o tym, jednak nie sądziłam, że to będzie spojler taki rozmiarów. Niestety osoby, które zaczęły poprzednią trylogię, a jej nie skończyły, zdecydowanie powinny, przed rozpoczęciem przygód Kaza i reszty.


,,-Czy nikt z was nie zastanawiał sie nad tym, co zrobiłem z pieniędzmi od Pekki Rollinsa? (...) Jak myślicie, na co wydałem tę kasę?

-Na broń? - spytał Jesper. 

-Statki? - zasugerowała inej. 

-Bomby? - podsunął Wylan. 

-Łapówki dla polityków? - strzeliła Nina. 

Wszyscy spojrzeli na Matthiasa. 
-To jest ta chwila - szepnęła Nina - w której mówisz nam, jacy jesteśmy okropni.
Matthias wzruszył ramionami. 

-Kiedy to wszystko są bardzo rozsądne pomysły...- odparł ˮ

,,Królestwo kanciarzˮ trzyma poziom poprzedniej części. Mogę nawet stwierdzić, że druga część była minimalnie lepsza. Jednakże cała seria zasługuje na uwagę czytelników, ponieważ historia stworzona przez autorkę jest intrygująca i wciągająca. Trudno znaleźć drugą taką trylogię, dlatego z pewnością zapewni ona niesamowite przygody.

Moja ocena
9/10

Szóstka wron | Królestwo Kanciarzy

LBA

KarolaaaLola z bloga Book Case Lover nominowała nas do LBA. Serdecznie za to dziękujemy! Niestety ze względu na nawał obowiązków, jakie w ostatnim czasie spadły na Owcę, tylko ja będę odpowiadała na zadane pytania. Zacznijmy! :)

1. Oglądasz jakie seriale? Jeśli tak to jakie?
Obecnie próbuję skończyć ,,Starnger thingsˮ i ,,ˮ. Niestety opornie mi idzie. Jak do tej pory udało mi się obejrzeć jedynie ,,Sherlockaˮ do końca, którego swoją drogą uwielbiam.
2. Wolisz okładki filmowe czy oryginalne?

Zdecydowanie preferuję okładki oryginalne. Jakoś nigdy żadna filmowa nie przypadła mi do gustu.
3. Ile czasu poświęcasz na prowadzenie bloga i bookstagrama?

Na bloga poświęcam około 3 h tygodniowo, podczas gdy na bookstagrama niecałą 1 h tygodniowo. 
4. Ulubiony gatunek książkowy?(Fantasy, romans itd.)

Najbardziej lubię fantastykę.
5. Polscy czy zagraniczni autorzy?

Jedni i drudzy, chociaż zdecydowanie więcej książek czytam od zagranicznych autorów.
6. Ile książek masz w swojej biblioteczce?

Według informacji na lc mam około 188 książek, chociaż ja sama nie widzę, aż tylu. :)
7. Czy widzisz swoją przyszłość związaną z książkami?

Nie sądzę, by moja przyszłość była związana z książkami. Zdecydowanie nie wybrałam odpowiedniego profilu klasy do takich planów.
8. Lubisz czytać biografię?

Nigdy nie czytałam żadnej biografii, jednak nie sądzę by przypadła mi jakakolwiek do gustu.
9. Jaki kolor okładek dominuje w twojej biblioteczce?

Na oko powiedziałabym, że dominują białe i czarne.
10. Lubisz pożyczać komuś książki czy jednak niekoniecznie?

Lubię, jednak osobom, które wiem, że nie zniszczą ich i oddadzą w rozsądnym czasie, a nie będą przetrzymywać ich dwa lata.

Nominuję:
Zabookowany świat Pauliny
Adventure in the library


  1. Wolisz e-book czy papierową książkę?
  2. Wolisz prowadzić bloga czy bookstagram?
  3. Dlaczego założyłaś bloga?
  4. Gdybyś mogła sprawić, że postać z książki przeniesie się do prawdziwego świata, kogo byś wybrała?
  5. Jaki jest tytuł Twojej pierwszej samodzielnie przeczytanej książki, którą kochasz po dziś dzień?
  6. Wolisz czytać czy pisać?
  7. Częściej wypożyczasz czy kupujesz książki?
  8. Jaką lekturę ze szkoły najbardziej cenisz i dlaczego?
  9. Lubisz długie czy krótkie rozdziały w książkach?
  10. Dlaczego lubisz prowadzić bloga?
To byłoby na tyle. Jeszcze raz dziękuję za nominację i nie mogę się doczekać odpowiedzi osób przeze mnie nominowanych. :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka