Ostatni wakacyjny Book Haul #3

Wakacje, wakacje i po wakacjach. Te dwa miesiące zdecydowanie za szybko minęły. Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Jednak nadal będąc jedną nogą w sierpniu, przedstawię Wam ostatnie zdobycze książkowe. Trochę się ich uzbierało od ostatniego postu, dlatego szykujcie się na wiele ciekawych książek. To zacznijmy...


Najpierw opowiem o lewym stosiku (od dołu), by następnie przejść do prawego (od dołu).

Lewy:
W otchłani - kupiłam tę książkę, z myślą, że mi się spodoba. Niestety rzeczywistość nie była taka różowa i nie wiem, czy zdecyduję się na poznanie kolejnych części.
Imperium ognia i Pochodnia w mroku - kupiłam te książki, po usłyszeniu samych pozytywnych opinii. Pierwsza część nie spodobała mi się tak bardzo jak myślałam, jednakże drugi tom wszystko mi wynagrodził.
Okrucieństwo - od wydawnictwa Bukowy las. Jak dotąd nie miałam okazji czytać thrilerru, więc Okrucieństwo było pierwszą taką pozycją. Ogólnie ta powieść podobała mi się, aczkolwiek więcej przeczytacie w recenzji.
Milion odsłon Tash - od wydawnictwa Moondrive. O tej pozycji opowiadałam w recenzji (LINK). Ogólnie miła i lekka lektura idealna na wieczór.
Piękne złamane serca - od wydawnictwa Insignis. Również o tej książce możecie przeczytać recenzje na blogu (LINK). Jedna z niewielu obyczajowych powieści, jakie poznałam i całkiem polubiłam. 
Czas zmierzchu - od wydawnictwa Insignis. To było już drugie spotkanie z autorem Metra. O tej książce również przeczytacie recenzje w najbliższym czasie.
Fałszywy pocałunek - również pozycja od wydawnictwa. Recenzja jest na blogu (LINK) i już nie mogę się doczekać kolejnych części tej intrygującej historii.
Illumiane - zakupiłam tę książkę w czasie akcji Moondrive i to była świetna decyzja. Książka ta jest niebywała. Z niecierpliwością czekam na dalsze części.

Prawy:
Bez serca - kupiłam tę książkę prawie na początku wakacji, jednak nie miałam jakoś czasu, by po nią sięgnąć. Ze względu na zbliżającą się szkołę nie sądzę, abym miała szansę przeczytać ją przed feriami. 
Pocałunek żelaza - od wydawnictwa Fabryka słów. Trzecia część Mercy jest znacznie lepsza niż dwie poprzednie. Co więcej, kolejne tomy utrzymują równie dobry poziom, dlatego też czekam na nowe, polskie wydania ich.
Zawód: Wiedźma - jest to jedna z ostatnich książek, jakie zdołałam kupić. Na nią niestety też mi zabrakło czasu.
Szeptucha - tę książkę kupiłam wraz z Zawodem: Wiedźma. Jest to pierwsza przeczytana książka we wrześniu. Ogólnie historia była przyjemna oraz lekka. 
Próba ognia, Taniec w ogniu i Wiedźmini stos - tę trylogię kupiłam w międzyczasie. Liczyłam na coś lepszego, jednak nie narzekam na nią za bardzo. Co więcej, po niej stwierdziłam, że postacie o imieniu "Rowan" mają ujemne punktu u mnie już na samym stracie. :D

Te wakacje były pod znakiem książek. Nie dość, że pobiłam własny rekord w czytaniu, to jeszcze w zakupach. :D Oby tak zawsze mogło być. 
Skoro znacie już wszystkie moje nowo zamówione książki, może chcielibyście Bookshelf Tour? Ostatni ( i z resztą jedyny) był w 2012. 

Dajcie znać w komentarzu, co sądzicie o tym pomyśle. 
A Wy kupiliście ostatnio jakieś nowe książki?

174. Pocałunek Żelaza

Okładka książki Pocałunek ŻelazaNos na wiatr Mercy! Uroczysko to nie mi … zysko to nie miejsce dla grzecznych dziewczynek.

Pradawni stronią od ludzi. Wolą swoje rezerwaty, ludzkość nie jest jeszcze gotowa na ich poznanie. Rządzą się własnymi regułami, ich prawo jest twarde i szybkie… ale nie zawsze sprawiedliwe.
Mercy spłaca dług zaciągnięty u swojego mentora, Mrocznego Kowala. Pośród istot, które od wieków żyją w cieniu tajemnicy musi wytropić bestialskiego mordercę, ale sekrety Uroczyska i Pradawnych powinna zostawić w spokoju. Dla własnego dobra.


Tytuł: Pocałunek Żelaza
Tytuł oryginału: Iron Kissed
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka słów
Cykl: Mercedes Thompson
Tom: III
Tłumacz: Dominika Schimscheiner

,,Niektórzy ludzie są jak schodzące sprężynki. Do niczego tak naprawdę się nie nadają, ale spuszczeni ze schodów, zawsze wywołują uśmiech.ˮ

Trzeci tom o niezwykłej mechanik zapowiadał się tak samo intrygująco, jak dwa poprzednie tomy. Dlatego też z niecierpliwością wypatrywałam kolejnych przygód Mercy i spółki. Nie da się ukryć, że już po samym opisie widać, iż za każdym razem autorka wykorzystuje inne społeczeństwo magiczne, na którym w danym tomie się skupia. Z tego powodu jeszcze bardziej wyczekiwałam premiery trzeciego tomu, aby móc lepiej poznać jej przyjaciela Zee oraz nieludzi.

Po wydarzeniach z wampirami Mercy ma chwilę oddechu. Nie trwa jednak on długo, gdyż jej stary przyjaciel oraz mentor prosi ją o pomoc. Nie mogąc zostawić Zee na lodzie (nie wspominając, że chce spłacić dług wdzięczności), pani mechanik zgadza się bez wahania. W taki oto sposób Mercedes wplątuje się w kolejną aferę. Jednak te kłopoty mogą być jeszcze znacznie bardziej niebezpieczne. Dowiadując się o problemach nieludzi w rezerwacie Mercy postanawia na własną rękę szukać sprawcy całego zamieszania. Niestety ta wiedza może przynieść jej wiele cierpienia.

Wielu czytelników, którzy są na bieżąco ze wszelkimi informacjami, wie, że wydawnictwo jakiś czas temu postanowiło na nowo wydać przygody sławnej pani mechanik. Za granicą w tym roku został wydany już 10 tom perypetii Mercedes i widać, że pisarka planuje już kolejną część. Czytając Zew księżyca, nie byłam pewna, czy losy Mercy nie przejedzą mi się w czasie 3/4 tomu. Jednak już teraz definitywnie mogę stwierdzić, że przygody kojota i wilkołaków po 10 części (którą skończyłam tydzień temu) są równie intrygujące i nieprzewidywalne, jak to się miało w czasie pierwszego tomu. Patricia Briggs z każdą książką stawia coraz wyżej poprzeczkę. Pocałunek Żelaza jest idealnym dowodem na to. Przygody Mercy w tej części są po prostu genialnie. Od początku do końca perypetie Mercedes są nieprzewidywalne, ciekawe oraz bardzo dobrze zaplanowane. Co więcej, tym razem autorka poprowadziła w książce śledztwo, które było miłą niespodzianką dla czytelnika, gdyż przyniosło dodatkowe emocje.

,,Kurdebalans, Mercedes, gdyby głupota była lżejsza od powietrza, latałabyś jak gołębica.ˮ

Tak jak w pierwszej części czytelnik poznał wilkołaki, a w drugiej wampiry, tak w trzeciej ma się do czynienia z nieludźmi. Zarówno w Zewie księżyca, jak i w Więzach krwi, społeczeństwo tych magicznych istot było owiane tajemnicą. Dlatego też nie mogłam się doczekać, by móc lepiej poznać nieludzi, jak i samego Zee, którego swoją drogą uwielbiam.
Ta część przyniosła kolejne niespodziewane fakty oraz jeszcze lepiej przedstawiła wykreowany przez autorkę świat. Z każdym tomem pisarka uchyla jedynie rąbka tajemnicy na temat rzeczywistości. Dzięki czemu czytelnik czeka niecierpliwie na kolejne relacje z rzeczywistości Mercy.

Bohaterowie z każdym kolejnym tomem jedynie zyskują w oczach. Bez problemu przywiązuje się do nich i z niecierpliwością śledzi się ich przygody. Ponadto każda kolejna część dostarcza nowych, nieznanych do tej pory informacji na temat uwielbianych bohaterów. Jeżeli w czasie dwóch pierwszych tomów nie pokochaliście Mercy, Adama bądź któregokolwiek z bohaterów, to macie jeszcze wiele okazji, by obdarzyć ich sympatią, gdyż zdecydowanie na to zasługują.
Oprócz starej, dobrej paczki czytelnik poznaje również nowych bohaterów. Na szczęście nie są oni jedynie dodatkiem do przygód ukochanego kojota. Są pełnoprawnymi postaciami, które się równie mocno kocha lub nienawidzi, jak znanych już bohaterów.

Pocałunek Żelaza było wspaniałą, nieprzewidywalną częścią. Co więcej, po skończeniu jej ma się ochotę sięgnąć od razu po następny tom. Nie da się ukryć, że autorka dba, by czytelnik nie czuł przejedzenia tematem wilkołaków oraz innych magicznych istot. Wszystkie części mają unikalną fabułę, równocześnie utrzymując klimat przygód Mercy. Nie mogę już się doczekać kolejnych części o kojocie oraz wilkołakach.

8-/10

Za poznanie kolejnych przygód Mercy serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka słów!

Zew księżyca | Więzy krwi | Pocałunek Żelaza | Znak kości |Zrodzony ze srebra | 
Piętno Rzeki | Żar mrozu | Night Broken | Fire Touched | Silence Fallen

Wrap up + rekord czytelniczy


Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy napisać post, w którym to podsumuje wakacje oraz tym samym mój TBR. Nie byłam pewna ile książek uda mi się przeczytać w ciągu dwóch miesięcy i czy w ogóle rozpocznę jakąś pozycję z listy. Moje plany wakacyjne nie ograniczały się jedynie do czytania powieści, jednak to mi najlepiej wyszło.
Teraz przejdźmy do rzeczy, czyli podsumowania czytelniczych wakacji.


Na początku wakacji stworzyłam TBR (widać go powyżej), jednak niedługo po opublikowaniu go napisałam nową listę, do której to dodałam kilkanaście pozycji.


Mam nadzieję, że doczytacie się mojego pisma (nie da się ukryć, że piszę jak kura pazurem :D).
A teraz nadszedł moment prawdy. Ile udało mi się przeczytać książek?


Na powyższym zdjęciu jednak nie są wszystkie przeczytane przeze mnie książki. Niektóre pożyczyłam lub sama pożyczałam, z tego też powodu nie miałam jak ich uwiecznić na zdjęciu. Dlatego by mieć wszystko czarno na białym, stworzyłam ostateczną listę przeczytanych powieści. Pierwsza pozycja została przeczytana 25.06, a ostatnia 01.09. Nie jest to przedział czasu dokładnie wakacyjny, a jedynie wolnego czasu. :D Na liście zaznaczyłam na czerwono książki, które czytałam drugi raz. 

  1. Malfetto. Północna gwiazda
  2. Dwór Mgieł i Furii
  3. Królestwo Kanciarzy
  4. Zakon Mimów
  5. Pusta noc
  6. Milion odsłon Tash
  7. Klątwa przeznaczenia
  8. Piękne złamane serca
  9. Fałszywy pocałunek
  10. Sasha
  11. Predator
  12. Zabójczyni
  13. Szklany tron
  14. Korona w mroku
  15. Dziedzictwo ognia
  16. Królowa cieni
  17. Imperium burz
  18. Illuminae
  19. Próba ognia
  20. Buntowniczka z pustyni
  21. Pieśń jutra
  22. Imperium ognia
  23. Taniec w ogniu
  24. Moja Lady Jane
  25. Czas zmierzchu
  26. Zdrajca tronu
  27. Zakazane życzenie
  28. Pocałunek żelaza
  29. Znak kości
  30. Zrodzony ze srebra
  31. Piętno rzeki
  32. Pochodnia w mroku
  33. Żar mrozu
  34. Wiedźmini stos
  35. Night broken
  36. Fire touched
  37. W otchłani
  38. Okrucieństwo
  39. Silence fallen
Podsumowanie w liczbach

Liczba przeczytanych książek: 39
Liczba przeczytanych stron: 19 271
Średnia liczba stron na dzień: 275,3

Mogę stwierdzić, że pobiłam swój rekord. Dawno nie przeczytałam takiej ilości książek. Dlatego też postanowiłam opowiedzieć krótko, które z nich były najlepsze, a które mnie rozczarowały.

#5 największych rozczarowań
Od tych książek oczekiwałam znacznie więcej. Byłam pewna, że będą niezapomnianą przygodą, jednak rzeczywistość nie była taka różowa.

5. Próba ognia
Okładka książki Próba ognia
Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat poprzedniej serii tej samej autorki. Wszyscy się nią zachwycali i wychwalali pod niebiosa. Jednak bardzo mało słyszałam o drugiej trylogii pisarki, która mnie bardzo ciekawiła. Dlatego postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość i sięgnęłam po Próbę ognia. Książka ta, podobnie jak kolejne części nie były złe. Jednakże spodziewałam się czegoś znacznie więcej. Dlatego też ta część trafia na 5 miejsce największych rozczarowań.

4. Piękne złamane serca
Okładka książki Piękne złamane serca
Rzadko czytam obyczajowe książki. Jakoś nigdy mnie one nie ciekawią i zdecydowanie bardziej cenię ziejące ogniem smoki niż marudzące nastolatki. Podobnie jak to rzecz miała się z Próbą ognia, tak Piękne złamane serca, mogły być lepsze.

3. Zakazane życzenie
Okładka książki Zakazane życzenie
Pewnie niektórzy z Was zdziwią się, widząc tę książkę. No cóż. Byłam przekonana, że Zakazane życzenie przypadnie mi do gustu i pokocham tę historię. Niestety tak się nie stało. Nie była ona zła, jednak zabrakło mi pewnych elementów, bym mogła stwierdzić, że ta pozycja była cudowna oraz jedyna w swoim rodzaju.

2. Pusta noc
Okładka książki Pusta noc
Jak ja się męczyłam w czasie tej książki. Bardzo trudno było mi przez nią przebrnąć. Jednak więcej na temat tej książki opowiem w recenzji, która czeka już dłuższy czas w wersjach roboczych.

1. W otchłani
Okładka książki W otchłani
Na tę książkę polowałam dobre kilka lat. Jednak zawsze znajdowałam coś innego i odkładałam ją w czasie. Może gdybym sięgnęła po nią kilka lat wcześniej, to by mi się spodobała. Jednakże dzisiaj, byłam bardzo rozczarowana. Liczyłam, że znajdę wspaniałą podróż, a odnalazłam kiepski romans wśród gwiazd.

#5 największych zaskoczeń
Na początku to zestawienie nazywało się #5 najlepszych książek. Jednak stwierdziłam, że dzięki stworzeniu nowej listy zwrócę uwagę na książki, które zasługują na uwagę, mimo iż nie są arcydziełami. Oczywiście niektóre z pozycji, znajdą się w kolejnym zestawieniu, aczkolwiek o tym za chwilę.

5. Zakon Mimów
Okładka książki Zakon Mimów
Pierwsza część serii Samanthy Shannon podobała mi się, jednak dopiero po Zakonie Mimów doceniłam twórczość autorki. Nigdy nie sądziłam, że druga część będzie taka intrygująca. Dlatego też stwierdziłam, że ta pozycja zasługuje na to miejsce.

4. Buntowniczka z pustyni
Okładka książki Buntowniczka z pustyni
Długo zabierałam się z czytaniem tej książki. Słyszałam nie raz, że ta pozycja wcale nie jest taka wspaniała i czarująca. Z tego też powodu minęło sporo czasu, nim dałam jej szansę. Jednak gdy tylko zaczęłam ją, to wiedziałam, że nie podzielę opinii tamtych osób. Dlatego też zaliczyłam Buntowniczkę z pustyni do największych zaskoczeń czytelniczych.

3. Moja Lady Jane
Okładka książki Moja Lady Jane
Tę książkę kojarzyłam jedynie z kanałów książkowych. Jednak nie kojarzyłam jej na tyle, by wiedzieć, o czym ona jest. :D Może to się wydawać dziwne, ale wiedziałam jedynie, że wiele osób ją uwielbia. Dlatego też postanowiłam przekonać się, co jest w niej ciekawego. Nie wiedząc kompletnie nic o niej, kupiłam w ciemno tę pozycję. No i cóż... Zakochałam się w niej.

2. Night broken
Okładka książki Night Broken
Mercedes Thompson poznałam dzięki odnowieniu serii przez Fabrykę słów. Dwie pierwsze części przeczytałam jeszcze w dniu premiery. Jednak już od trzeciej nie mogłam czekać, aby móc poznać na dalsze tomy. Dlatego też pochłaniałam tomy jeden za drugim. Night broken jest akurat 8 częścią, która premiera odbędzie się po polsku jeszcze w tym roku. Dlaczego akurat postanowiłam dać tę część w tym zestawieniu? I to jeszcze na tak wysokim miejscu? Night broken zaliczam do jednych z najlepszych części o Mercy. Dawno nie czytałam tak świetnej, pełnej akcji książki. Poprzednie tomy trzymały dobry poziom. Jednak ta część znacznie przebija poprzednie, a z tego, co już wiem 9 i 10 tom utrzymują dobrą passę.

1. Klątwa przeznaczenia
Okładka książki Klątwa przeznaczenia
No i na pierwszym miejscu wspaniała książka polskich autorek. O tej pozycji było swego czasu bardzo głośno. Po przeczytaniu któreś z rzędu opinii na blogu postanowiłam po nią sięgnąć. Klimat oraz fabuła wydawały się idealnie pasować do mojego gustu. Ani trochę się nie pomyliłam. Dawno nie czytałam tak genialnej książki. Bohaterowie, fabuła, akcja.. wszystko było świetne. Niedługo na blogu pojawi się również recenzja, więc tam będziecie mogli przeczytać więcej ochów i achów.

#5 najlepszych książek
Nadszedł czas na najmilsze, ale i zarazem, najtrudniejsze zestawienie. Miałam wielki problem, by wybrać 5 najlepszych pozycji. Zastanawiałam się nad umiejscowieniem dwóch książek na jednym miejscu. Jednak ostatecznie z tego zrezygnowałam. Zamiast tego trzy pierwsze wymienione przeze mnie książki są podane zupełnie przypadkowo. Nie miałam serca, aby umiejscowić je na różnych pozycjach, skoro wszystkie były najlepsze. Dopiero drugie i pierwsze można uznać za pomniejszone podium. ;)

"Miejsce. 5"
Moja Lady Jane
Okładka książki Moja Lady Jane
Dawno tak się nie bawiłam podczas czytania książki. Co więcej, zaraz po skończeniu jej miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Dlatego zdecydowanie zasługuje, by znaleźć się w najlepszych książkach.

"Miejsce. 4"
Klątwa przeznaczenia
Okładka książki Klątwa przeznaczenia
Nie da się ukryć, że Klątwa przeznaczenia jest wyjątkową powieścią. Jest pełna magi oraz fantazji, ale nie brakuje w niej tej też brutalności i zła. Autorki idealnie wszystko wyważyły i stworzyły historię, która łapie za serca czytelnika.

"Miejsce. 3"
Illuminae
Okładka książki Illuminae. Illuminae Folder_01
Ta książka oprócz wspaniałej oprawy graficznej ma również cudowne wnętrze. Nigdy nie sądziłam, że historią napisana w taki sposób potrafi wciągnąć czytelnika w swój świat. Już się nie mogę doczekać kolejnych części, które zapowiadają się równie dobrze.

Miejsce. 2 
Nadszedł czas na prawdziwe miejsce. Miałam wielkie problemy, by zdecydować, która z książek powinna być na drugiej, a która na pierwszej pozycji. Po długich rozmyślaniach, biciach się z własnymi myślami oraz spoglądaniu na obie książki z miłością zdecydowałam się na takie rozwiązanie problemu.

Dwór mgieł i furii
Okładka książki Dwór mgieł i furii
Nie da się ukryć, że każdy, kto czytał drugi tom Dworu, zakochał się w nim bez pamięci. Historia Feyre i Rhysa jest niezwykła. Sarah J Maas wie, w jaki sposób oczarować czytelnika, by następnie z rozdzierającym sercem wyrzuć go z wykreowanego świata, by w męczarniach czekał na kolejny tom. Takie podsumowanie łączy się bezpośrednio z miejscem pierwszym...

Miejsce. 1
Imperium burz
Okładka książki Imperium burz
Wybór między Dworem mgieł i furii a Imperium burz był najtrudniejszy. Obie książki są równie cudowne, obie zapewniły mi śmiech, łzy i złamane serce. Jednak ze względu na drobną różnice (mimo że obie książki kocham) wybrałam takie, a nie inne zestawienie. Nie mogę jednakże zdradzić tego powodu, gdyż byłby to wyraźny spojler dla osób, które jeszcze nie miały okazji poznać, obu tych książek.

Tak właśnie wygląda moje podsumowanie dwóch czytelniczych miesięcy. Bardzo się cieszę, że udało mi się przeczytać tyle wspaniałych książek. Moje opinie na temat części z nich usłyszycie za jakiś czas na blogu. Dużo recenzji jest skończonych i czeka na swoją kolej. Dlatego wyczekujcie ich ze niecierpliwieniem jak ja. ;)

A Wam jak minęły wakacje? Przeczytaliście jakieś perełki?

Zapowiedzi na wrzesień

Od dawna na blogu nie pojawiały się żadne zapowiedzi książkowe. Jednakże nadszedł czas, by powrócić do tego typu postów. Dlatego też serdecznie zapraszam na zapowiedzi książek od wydawnictwa Insignis i Initium.

Tytuł: Rzeczozmęcznie
Autor: James Wallman
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 13.09

Mamy więcej rzeczy, niż potrzebujemy: stosy ubrań, których nie nosimy, mnóstwo sprzętu, którego nie używamy, i dziesiątki innych przedmiotów, które nigdy się nam do niczego nie przydadzą.

Nadmiar przedmiotów zagraca nasze domy. Męczy i stresuje. Naraża na niewygodę i zbędne koszty. Szkodzi zdrowiu, a w skrajnych przypadkach może nawet zabić.
Jeśli kiedykolwiek poczuliście się przytłoczeni liczbą rzeczy, które posiadacie, to znaczy, że znacie jedną z najbardziej uciążliwych przypadłości naszych czasów: rzeczozmęczenie.
James Wallman – dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów i doradca – zabiera nas w niesamowitą podróż do źródeł rzeczozmęczenia. Odsłaniając jego przyczyny i skutki, pokazuje, jak wyrwać się z pułapki niepohamowanej konsumpcji ku wolności, szczęściu i spełnieniu.
Rozwiązanie Wallmana wcale nie jest radykalne! By wyzwolić się od rzeczozmęczenia, wystarczy dokonać przeglądu wyznawanych wartości i skupić się na tym, czego doświadczamy, a nie co posiadamy. To naprawdę działa – przeczytajcie Rzeczozmęczenie i spróbujcie!


Tytuł: Ciotka Poldi i sycylijskie lwy
Autor: Mario Giordano
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 12.09

W dniu swoich sześćdziesiątych urodzin moja ciotka Poldi wyprowadziła się na Sycylię, żeby w wytworny sposób zapić się na śmierć, spoglądając na morze. 

Tego w każdym razie wszyscy się obawialiśmy, ale ciotce ciągle coś stawało na przeszkodzie. Sycylia jest skomplikowana, tutaj nawet umrzeć nie da się ot tak, po prostu, zawsze coś wchodzi człowiekowi w paradę. A potem wydarzenia zaczęły następować po sobie lawinowo: ktoś zostaje zamordowany, nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Więc jasna sprawa, ciotka Poldi, uparta i bardzo bawarska, musiała wziąć sprawy w swoje ręce. I od tego zaczęły się problemy.


Tytuł: Młody świat
Autor: Chris Weitz
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 27.09

Witaj w Nowym Jorku – mieście rządzonym przez nastolatków
Tajemnicza epidemia zmiotła z powierzchni Ziemi dorosłych i dzieci, oszczędzając jedynie nastolatków. By przetrwać w chylącym się ku upadkowi świecie, młodzi łączą się w plemiona. Jefferson, mimowolny przywódca grupy zamieszkującej okolice Placu Waszyngtona, oraz Donna – obiekt jego skrywanej miłości – każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwom postapokaliptycznego chaosu, świadomi, że ich dni są policzone.

Gdy jeden ze współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?

Tytuł: Zaślepienie
Autor: Aga Lesiewicz
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 27.09

Znasz to uczucie. Twoje życie jest na właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem. A potem nieoczekiwanie wydarza się coś, co wywraca twój świat do góry nogami. Takie rzeczy mogą przydarzyć się każdemu, ale w przypadku Kristin Ryder sytuacja przybiera znacznie gorszy obrót…
Kristin jest dobrze zapowiadającą się fotograficzką. Mieszka w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton wraz ze swoim chłopakiem Antonem, twórcą street artu. Kiedy Kristin zaczyna otrzymywać anonimowe e-maile, przestaje czuć się bezpiecznie. Niepokojące załączniki wskazują na to, że nadawca zna doskonale wiele faktów z przeszłości Kristin. Wkrótce jej życie wymyka się spod kontroli.

Komu może zaufać? Czy zdoła odkryć tożsamość tajemniczego nadawcy, zanim będzie za późno?

To byłoby na tyle. Która z zapowiedzi najbardziej przypadła Wam do gustu? Czekacie na coś z niecierpliwością? :)

173. Zakon Mimów

Okładka książki Zakon MimówPaige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta zostają zaproszeni na bardzo rzadkie wydarzenie. Jaxon Hall i jego Siedem Pieczęci są gotowi na pojawienie się w samym centrum uwagi. W społeczności jasnowidzów pojawia się jednocześnie coraz więcej gorzkich oskarżeń, a za każdym rogiem czają się mroczne sekrety. Z cieni wypełzają Refaici...

Tytuł: Zakon Mimów
Tytuł oryginału: The Mime Order
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Seria: Czas żniw
Tom: II
Tłumacz: Regina Kołek


,,Nadzieja to fundament rewolucji. Bez niej jesteśmy tylko prochem, który czeka, aż porwie go wiatr.ˮ

,,Czas żniwˮ był niezwykle dobrym debiutem młodej pisarki Samanthy Shannon. Pomimo początkowej niechęci do tej historii, w końcu polubiłam przygody Paige i Naczelnika. Z ciekawością czekałam na dalsze losy bohaterów, by przekonać się jak autorka zaplanowana kolejne przygody. Od początku podejrzewałam, że druga część będzie osadzona w zupełnie innych klimatach niż pierwszy tom. Z tego właśnie powodu jeszcze bardziej oczekiwałam początku ,,Zakonu mimówˮ, licząc na jeszcze lepszą historię.

Paige udaje się uciec z koloni. Wraz z pomocą przyjaciół z Siedmiu Pieczęci oraz Naczelnika może cieszyć się wolnością na ulicach Londynu. Jednak taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Sajon zwraca bowiem swe oczy na jasnowidzów, chcą za wszelką cenę znaleźć uciekinierów. Paige nie mając innego wyboru, ukrywa się pośród przyjaciół, planując odwet na wrogach. Aczkolwiek przekonanie niedowiarków może być równie trudne, co ucieczka z koloni, jeżeli nie trudniejsza. W tym samym czasie Refaici również próbują rozpocząć działanie pośród ludzi. Rozpoczyna się wyścig z czasem dla wszystkich jasnowidzów, nawet jeżeli nie zdają sobie z tego sprawy.


,,Jest w tym coś pięknego, prawda? - wymruczał Nick.- Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Londyn, zapragnąłem być jego częścią. Wszystkie te warstwy historii, śmierci i majestatyczności... Tu masz poczucie, że możesz być każdym, dokonać wszystkiego.ˮ

Akcja tej części dzieje się w Londynie, który był zaledwie muśnięty w poprzednim tomie. Zatem w ,,Zakonie mimówˮ autorka kreuje przed czytelnikiem widok miasta ogarniętego jasnowidzami, wojną i nieprawnym rządem. Bardzo spodobało mi się miejsce akcji tego tomu. Co więcej, miałam wrażenie, że znacznie lepiej czuję się poznając historię Paige w zakamarkach Londynu niż w koloni karnej.
Z pewnością na takie wrażenie miał wpływ również fakt zupełnie innego klimatu. Fascynowały mnie zwyczaje jasnowidzów w mieście, które jak do tej pory były zaledwie wspomniane na kilku stronach ,,Czasu żniwˮ. Tymczasem podczas drugiej części autorka nie szczędzi żadnych szczegółów, dzięki czemu czytelnik ma okazję poznać od podszewki świat jasnowidzów w Londynie. Czarny rynek, aukcje, duchy, to zaledwie początek niezwykłego otoczenia wykreowanego przez pisarkę. Poznanie wszystkich faktów o życiu w Londynie daje prawdziwy obraz jasnowidzów. Moim zdaniem poprzednia część nie dawała takiej możliwości i dopiero teraz mogę stwierdzić jak żywy, ambitny oraz pełen barw świat wykreowała Samantha Shannon.

Pomimo poznania dogłębnie Londynu czytelnik nie czuje się przytłoczony przez cały czas pędzącą akcje. Jednocześnie autorka dba, by podczas przeżywania kolejnych przygód nikt się nie nudził. Zatem Samatha Shannon znalazła tak zwany złoty środek, gdzie żaden wątek nie dłuży się, a jedynie bawi czytającego.
Dynamiczna akcja oraz wielowątkowa fabuła potrafi długimi godzinami czarować czytelnika, tak że zapomina on o prawdziwym świecie i zatraca się w rzeczywistości jasnowidzów.


,,Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei.ˮ

Bohaterowie w tej części zyskali więcej mojej sympatii. Paige od początku powieści przechodzi przemianę, która rozciąga się w czasie całego tego tomu. Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć efekt finalny i poznać odmieniony charakter głównej bohaterki. Końcowe strony uświadomiły mi, że bardzo polubiłam tę postać i ze zniecierpliwieniem oczekiwałam, jak potoczą się jej losy. Drugi tom pozwolił także na lepsze przedstawienie Siedmiu pieczęci, które były zaledwie powierzchownie opisane w czasie poprzedniej części. Bardzo spodobały mi się ich charaktery i co ważniejsze, każdy z nich był wyjątkowy, zatem nie uświadczy się dwóch takich samych bohaterów.

Kolejna część rozpoczyna się dokładnie w tym momencie, w którym czytelnik zmuszony był zakończyć ,,Czas żniwˮ. Przez co czytelnik czuje ciągłość akcji, mimo zakończenia jednego tomu. Wbrew pozorom jednak autorka nie wrzuca czytającego w sam wir wydarzeń. Od pierwszej strony pisarka dopowiada fakty i informacje, które mogły zostać zatarte przez czas w pamięci czytelnika. Dzięki czemu nikt nie odczuje zagubienia w historii Paige.


,,Rzadko kiedy opowieść zaczyna się od początku. Bywa jednak, że to właśnie koniec jest początkiem.ˮ

,,Zakon mimówˮ okazał się godną kontynuacją ,,Czasu żniwˮ. Pełna niebezpieczeństw, intryg i tajemnic książka jest dobrym wyborem dla wszystkich fanów fantastyki. Autorka jeszcze lepiej podkreśla wyjątkowy oraz pełen barw świat, który wykreowała. Od pierwszej, aż do ostatniej strony czytelnik jest zauroczony tą powieścią, a po jej zakończeniu koniecznie chce rozpocząć kolejny tom.

Moja ocena
8+/10

Czas żniw | Zakon mimów | Pieśń jutra

172. [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] Milion odsłon Tash

Okładka książki Milion odsłon TashNatasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.
Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.
Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów... Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.
Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?

Tytuł:Milion odsłon Tash
Tytuł oryginału: Tash Hearts Tolstoy
Autor: Kathryn Ormsbee
Wydawnictwo: Moondrive
Data premiery: 17 sierpień

Nie da się ukryć, że dzisiejszym światem rządzi internet. On pomaga wielu osobom się wybić i sprawić, że z dnia na dzień będą oni sławni oraz rozchwytywani. Nie da się również zaprzeczyć, iż taka sława może mieć dobre, jak i złe strony. W końcu nie wszyscy rozpływają się na każdym, tym samym ich wypowiedzi ociekają krytyką oraz nienawiścią.

Tash ma własnej skórze doświadcza właśnie sławy, która ma dwie strony medalu. Wszystko zaczęło się za sprawą rosyjskiego pisarza - największej miłości dziewczyny. Pewnego dnia kierowana impulsem postanawia nakręcić serial, na podstawie Anny Kareniny. Nie ma to jednak być dokładnie odwzorowany pierwowzór. Tash z przyjaciółmi przedstawia uwspółcześnioną wersje klasycznej powieści. Z początku serial nie miał wielkiej publiczności. Zaledwie garstka fanów śledziła odcinki z wypiekami na twarzy. Dopiero za sprawą znanej youtuberki serial ֦Nieszczęśliwe rodzinyˮ zyskał sławę w internecie. Jednak nie jest ona usłana różami, podobnie z resztą jak życie Tash.

֦Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje.ˮ

Rzadko czytam książki, które nie są fantastyką. Na palcach jednej ręki mogłabym podać przeczytane przeze mnie tytuły, gdzie nie występuje magia. Dlatego też sięgnięcie po typową młodzieżówkę, nawet mnie samą zdziwiło. Jednak miałam przeczucie, że ta książka zapewni mi niesamowite przygody, mimo że bohaterowie nie ciskali w siebie gromami. Oczywiście się nie pomyliłam.

Fabuła jest oryginalna i nietypowa. Jak do tej pory nie spotkałam się z takim pomysłem. Autorka wbrew pozorom nie przedstawia oklepanej historii o sławie. Na życie Tash nakłada się wiele czynników, tym samym historia w książce jest ambitniejsza, niż mogłam się spodziewać.
Pod fasadą serialu autorka ukryła również problemy nastolatków, z którymi muszą się borykać w dzisiejszym świecie. W takich momentach poważnie żałuję, że rozpoczęłam taką powieść. Zwykle wydawały mi się na siłę wciśnięte do powieści, by zatkać dziurę. Nie miałam nigdy dobrego zdania przy opisach "wielkich" problemów nastolatków. Tym razem jednak nie odniosłam takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie, autorka dobrze wszystko zaplanowała, ukazując w przystępny sposób wszystkie sprawy i problemy. To był jedyny raz, kiedy naprawdę uwierzyłam w ciężkie życie bohaterów.

֦Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja z kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności.ˮ

Na samym początku mogę stwierdzić, iż Tash nie jest kolejną wkurzającą bohaterką. W pierwszym momencie sądziłam, że niczym mnie nie zaskoczy i jedynie będzie mnie denerwowała. Na szczęście po kilku stronach przekonałam się, że nie miałam czego się obawiać. Dziewczyna jest ambitna i nie poddaje się łatwo. Mimo iż, nie za każdym razem zdobywała moją przychylność, swoimi wyborami, to i tak obdarzyłam ją sympatią.
Oprócz głównej bohaterki czytelnik poznaje od podszewki zaledwie dwójkę jej przyjaciół. Są oni wykreowani w przystępny sposób i trudno doszukać się w nich podobieństwa.
Reszta postaci, która również brała udział w serialu Tash, jest zaledwie wspomniana i niestety czytelnik nie dostaje szansy, by wyrobić sobie o nich zdanie.

֦Milion odsłon Tash֦ˮ nie obfituje w niesamowite zwroty akcji. Jednak brak tego nadrabia wciągająca fabuła. Nie da się też ukryć, że ta pozycja jest skierowana wyłącznie do nastoletnich czytelników. Zdecydowanie starsi nie odczują takiej satysfakcji i nie znajdą rozrywki w poznawaniu przygód Tash.


֦Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście.ˮ

֦Milion odsłon Tashˮ okazało się miłą i wciągającą lekturą. Poznawanie Tash oraz jej przyjaciół było czystą przyjemnością, ponieważ u ich boku poznawałam zalety i wady sławy. Oprócz tego doświadczyłam ich radości, jak i smutków. Z pewnością nie spodziewałam się tak pozytywnej i innej powieści po pierwszych stronach tej książki. Jednak jak się okazuje, nie raz coś mnie może zaskoczyć.

Moja ocena
8/10

Za możliwośc poznania Tash serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte!

171. Sekta z Wyspy Mgieł

Okładka książki Sekta z Wyspy MgiełNa wyspie u wybrzeża Szwecji osiedlił się ruch New Age. Jego charyzmatyczny przywódca, Franz Oswald, opracował naukę ViaTerra, która ponoć ma przywracać spokój ducha i naturalną równowagę ciała. Ruch ma magnetyczną moc przyciągania celebrytów i ludzi władzy. Sofia Bauman, która właśnie skończyła studia, jest zafascynowana nauką Oswalda. Niepewna tego, co chce zrobić ze swoim życiem, oczarowana Oswaldem, przyjmuje jego ofertę pracy. Szybko jednak staje się świadoma olbrzymich poświęceń, których ta pozycja wymaga. Zaczyna się zastanawiać, czy nie została wciągnięta w sektę, a im więcej odkrywa, tam bardziej żałuje swojej decyzji. Ale Oswald sprawuje rządy żelazną ręką, a posiadłość sekty otacza ogrodzenie pod prądem. Droga powrotna do normalnego życia powoli zmienia się w koszmar. Bo nikt nigdy nie opuścił ViaTerra.

Tytuł: Sekta z Wyspy Mgieł
Tytuł oryginału: Sekten Pa Dimon
Autor: Mariette Lindstein
Wydawnictwo: Bukowy Las
Tom: I
Tłumacz: Urszula Pacanowska Skoqvist

Nie tak dawno oglądałam w telewizji dokument na temat sekty. Temat ten bardzo mnie zaintrygował i poczytałam więcej o nim w internecie, jednak nie znalazłam nic, co by poszerzyło moją wiedzę. Dlatego też widząc nowość od wydawnictwa Bukowy Las, z chęcią sięgnęłam po tę pozycję. Oczekiwałam intrygującej pozycji, która porusza trudny temat. Tak jak podejrzewałam, Sekta z Wyspy Mgieł okazała się bardzo ciekawą lekturą, jednak zacznijmy od początku.

Sofia dopiero co skończyła studia i rozstała się ze swoim chłopakiem. Związek, krótko mówiąc do najprostszych nie należał, a to, że się rozstali, nie znaczy, że każdy poszedł w swoją stronę. Pewnego dnia ze swoją przyjaciółką Wilmą wybiera się na wykład młodego, charyzmatycznego mężczyzny - Franza Oswalda, który jest liderem grupy zwanej ViaTerra. Coś w tym tajemniczym mężczyźnie pociąga Sofię, więc kiedy dostaje propozycje pracy na wyspie, która odpowiada wykształceniu dziewczyny, z chęcią ją przyjmuję. Sofia przenosi się na Wyspę Mgieł, czyli do miejsca, gdzie grupa ViaTerra ma swoją siedzibę. Początkowo świetna praca i życie na malowniczej wyspie zmienia się w koszmar.  Zasady i kary robią się coraz bardziej surowe oraz brutalne. Dziewczyna wie, że wyrwanie się ze szponów mężczyzny nie będzie takie łatwe.

Czytając opis, spodziewałam się porządnej akcji, która mnie porwie i nie wypuści, dopóty dopóki jej nie przeczytam książki do końca. Jednak to, co dostałam, było o wiele lepsze. Początek książki nie wyrzuca nas gwałtownie w akcję, mamy szansę przeżywania wszystkiego z główną bohaterką. W pierwszych rozdziałach byłam w stanie odłożyć książkę, jednak kolejne wydarzenia coraz bardziej mnie wciągały. Wraz z zagęszczeniem akcji, coraz częściej myślałam o tej lekturze. Nie wiem, czy to był świadomy zabieg autorki, ale taki sposób prowadzenia akcji jest dla mnie wielkim plusem.

Jednak pisałam teraz o głównej historii, ponieważ po każdym rozdziale dostajemy krótką retrospekcję wydarzeń, które zostało opisane w historii teraźniejszej. Te krótkie wspomnienia zostawiły mnie na początku bardzo zdezorientowaną, ponieważ nie miały kontekstu, a czytelnik jest wrzucony dość brutalnie w akcję. Od początku mnie ta historia zainteresowała, dzięki czemu, kiedy główna historia się rozwijała miałam powód, dla którego czytałam jeszcze jeden rozdział.

Mamy dwie historię i dwóch narratorów. Główna historia jest napisana z pozycji wszechwiedzącego, trzecioosobowego obserwatora, kiedy retrospekcje są opisane oczywiście z pozycji ich uczestnika. Dla mnie historia poboczna była bardzo dobrze opisana, zdecydowanie lepiej niż główna, która miejscami była napisana w dziwny sposób, co sprawiało, że trudno się ją czytało.

Kolejną rzeczą, która sprawiała, że trudno się mi w niektórych momentach czytało tę pozycję, było zachowanie Sofii. Nie była ona dla mnie przekonującą postacią, została po prostu postacią wykonaną z tego samego materiału co książka.

Jednak odwołując się do tytułu książki - sekta została ukazana bardzo interesująco. Moim zdaniem zostało bardzo dobrze oddane sposób, w jaki kontroluje życie swoich członków i jak zachęca nowych do dołączenia.

Nie żałuję czasu spędzonego z tą książką, zaliczam ją do książek, które wniosły coś do mojego życia. Ta konkretna pozycja uświadomiła mi, że człowiek nie zawsze wie, że to w czym bierze udział, może przejąć kontrolę nad jego życiem, której już tak łatwo się nie odzyska. Polecam książkę wszystkim, czytelnikom, którzy lubią dwuwarstwowe historie, jak i tym którzy szukają grubszego thrillera o bardzo aktualnym temacie.

Moja ocena
8/10

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.

170. [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA] Fałszywy pocałunek

Okładka książki Fałszywy PocałunekKsiężniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, którego ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic - i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje. 

Tytuł: Fałszywy pocałunek
Tytuł oryginału: The Kiss of Deception
Autor: Mary E. Pearson
Wydawnictwo: Initium
Seria: Kroniki Ocalałych
Tom: I
Tłumacz: Emilia Skowrońska
Premiera: 2 sierpień

,,Pewnego razu był sobie człowiek tak wspaniały jak bogowie. Ale nawet to, co wspaniałe, może drżeć ze strachu. Nawet to, co wspaniałe, może upaść.ˮ

Kilka lat temu, przeglądając pozycje zagraniczne, natrafiłam na książkę, która zaciekawiła mnie samą okładką. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że koniecznie chcę poznać tę historię. Byłam przekonana, że w 100% trafi w mój gust zapewniając niesamowite przygody. Jednakże, nigdy nie miałam i nie mam cierpliwości do anglojęzycznych książek, które zawsze zajmują więcej czasu. Tym samym, porzuciłam swoje postanowienia. Minęły kolejne lata, aż w końcu polskie wydawnictwo pokusiło się o wydanie tej intrygującej powieści. Od razu rozpoznałam tę pozycję, mimo zmienionej okładki i od nowa zapragnęłam przeczytać tę książkę.

Lia jest pierwszą córką królewskiego rodu. Jej dzieciństwo było wypełnione beztroskimi dniami i zabawą ze starszymi braćmi. Jednak z mijającymi latami, wolność dziewczyny była ograniczana, aby mogła zrozumieć swoją przyszłą rolę. Obecnie księżniczka ma stanąć na ślubnym kobiercu, z mężczyzną, którego nie zna, by zapewnić swojemu państwu sojusz. Jednakże Lia nie pragnie takiego życia i ucieka w dzień ślubu. Oddalona od swojego świata, młoda kobieta, postanawia pracować w pocie czoła, nie chcąc już nigdy wracać do dawnego życia. W między czasie, w mieście, w którym postanawia żyć księżniczka, pojawia się dwójka młodzieńców. Na pierwszy rzut oka, wydają się być zwykłymi przejezdnymi. Jednakże, daleko im do zwykłych ludzi. Jeden z nich jest porzuconym księciem, a drugi zabójcą mającym zamordować Lie. Aczkolwiek żadne zadanie nie okazuje się takie proste.

,,Gdybym tylko mogła wyciągnąć rękę i sięgnąć gwiazd, posiadłabym całą wiedzę. Zrozumiałabym.
Co byś zrozumiała, kochanie?
To, odparłabym, przyciskając dłoń do piersiˮ

Powrót do opisu tej książki, uświadomił mi, że w ciągu kilku lat zupełnie inaczej patrzę na powieści. Opis, kiedyś intrygujący, dziś przypominał zarysem inne historie. Nie byłoby żadnego problemem znaleźć serię, która fabułą nie odstawałaby od ,,Fałszywego pocałunkuˮ.
Tak czy inaczej, postanowiłam zaufać mojemu dawnemu przeczuciu i rozpoczęłam przygody u boku Lii. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy odkryłam zaskakującą historię. Wbrew wykorzystywaniu znanych motywów, autorka kreuje wspaniałą historię, z nieprzewidywalnymi zwrotami akcji.
Pierwsze kilka rozdziałów ukazuje powieść, którą można wyczytać z opisu. Dopiero później, pisarka zaskakuje w książce, ukazując historię z oryginalnymi pomysłami. Ogólny zarys fabuły nie pokazuje trudu, jaki włożyła autorka w wykreowaniu ciekawej lektury.

,,- Ja widzę tylko przypomnienie faktu, że nic nie trwa wiecznie, nawet wspaniałość.
- Niektóre rzeczy trwają
Spojrzała na niego.
- Naprawdę? Co na przykład.
- To, co jest ważne.ˮ

Autorka wykreowała fascynujący świat. Nie sądziłam, że tematy tradycji panujących w przedstawionych krajach zostanie tak dalece rozwinięty. Spodziewałam się, iż informacje ograniczą się do zaledwie kilku zdań, które z biegiem czasu zostaną zapomniane. Dopiero w czasie kolejnych rozdziałów wszystko stawało się klarowane oraz coraz bardziej intrygujące. Począwszy od kraju bohaterki, po dalej położone ziemie, autorka przedstawia niesamowite, odległe państwa. Każde z nich miało swój unikalny charakter oraz klimat.
Wiele kwestii zostaje poruszonych w czasie 400 stron, przez co czytelnik poznaje wiele wydarzeń. Jednakże prawie żadne nie zostają wyjaśnione. Z tego powodu, kolejne części zapowiadają się jeszcze bardziej interesująco. Finalnie ,,Fałszywy pocałunekˮ wydaje się jedynie preludium niesamowitych wydarzeń, które mają nadejść w kolejnych tomach.

Bohaterowie ,,Fałszywego pocałunkuˮ są niesamowitym zbiorowiskiem różnorodnych postaci. Na pierwszy ogień idzie Lia. Córka królewskiego rodu, która od zawsze była tłamszona przez rodziców. Miała więcej obowiązków, niż przyjemności oraz praw. Pomimo takiego wychowania, dziewczyna nie traci charakteru. Nie raz, na przestrzeni książki, czytelnik poznaje prawdziwą osobowość bohaterki, która jednym słowem zachwyca. Dawno nie czytałam o postaci, która wykazuje się nieugiętą wolą i dąży do zrealizowania swoich marzeń. Oczarowałam się kreacją głównej bohaterki, tym samym pokochałam Lie i wraz z nią przeżywałam wszystkie wydarzania.
Jedną z głównych zalet tej powieści jest wciągnięcia czytelnika w wykreowany przez autorkę świat. Oprócz uczestnictwa we wszystkich wydarzeniach, to czytający musi zgadnąć, który z mężczyzn jest księciem, a który zabójcą. Ja sama trzy razy czytałam ich opis wyglądu i dokładnie śledziłam akcję, by zdecydować, kto jest kim.
Rafe oraz Kaden są niesamowitymi postaciami, które bez problemu można pokochać. Każdy z nich cechuje się wyjątkowym oraz oryginalnym charakterem. Z wypiekami na twarzy poznaje się ich losy i dzięki nim, trudno oderwać się od powieści.


,,W tym życiu sama mogłam decydować o swoim marzeniach, a ograniczać mnie miała wyłącznie moja wyobraźnia. Sama rządziłam swoim życiem.ˮ

,,Fałszywy pocałunekˮ jest intrygującą pozycją, która ma w sobie niesamowity potencjał. Przesiąknięta magią, zdradą oraz nadziejami historia pochłania czytelnika od pierwszej strony. Z pewnością ta książka przypadnie do gustu wszystkich fanom fantastyki. Nie sposób przejść obojętnie obok przygód silnej księżniczki i jej towarzyszy. Nie mogę się już doczekać kolejnych części, by poznać losy moich nowych, ukochanych bohaterów.

8+/10

Fałszywy pocałunek | The Heart of Betrayal | The Beauty of Darkness

Za poznanie przygód Lii i jej towarzyszy serdecznie dziękuję wydawnictwu!

Wakacyjny Book Haul #2

Nadszedł czas na odsłonę drugiego wakacyjnego Book Haul. Z początku sądziłam, że będzie on ostatnim, jednak ze względu na moje "małe" zakupy z pewnością pojawi się jeszcze jeden. Tak czy inaczej, rozpocznijmy od przedstawienia nowości na mojej półce.

Od góry:

Tysiąc pięter - nie jest wcale nowością na półce, jednak jak do tej pory nie miałam okazji zawrzeć tej książki w stosiku. Pomimo pięknej okładki, sama treść mnie rozczarowała. Nie jest ona zła, jednakże nie trafiła ona w mój gust. Na razie porzuciłam tę powieść przed końcówkę, ale postaram się doczytać ją w najbliższym czasie.
Malfetto. Północna gwiazda - ta wspaniała książka jest perełką spośród wszystkich tutaj przedstawionych. Wspominałam już o geniuszu autorki w recenzji, do której serdecznie zapraszam -> LINK
Buntowniczka z pustyni i Zdrajca tronu - kupiłam obie części zupełnie w ciemno. Rzadko zaopatruję się w drugi tom, bez poznania pierwszego ponieważ potrafię być bardzo wybredna. Dlatego mam nadzieję, że spodoba mi się ta seria. Nie chciałabym żałować swojego zakupu.
Żniwiarz - zakupiłam przy okazji zakupów dwóch powyższych pozycji. Niestety ta książka mnie rozczarowała. O wszystkich minusach tej powieści wspomnę przy okazji recenzji, która czeka jako wersja robocza.
Zimowy monarcha - ta książka też jest od pewnego czasu u mnie na półce. To będzie moje pierwsze spotkanie z twórczością Conwella, jednak liczę, że będzie udane. 

To byłoby na tyle. Czytaliście którąś z tych książek lub macie w planach?

169. Piękne złamane serca

Okładka książki Piękne złamane sercaCaddy i Rosie są nierozłączne. Bardzo się różnią, ale to tylko je do siebie zbliża. Gdy Caddy kończy szesnaście lat, zdaje sobie sprawę, że chciałaby być taka jak jej przyjaciółka – pewna siebie, przebojowa i zabawna. Wtedy w ich życie wkracza śliczna oraz – jak się okazuje – skrywająca pewną tajemnicę Suzanne. I wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw, teraźniejszość wymyka się spod kontroli, a Caddy zaczyna dostrzegać, że problemy mogą być bardzo ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni i próby zaleczenia starych ran są dużo boleśniejsze, niż którakolwiek z dziewczyn się spodziewa. Caddy wkrótce przekonuje się, że kłopoty potrafią się mnożyć w niesłychanym tempie.

Tytuł: Piękne złamane serca
Tytuł oryginału: Beautiful Broken Things
Autor: Sara Barnard
Wydawnictwo: Insignis
Tłumacz: Joanna Grabarek

Przyjaźń jest jednym z najważniejszych elementów w życiu człowieka. Bez względu na wiek czy płeć, każdy marzy o jednym prawdziwym przyjacielu. Takim, którym w każdej chwili wysłucha go i pomoże. Nie raz można czytać w książkach o prawdziwych przyjaźniach, które tworzą się wbrew przeciwnościom losu. Jednakże rzadko zdarza się powieść, gdzie wątek ten jest głównym tematem perypetii postaci. Aczkolwiek zaradzić temu ma nowość od wydawnictwa Insignis pt.: ,,Piękne złamane sercaˮ.

Caddy i Rosie są najlepszymi przyjaciółkami do dzieciństwa. Wspólnie dorastały, przeżywały przygody i po prostu ze sobą były. Ich więź nie zerwała się nawet w momencie pójścia do innych szkół. Nadal spędzają ze sobą wspaniały czas. Jednak pewnego dnia zaraz po rozpoczęciu nowego roku szkolnego w klasie Rosie pojawia się nowa uczennica. Piękna i urocza Suzanne czaruje od pierwszego dnia klasę oraz samą Rosie. Caddy jednak nie daje się tak łatwo podejść. Czuje, że nowa koleżanka jej przyjaciółki skrywa pewien sekret. Chcą nie stracić Rosie, próbuje odkryć sekret nieznajomej.


,,To bardzo dobra lekcja życia, kiedy można się czegoś nauczyć na cudzych błędach. Czasem zerwanie z kimś lub z czymś jest równie ważne jak bezwarunkowa wierność.ˮ

Jak do tej pory nie spotkałam się z historią której główna linia fabularna opiera się na więzi, jaką jest przyjaźń. Pomimo tego z początku sądziłam się, że autorka powieli pewne schematy, pisząc książkę do bólu przewidywalną. Skoro w innych historiach pojawia się wątek przyjaźni, dlaczego nie przerobić tych powieści, odgrzewając stare kotlety?
Z jednej strony tak się stało, z drugiej nie. Pisarka główny wątek rozwinęła w odmienny sposób, niż sądziłam, jednak obrana ścieżka nie okazała się równocześnie całkowitą niespodzianką. Aczkolwiek bardzo spodobał mi się pomysł autorki. Jest on czymś "świeżym" i oryginalnym, pomimo tego, iż całkowicie mnie nie zszokował. Nie spotka się drugiej podobnej historii w innej książce. ,,Piękne złamane sercaˮ oferują czytelnikowi nowe, do tej pory nie odkryte przygody.

Ze względu na obraną "ścieżkę" autorka porusza tematy, które dla niektórych są wręcz śmieszne i niedorzeczne. Sama często nie mogłam wierzyć w irracjonalne, idiotyczne i nieodpowiedzialne zachowanie bohaterów. Picie, palenie, ucieczka z domu to zaledwie szczyt góry lodowej.
Jak osoba szesnastoletnia może jedynie marzyć o posiadaniu chłopaka? Załamywałam ręce nie raz podczas książki. Jednocześnie wszystkie sytuacje nie były bardzo oddalone od dzisiejszych zachowań nastolatków. Nie raz można usłyszeć o głupocie młodzieży, która przechodzi najśmielsze pojęcie.

,,(...) Nie lepiej znaleźć sobie kogoś wartego zatrzymania przy sobie na zawsze?
Ludzie potrafią spędzić całe życie, rozumując w ten sposób. Ale c, których kochamy, przychodzą i dochodzą, Caddy. Nie znaczy, że kochaliśmy ich mniej, kiedy pojawili się w naszym życiu.ˮ

Bohaterowie byli dość specyficzni. Autorka skupiła się przede wszystkim na trójce głównych postaci. Reszta osób w książce była zaledwie tłem i zapychaczem dziur.
Z całej trójki jedynie Rosie miała najwięcej rozumu. Była ona "książkowym" przykładem przyjaciółki, o której marzy każdy z nas. Dobra, ale i jednocześnie do bólu prawdomówna, była postacią bardzo przeze mnie lubianą. Jednocześnie żałuję, że tak naprawdę najmniej pojawiała się w powieści, ponieważ ze względu na swój charakter zasługiwała na większą rolę w książkę.
Caddy za to była typową szarą myszką, marzącą o wielkich przygodach, które omijają ją ze względu na jej charakter. Z tej strony zżyłam się z bohaterką i z początku zyskała moją sympatię. Jednak każda kolejna strona uświadamiała mi, jak daleko jest jej do mojej ulubionej postaci. Ja dużo mogę zrozumieć, jednakże jej wybory, nie mówiąc o jej celach, przerażały mnie. Moim zdaniem zdecydowanie nie zasługiwała na przyjaźń Rosie.
Suzanne idealnie za to wpasowuje się w typową nastolatkę z problemami. Nie mam o niej konkretnego zdania, ponieważ autorka wykreowała ją na postać, która była prowodyrem wszelkich kłopotów, jednocześnie sama mająca ze sobą problem.


,,Skrzywdzeni ludzie potrafią być bardzo destrukcyjni w stosunku do samych siebie i czasem pociągają za sobą bliskie im osoby, chociaż często nie zdają sobie z tego sprawy.ˮ

Autorka oprócz pokazywania codziennych sytuacji w życiu dzisiejszych nastolatków, którym zdecydowanie przydałaby się terapia szokowa, porusza temat przemocy. Po części pisarka ukazała jaką tragedią jest bicie młodych osób. Jednakże sądzę, że tak naprawdę krążyła obok tego, nie do końca pokazując prawdziwy problem.
Książkę czyta się bardzo szybko. Proste rozmowy pomiędzy dziewczynami, zarówno twarzą w twarz, jak i smsy, przelatywały w zastraszającym tempie. Praktycznie nie ma żadnych opisów, a autorka skupia się jedynie na kolejnych wydarzeniach.

,,Piękne złamane sercaˮ są specyficzną powieścią. Z jednej strony autorka przekazuje trudności życia młodych ludzi w przystępny sposób. Z drugiej przedstawia irracjonalne i często wkurzające zachowanie młodzieży, których nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem.
Czy książkę polecam? Sądzę, że mogę ją polecić. Może akurat jedna, na dwie osoby zżyje się z bohaterkami i utożsami z ich problemami. Natomiast druga doceni wykreowaną przez autorkę historię.
Moja ocena
7-/10

Za poznanie różnych oblicz przyjaźni serdecznie dziękuję wydawnictwu Insignis.
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo insignis

#2 Rozdanie

Z okazji 200 obserwatorów bloga, czas na kolejne rozdanie! Jednak nie będzie to tradycyjne rozdanie, gdyż tym razem przeniosłam je na instagrama. Dlatego też serdecznie zapraszam na instagram bloga -> LINK.
By ułatwić Wam zadanie przedstawię książkę do wygrania oraz zasady, które musicie dopełnić, by móc wygrać tę powieść. :)



  1. Rozdanie trwa od 17.07 do 13.08
  2. Obserwuj niezapomniany_czas
  3. Wyraź chęć udziału w rozdaniu pod zdjęciem na instagramie
  4. Polub i udostępnij zdjęcie
  5. Oznacz na zdjęciu @niezapomniany_czas, a w opisie wpisz #niezapomniany_czas
To byłoby na tyle z zasad. 
Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu i życzę powodzenia. :)

168. Czas żniw

Okładka książki Czas ŻniwRok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.

Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.


Tytuł: Czas żniw
Tytuł oryginału: The Bone Season
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Czas żniw
Tom: I
Tłumacz: Regina Kołek

Od początku mojej przygody z książkami uwielbiałam powieści fantastyczne. Wystarczyła wzmianka o występowaniu magii w opisie, bym sięgnęła po daną pozycję w ciemno. Nie inaczej więc było z ,,Czasem żniwˮ. Zakupiłam tę powieść w dniu jej premiery nie wiedząc w ogóle, na co się porywam. Jednak byłam pewna, że się nie rozczaruję, gdyż opis brzmiał niezwykle interesująco i oryginalnie. Tak czy inaczej, próbowałam zacząć tę pozycję dwa razy, za każdym razem kończąc przed zakończeniem drugiego rozdziału. Do tej pory nie umiem stwierdzić dlaczego nie dawałam tej powieści szansy. Nie mniej książka trafiła na półkę nieprzeczytana na blisko cztery lata. Jakimś dziwnym trafem dopiero zapowiedź trzeciej części przypomniał mi o nieprzeczytanym tomie. Zdecydowałam, że zmobilizuję się, aby przeczytać ,,Czas żniwˮ i zrozumieć, czym ta książka zasłużyła na wiele pozytywnych opinii.

,,- Nie jesteś niemową - powiedział. - Odezwij się.
- Myślałam, że nie mam prawa odzywać się bez pozwolenia.
- Zezwalam ci.
- Nie mam nic do powiedzenia.ˮ

Jest rok 2059. Paige nie ma łatwego życia. Pracuje w nielegalnym miejscu, z niebezpiecznymi ludźmi, sama będąc jedną z najbardziej poszukiwanych osób ze względu na swoje umiejętności. Młoda dziewczyna jest bowiem Śniącym wędrowcem. Ma możliwość włamywać się do ludzkich umysłów, by przejąć informacje, bądź ewentualnie zrobić nieco większą krzywdę danemu człowiekowi. Zarabia na życie dzięki swojej umiejętności u Jaxa Halla, który zdecydowanie nie jest niewiniątkiem. Pewnego dnia jednak jej życie całkowicie się zmienia i Paige trafia do Oksfordu, koloni karnej znanej jedynie z legend. Tam prym wiedzie tajemnicza rasa, która poszukuje ludzi ze zdolnościami podobnymi do dziewczyny. Bohaterka trafia pod skrzydła jednego z najniebezpieczniejszych istot. Mimo początkowej niechęci między Naczelnikiem, a Paige uświadamiają sobie, że mogą nawzajem sobie pomóc.

,,Czas żniwˮ ma bardzo trudny początek. Był to z pewnością jeden z powodów, dla których przerwałam tę książkę wcześniej. Autorka od pierwszej strony wrzuca czytelnika w sam środek nowego, niebezpiecznego świata bez słowa wyjaśnienia, gdzie się znalazł. Pierwsze 50 stron, jeżeli nawet nie więcej, było podróżą w całkowitej ciemności. Nic nie jest podane na tacy i długo trzeba czekać, aby poznać szczegóły. Zamiar ten był zapewne zrobiony umyślnie. Autorka starała się stworzyć ambitną powieść, w której wszystkiego czytelnik dowiaduje się stopniowo. Niestety jednocześnie trzeba mieć anielską cierpliwość (której kilka lat temu nie posiadałam), aby poznać szczegóły wykreowanego świata.

,,Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich nas ocalić.ˮ

Jeżeli już poruszyłam stworzony przez autorkę świat, powinnam się w to nieco przybliżyć, bo jest on tak bogaty i niezwykły, że aż brak słów. Nie może odmówić pani Shannon, iż fundamenty powieści są niesamowicie dobrze dopracowane. Początkowa złość podczas gubienia się w książce przez czytelnika zostanie zapomniana, gdy w pełni pozna ogrom świata w ,,Czasie żniwˮ. Zarówno przeszłość ludzi, jak i tajemnej rasy została dopracowana w najmniejszym calu. Co więcej, każda informacja i wydarzenie jest logiczne oraz spójne z pozostałymi, dzięki czemu nie ma żadnych błędów logicznych, bądź niedopowiedzeń.
Do wspaniałego świata, który jest jednocześnie podobny do naszego, a tak od niego różny, należy dodać jasnowidzów. Nie często ma się okazję czytać o ludziach obdarzonymi takimi zdolnościami. Jakby tego było mało autorka znacznie rozszerzyła definicję jasnowidzów, tworząc co najmniej kilka klas, które są od siebie całkowicie różne. Jest to kolejny dowód na to, że seria jest niesamowicie oryginalna. Na każdym kroku Samantha Shannon udowadnia, iż chce stworzyć niezwykle ambitny i niezapomniany cykl, który pozostanie w sercach czytelników na dłużej.

Najbardziej chyba obawiałam się bohaterów. Nie byłam pewna, czy autorka sprosta wykreowaniu dobrych, wyrazistych postaci, jednocześnie pamiętając, by nie były wyidealizowane. Na szczęście w większości przypadków nie odczuwałam niechęci do występujących bohaterów. Najważniejszą oczywiście okazała się Paige, którą bardzo lubię. Jest jedną z żeńskich postaci nieirytującą swoim zachowaniem. Kolokwialnie mówiąc, nie dała ona w sobie kaszę dmuchać i zawsze trzymała głowę wysoko. Zachwyciła mnie swoją postawą i nie mogę się doczekać, by poznać jej dalsze losy.
Naczelnik niestety, aż tak mnie nie zachwycił. Często odnosiłam wrażenie, że jest zaledwie dodatkiem do Paige.
Należy oddać autorce, iż pomimo dużej liczby bohaterów wszyscy są oryginalni.

,,Zachowałem pewne środki ostrożności. Powtarzam: nigdy nie znalazłaś się w bezpośrednim zagrożeniu życia.
- Gówno prawda. Jeżeli myślisz, że krąg soli jest środkiem ostrożności, musiałeś upaść na łeb.ˮ

,,Czas żniwˮ jest bardzo dobrym debiutem. Co więcej, zapowiada się niesamowity cykl we wspaniałym i barwnym świecie. Jednakże pomimo tylu dobrych słów na temat tej książki nie należy ona do moich ulubionych. Była to dobra historia w żywym świecie, jednak potrzebuję znacznie więcej by naprawdę pokochać serię Samanthy Shannon. Z pewnością sięgnę po kolejne części, gdyż ,,Czas żniwˮ jest dobrą pozycją dla czytelników, którzy uwielbiają fantastykę na dobrym poziomie.

Moja ocena
8/10

Czas żniw | Zakon mimów | Pieśń jutra

167. Szklany miecz

Okładka książki Szklany MieczWalka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.

Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?


Tytuł: Szklany miecz
Tytuł oryginału: Glass Sword
Autor: Victoria Aveyard
Wydawnictwo: Moondrive
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko

Pamiętam jak w zeszłym roku po wielu miesiącach rozmyślań sięgnęłam po "Czerwoną królową". Pomimo początkowego dystansu do fabuły i bohaterów, z każdym rozdziałem coraz bardziej wciągałam się w historię Mary. Prawie z wypiekami na twarzy śledziłam losy Srebrnych i Czerwonych zaplątanych w sieć tajemnic oraz sekretów.
Zdawałam sobie sprawę, że autorka skopiowała kilka motywów z młodzieżowych bestselerów. Jednak było to tak zaplanowane, iż w końcu porzuciłam tę myśl i odkryłam także oryginalne pomysły autorki. Po skończeniu pierwszego tomu byłam pewna, że cała seria znajdzie się na półce ulubionych. Dlatego też czym prędzej sięgnęłam po Szklany miecz, który w tamtym czasie miał premierę. Teraz definitywnie mogę stwierdzić, iż tak wielkiego rozczarowania nie czułam dawno, a drugi tom Czerwonej królowej ciągnął się niemiłosiernie długo.

Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.

Mare wraz z upadłym następcą tronu ucieka przed Maven'em. Chronią się u Szkarłatnej Gwardii. Jednak schronienie jest tylko tymczasowe. Dziewczyna po odkryciu, że nie jest jedyną władającą magią Srebrnych, jednocześnie będąc nadal Czerwoną, postanawia pomóc podobnym do niej. Wraz z przyjaciółmi wyrusza w podróż, która przemienia się w szaleńczy wyścig z Maven'em.
W tym czasie wojna między Czerwonymi a Srebrnymi wisi na włosku. Mare musi zdecydować, po której stronie barykady stanie. Czerwonej Gwardii, która chce ją wykorzystać, czy niezrównoważonego króla. A może znajdzie inni sposób, by wyjść z tego impasu?

Tak jak wspominałam wyżej, Czerwona królowa zauroczyła mnie. Historię Mary połknęłam w zaledwie dwa dni, by trzeciego rozpocząć drugi tom. Byłam przekonana, że autorka będzie kontynuowała swoją dobrą passę i zaserwuje mi kolejne nieprzespane godziny. Niestety, zawiodłam się. Moje rozczarowanie, zażenowanie oraz znudzenie sprawiło, że przerwałam Szklany miecz w połowie. Stał on ponad rok, podczas którego nie mogłam się przemóc do tej książki. Dopiero zapowiedź trzeciej części nakłonił mnie do skończenia jej. Tak czy inaczej, Szklany miecz był dla mnie katorgą, nawet mimo długiej przerwy. Sumowało się na to kilka aspektów, które wymienię, zgrzytając przy okazji zębami.

Tak jak wspominałam w recenzji Czerwonej królowej, nie wiedziałam, gdzie ustawić Mare. Jako postać, którą lubię za jej nieustępliwość, czy jako irytującą dziewuchę. Na szczęście autorka pomogła mi odpowiedzieć na to pytanie i dziewczyna trafia do drugiej kategorii.
Dawno nie miała okazji czytać o tak wkurzającej, niezdecydowanej oraz użalającej się nad sobą postaci. Przez całą książkę działała mi ona na nerwy i nawet ostatnie strony nie zmieniły mojego zdania o niej.
Natomiast ukochany książę zmienił się w łamagę, podobną do Mare. Przez większość książki robił za tło i często zapominałam o jego obecności. Jednak kiedy się pojawiał, wołałam o pomstę do nieba. Nie miał on za krzty życia w sobie oraz zdecydowania.
Najlepiej ze wszystkich postaci wyszedł Maven. Pomimo tego, że nie występuje on przez prawie całą książkę, to końcowe pojawienie jest mistrzowskie.

Wszyscy i wszystko może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce.

"Szklany miecz" miał ukazać rewolucje rozlewającą się na cały świat. Jednak przygody Mary zdecydowanie nie pasują to wielkiej wizji, jaką miałam w głowie. Przez całą powieść nic się nie działo. Działania głównej bohaterki oraz jej przyjaciół były niedorzeczne. Brakowało w nich jakiejkolwiek logiki. Wspaniałe czynny zamieniały się w nic nieznaczące działania. Dokładnie rzecz ujmując były bez ładu i składu.
Pomimo tego, że książka jest strasznie długa czuła, iż nic się w niej nie dzieje. Przez większość czasu bohaterowie krążyli wokół jednego tematu, nie zmieniając swoich działań, bez względu na ich wynik. Sądzę, że było spowodowane niedopracowaniem fabuły ze strony autorki. Chciała ona stworzyć intrygujący wyścig, który ostatecznie ciągnął się niemiłosiernie długo.

Najdziwniejsze jednak w całej powieści były kłótnie między postaciami. Chodzi mi o głośne rozmowy prowadzone pod koniec książki. Dawno się tak nie bawiłam, czytając spory Mare i Cala. Zamiast wzbudzać we mnie żal, rozbawiały mnie do łez. Szkoda, że zamierzony efekt nie wypalił, bo była szansa, aby ta książka uzyskała wyższą ocenę.

"Szklany miecz" okazał się największym rozczarowaniem roku. Dawno nie czytałam tak słabej i nudnej kontynuacji. Co więcej, jest to jedna z niewielu książek, którą porzuciłam w połowie. Nawet mimo powrotu do niej niesmak pozostał, aż do samego końca. Obecnie czytam trzecią część, która wypada trochę lepiej niż poprzedniczka. Jednak pełen obraz uzyskam dopiero po przeczytaniu ostatniej strony. Na razie jestem negatywnie nastawiona do historii Mare i mam nadzieję, że "Królewska klatka" wynagrodzi moje rozczarowanie.

Moja ocena
6/10

Czerwona królowa | Szklany miecz | Królewska klatka | ???
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka