182. Królestwo kanciarzy

Znalezione obrazy dla zapytania królestwo kanciarzyKaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.


Tytuł: Królestwo kanciarzy
Tytuł oryginału: Crooked Kingdom
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Mag
Seria: Szóstka wron
Tom: II
Tłumacz: Wojciech Szypuła

,,Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.ˮ

Dawno nie miałam okazji czytać powieści o złodziejach, oszustach i zbrodniarzach. Dlatego też ,,Szóstka wronˮ, była jedną z pozycji, która zapewniła mi zupełnie inne przygody niż zwykle. Pokochałam historię oraz bohaterów wykreowanych przez autorkę. Ze zniecierpliwieniem oczekiwałam kontynuacji, która była praktycznie potrzebna od zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu. Przez kilka tygodni sprawdzałam księgarnię, by móc kupić tę książkę jeszcze w przedsprzedaży. Moje szczęście było przeogromne, gdy w końcu dostałam tę powieść do ręki, by poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów.

Po włamaniu się do więzienia, do którego nikt się nie włamał. Po wykradnięciu najlepiej strzeżonego więźnia. Po wydostaniu się z potrzasku, gdzie zewsząd otaczali ich wrogowie, Kaz ze swoją ekipą mieli być najbogatszymi mieszkańcami Ketterdamu. Jednak zamiast pływać w złocie, młoda drużyna po raz kolejny wykorzystać swoje umiejętności, by odebrać zapłatę oraz Inej. Nie mając innego wyboru Kaz i reszta muszą zaryzykować życie w kolejnej grze, gdzie toczą się losy ich przyszłości.

,,- Panie Brekker... A może po prostu Kaz, jeśli pan pozwoli? Moja sytuacja jest delikatna. Jestem królem kraju, którego skarbiec zieje pustką i któremu ze wszystkich stron zagrażają wrogowie. Ba, istnieją także siły wewnętrzne, które mogą wykorzystać moją nieobecność i podjąć próbę przejęcia władzy.
- Sugerujesz, że świetnie nadałbyś się na zakładnika.ˮ

Recenzje drugiej części, jak i każdej kolejnej, są bardzo trudne. Mowa o takich, gdzie tomy trzymają dobry poziom poprzednich i trudno doszukać się w nich wad. Podobnie jest z Królestwem kanciarzy. Bardzo przypomina on pierwszą część. Jest równie znakomity, co ,,Szóstka wronˮ i brak w nim minusów. Aczkolwiek należy wziąć pod uwagę fakt, iż jest to ostatnie spotkanie z bohaterami. Autorka wspominała, że w przyszłości może wróci do niektórych postaci, jednak nie ma co liczyć na najbliższą przyszłość. Dlatego też czytelnik należycie powinien pożegnać postacie w tym tomie, poznając finał ich przygód.

Główną zaletą serii ,,Szóstki wronˮ jest intrygująca fabuła, która trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części autorka zadbała, by czytelnik cały czas odczuwał niepokój o los swoich ukochanych bohaterów. Ponieważ nic nigdy nie jest pewne w tej powieści. Za każdym razem widać niebezpieczeństwo za rogiem, które może skończyć się tragicznie. Jednak to jest tylko jedna strona medalu. Za to z drugiej strony medalu nie można zapomnieć o geniuszu postaci. Przez co w tej samej chwili drży się ze strachu o życie bohaterów i ze zniecierpliwieniem oczekuje czasu, gdy wszystkich zrobią na szaro.


,,Przyszedłbym po ciebie. Przyszedłbym. A gdybym już nie mógł chodzić, przyczołgałbym się do ciebie i choćbyśmy nie wiem jak bardzo byli połamani, razem wywalczylibyśmy sobie drogę na wolność, z nożem w zębach i pistoletem w garści. Bo tacy właśnie jesteśmy. Zawsze walczymy do końca.ˮ

Bohaterowie są jednym z większych plusów obu części. Wszystkie przedstawione postacie są niesamowite żywe, nie są jedynie pustymi, papierowymi osobowościami. Mają charakter, który nie raz "wychodzi" na wierzch podczas powieści. Tym samym czytelnik utwierdza się w przekonaniu, że niczego im nie brakuje. Mają zarówno wady, jak i zalety, dzięki czemu bez problemu można wczuć się w nich i poznać ich na wylot.
Oczywiście pierwsze miejsce na podium zajmuje Kaz. Tę postać pokochałam całym sercem i mam nadzieję, że w przyszłości autorka zawrze kolejne jego losy w innej serii. No bo jak można nie polubić oszusta, którego geniusz przechodzi sam siebie. Nie raz nie mogłam uwierzyć, jak potrafi on lawirować, wymyślać i kombinować.
Reszta bohaterów wcale nie odstaje od wspaniałego Kaza. Szczególnie, że w tej części autorka dała reszcie postaci większe pole do popisu. Dzięki czemu czytelnik poznaje jeszcze lepiej ich charaktery, które do tej pory były przyćmione przez główną wronę.

Autorka mimo tego, że osadziła akcję w świecie girszów, który wykreowała na potrzeby poprzedniej serii, to nie osiada na laurach. Ponieważ Ketterdam tętni życiem złodziei i oszustów. Pisarka stworzyła całkiem nową lokalizację, do której nie raz jeszcze chciałabym wrócić. Mimo że, jest pełne niebezpieczeństw i przemocy, to oczarowuje czytelnika swoją tajemniczością i zapowiedzią niesamowitej przygody.
W poprzedniej części nie zwracałam uwagę na wiek bohaterów. Jednak w tej stwierdziłam, że autorka mogła bez problemu podnieść ich lata, ponieważ byłoby to realniejsze. Trudno uwierzyć, iż są oni jedynie nastolatkami.
Jest tylko jedna rzecz, której nie mogę wybaczyć autorce. Podczas "Królestwa kanciarzy" pojawia się spojler dotyczący zakończenia poprzedniej serii. Czytając inną recenzję, zanim jeszcze zaczęłam drugą część ,,Szóstki wronˮ, słyszałam o tym, jednak nie sądziłam, że to będzie spojler taki rozmiarów. Niestety osoby, które zaczęły poprzednią trylogię, a jej nie skończyły, zdecydowanie powinny, przed rozpoczęciem przygód Kaza i reszty.


,,-Czy nikt z was nie zastanawiał sie nad tym, co zrobiłem z pieniędzmi od Pekki Rollinsa? (...) Jak myślicie, na co wydałem tę kasę?

-Na broń? - spytał Jesper. 

-Statki? - zasugerowała inej. 

-Bomby? - podsunął Wylan. 

-Łapówki dla polityków? - strzeliła Nina. 

Wszyscy spojrzeli na Matthiasa. 
-To jest ta chwila - szepnęła Nina - w której mówisz nam, jacy jesteśmy okropni.
Matthias wzruszył ramionami. 

-Kiedy to wszystko są bardzo rozsądne pomysły...- odparł ˮ

,,Królestwo kanciarzˮ trzyma poziom poprzedniej części. Mogę nawet stwierdzić, że druga część była minimalnie lepsza. Jednakże cała seria zasługuje na uwagę czytelników, ponieważ historia stworzona przez autorkę jest intrygująca i wciągająca. Trudno znaleźć drugą taką trylogię, dlatego z pewnością zapewni ona niesamowite przygody.

Moja ocena
9/10

Szóstka wron | Królestwo Kanciarzy

LBA

KarolaaaLola z bloga Book Case Lover nominowała nas do LBA. Serdecznie za to dziękujemy! Niestety ze względu na nawał obowiązków, jakie w ostatnim czasie spadły na Owcę, tylko ja będę odpowiadała na zadane pytania. Zacznijmy! :)

1. Oglądasz jakie seriale? Jeśli tak to jakie?
Obecnie próbuję skończyć ,,Starnger thingsˮ i ,,ˮ. Niestety opornie mi idzie. Jak do tej pory udało mi się obejrzeć jedynie ,,Sherlockaˮ do końca, którego swoją drogą uwielbiam.
2. Wolisz okładki filmowe czy oryginalne?

Zdecydowanie preferuję okładki oryginalne. Jakoś nigdy żadna filmowa nie przypadła mi do gustu.
3. Ile czasu poświęcasz na prowadzenie bloga i bookstagrama?

Na bloga poświęcam około 3 h tygodniowo, podczas gdy na bookstagrama niecałą 1 h tygodniowo. 
4. Ulubiony gatunek książkowy?(Fantasy, romans itd.)

Najbardziej lubię fantastykę.
5. Polscy czy zagraniczni autorzy?

Jedni i drudzy, chociaż zdecydowanie więcej książek czytam od zagranicznych autorów.
6. Ile książek masz w swojej biblioteczce?

Według informacji na lc mam około 188 książek, chociaż ja sama nie widzę, aż tylu. :)
7. Czy widzisz swoją przyszłość związaną z książkami?

Nie sądzę, by moja przyszłość była związana z książkami. Zdecydowanie nie wybrałam odpowiedniego profilu klasy do takich planów.
8. Lubisz czytać biografię?

Nigdy nie czytałam żadnej biografii, jednak nie sądzę by przypadła mi jakakolwiek do gustu.
9. Jaki kolor okładek dominuje w twojej biblioteczce?

Na oko powiedziałabym, że dominują białe i czarne.
10. Lubisz pożyczać komuś książki czy jednak niekoniecznie?

Lubię, jednak osobom, które wiem, że nie zniszczą ich i oddadzą w rozsądnym czasie, a nie będą przetrzymywać ich dwa lata.

Nominuję:
Zabookowany świat Pauliny
Adventure in the library


  1. Wolisz e-book czy papierową książkę?
  2. Wolisz prowadzić bloga czy bookstagram?
  3. Dlaczego założyłaś bloga?
  4. Gdybyś mogła sprawić, że postać z książki przeniesie się do prawdziwego świata, kogo byś wybrała?
  5. Jaki jest tytuł Twojej pierwszej samodzielnie przeczytanej książki, którą kochasz po dziś dzień?
  6. Wolisz czytać czy pisać?
  7. Częściej wypożyczasz czy kupujesz książki?
  8. Jaką lekturę ze szkoły najbardziej cenisz i dlaczego?
  9. Lubisz długie czy krótkie rozdziały w książkach?
  10. Dlaczego lubisz prowadzić bloga?
To byłoby na tyle. Jeszcze raz dziękuję za nominację i nie mogę się doczekać odpowiedzi osób przeze mnie nominowanych. :)

Book haul

Minęło sporo od ostatniego stosika, który był na koniec wakacji. Dlatego też nadszedł czas na kolejne zdobycze książkowe. Nie jest ich tak dużo, jak ostatnio (szkoła zabiera mnóstwo czasu). Nie przedłużając zacznijmy.

Od dołu:

Nibynoc - zamówiłam tę książkę przedpremierowo w Empiku. Niestety jeszcze jej nie zaczęłam, aczkolwiek wygląda ona cudownie (nie wspominając, że zbiera same dobre recenzje).
Młody świat -od wydawnictwa Insignis. Od pewnego czasu czytam tę pozycję naprzemiennie z lekturami. Jeszcze nie skończyłam, ale zbliżam się powoli do finału. :)
Znak kości - od wydawnictwa Fabryka słów. Recenzję możecie przeczytać na blogu. Ogólnie bardzo polubiłam Mercy i nie mogę się doczekać, jej nowych przygód.
Wiedźma opiekunka - jest to zdecydowanie najlepsza książka z całego stosiku. Dawno nie czytałam tak genialnej, śmiesznej i kochanej powieści. Obecnie nawet jestem po trzeciej części, która spełniła wszystkie moje oczekiwania. Zatem jeżeli nie wiecie co czytać, to zdecydowanie polecam całą serię o Rednej 
Noc kupały i Żerca - kupiłam na promocji w Empiku, gdzie było 3 za 2. Do tej pory skończyłam jedynie Noc kupały, ale Żercę mam w najbliższych planach.

Niestety to by było na razie tylko z moich najnowszych zdobyczy. Niestety zapomniałam dołożyć jeszcze jednej książki. Mianowicie mowa o Dworze skrzydeł i zguby. Jednak nie chciało mi się ponownie wszystkiego rozkładać, dlatego uznałam, iż przy następnej okazji pokażę, tę cudowną książkę.

A Wam udało się ostatnio dorwać jaką ciekawą książkę?

181. Dwór skrzydeł i zguby

Okładka książki Dwór skrzydeł i zgubyFeyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.
W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.


Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby
Tytuł oryginał: A Court of Wings and Ruin
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż
Tom: III


Feyra nie mając innego wyboru wraca na Dwór Wiosny razem z Tamlinem. Aczkolwiek nie już jako pionek w grze, ale jako gracz. Dziewczyna odgrywa rolę szpiega, który zbiera informacje o ruchach wroga. Jej zawiły i jednocześnie genialny plan przewiduje nie tylko odkrycie planów Hyberii, ale także pogrążenie dawnego ukochanego. Feyra osamotniona prowadzi niebezpieczną grę, a stawką w niej jest życie jej przyjaciół i całego świata. Jednakże tak łatwo złamać nowe wcielenie dziewczyny.

Na trzeci tom czekałam bardzo długo. Po skończeniu Dworu mgieł i furii nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przez kilka dni kręciłam się wokół regału, spoglądając na tę książkę z uwielbieniem i jednocześnie ze złością. Jak można zostawić czytelnika w takim momencie? Przez drugą część Dworu cierni i róż nie byłam w stanie rozpocząć innej powieści, ponieważ nadal żyłam przygodami Feyre, Rhysa i pozostałych bohaterów. W głowie miałam tysiące scenariuszy, jak mogą potoczyć się ich dalsze losy. Gdy w końcu dorwałam tę książkę, przepadłam na niecałe dwa dni. Dokładnie po tym czasie z uśmiechem na twarzy i ze łzami szczęścia skończyłam ACOWAR, który był jednym słowem rewelacyjny.

Nie wiedziałam, w jaki sposób autorka zaplanuje akcję. Po skończeniu drugiej cześci ACOTAR'u w głowie miałam tysiące różnych scenariuszy. Począwszy od najgorszych z możliwych, aż do tych najlepszych. Oczywiście Sarah J. Maas całkowicie mnie zaskoczyła, Początek książki był spokojny... Chociaż właściwie nie jest to odpowiednie słowo dla tej powieści. Pierwsze kilka rozdziałów nie wrzucało czytelnika od razu w wir akcji, ale zapewniało niesamowite emocje. Powoli tkana akcja była przesiąknięta intrygami raz tajemnicami. Na każdym kroku czuło się na sobie oddech wroga i nigdy nie można było ani na chwilę odpocząć. Późniejsze strony jedynie zapewniły jeszcze więcej przygód, które spędzały sen z powiek. Nie raz nie mogłam odłożyć książki, ponieważ pojawiał się kolejny, i kolejny, i kolejny wątek.

Bohaterowie przeszli fenomenalną zmianę. Widać to było już w trakcie drugiej części. Największą przemianę oczywiście przeszła Feyra, którą wtedy pokochałam całym sercem. Jednak w tym tomie serce skradła mi nie tylko główna bohaterka, ale także Rhys, Mor, Azriel... W Dworze mgieł i furii uwielbiałam ich, a Rhysa praktycznie czciłam. Aczkolwiek Sarah J. Maas dopiero teraz w pełni odsłoniła ich charaktery. Z czym musieli i z czym muszą się zmierzyć, jakie są ich marzenia i obawy. Właśnie dzięki poznaniu ich od podszewki, stali się jeszcze bardziej wyraziści, prawdziwi oraz oryginalni.
Autorka przy okazji pokazała naturę człowieka (lub fae w zależności na kogo patrzymy). Uważam, że właśnie ten wątek sprawił, iż ta powieść jest taka niezwykła. Sarah J. Maas dodała realizmu, zwracając uwagę czytelnika na wady postaci, które mimo ran nadal potrafią odnaleźć dobroć. Jednocześnie nie umniejsza to zła, które kryje się w większym, bądź mniejszym stopniu w nich samych. Bohaterowie, stojąc przed wyborami są niejednokrotnie zmuszani do wybierania pomiędzy większym a mniejszym złem. Problemy natury etycznej pokazały mi, jak prawdziwe mogą być postacie na kartach powieści. Jak łatwo się z nimi utożsamić i zarazem pokochać.

Oczywiście oprócz Rhysa i całej jego gromadki, czekałam na Tamlina. Czemu miałabym z niecierpliwością oczekiwać na osobę, której nienawidzę? Po prostu skakałam z radości, wyobrażając sobie moment, kiedy to Feyra wbije mu nóż w plecy. Oczywiście nic nie mogłoby być takie proste z tą autorką. Gdzie tam... Sarah J Maas sprawiła, że moje marzenia finalnie spełzły na dalszy plan i czułam się zagubiona. Byłam zbita z pantałyku. Właśnie w takich momentach autorka udowodniła, że niczego nie można być pewnym. Nawet wypadku największego wroga.
Definitywnie mogę stwierdzić, iż ta książka jest zdecydowanie za krótka. Tak naprawdę mogłaby liczyć kolejne 800 stron i twierdzę, że byłaby ona nadal interesująca. Pierwszego dnia przeczytałam 550 stron i nawet nie wiedziałam, kiedy mi się to udało. Dosłownie przepadłam w tej powieści i nie mogłam się od niej oderwać.

Powyższe akapity jednak nie oddają w pełni, dlaczego ta książka jest taka cudowna (oczywiście sam Rhys jest powodem, dla którego powinno się przeczytać tę serię, ale o tym wszyscy wiedzą).
Autorka stworzyła świat, który rozwijał się w ciągu trzech części. Jest on barwny, niezwykły i po prostu piękny. Nie mogłabym oczekiwać od niego niczego więcej. Jednak najbardziej niezwykłe czekało mnie na końcu Dworu skrzydeł i zguby. Gdy przeczytałam ostatnie zdanie, chciałam ponownie wejść do tego świata, w którym pozostało jeszcze tyle do odkrycia. Czytelnik czuje, że Prynthian skrywa w sobie jeszcze wiele tajemnic. Mimo tego, iż on sam był zmuszony opuścić barwny świat, historie w nim nadal się toczą. Jednocześnie pojawiają się one perypetie, w których biorą udział ukochani bohaterowie. Prynthian żyje na kartach powieści i w głowach czytelnika. Właśnie w tym momencie Sarah J. Maas udowodniła, jak potrafi tworzy rzeczywistość. Rzeczywistość, której nikt nie chce opuszczać, by poznawać kolejne, niezwykłe przygody.

Czytałam już kilka opinii na temat ostatniej części ACOTAR'u i nie podzielam niektórych zdań innych czytelników. Uważam, że Dwór skrzydeł i zguby jest doskonały. Różni się od poprzednich części, jednak do tego wszyscy powinni się przyzwyczaić. Autorka za każdym razem zaskakuje czytelnika, aczkolwiek zawsze pozytywnie. Nie spodziewałam się, że akcja potoczy się w taki sposób, jednakże uważam, że wszystko było doskonałe i bardzo dobrze przemyślane. Oczywiście moje serce skradło zakończenie. Właśnie dla takich momentów, jak tamto warto czytać książki. Teraz jedynie oczekuję kolejnych, niezwykłych historii z Rhysem i Feyrą w roli głównej.

Moja ocena
10/10

Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Dwór skrzydeł i zguby | ???

W następnym tygodniu pojawią się aż dwa posty. Jeden we wtorek, a drugi w sobotę. Serdecznie zapraszam o godzinie 18. :)

180. Dwór mgieł i furii

Znalezione obrazy dla zapytania dwór mgieł i furiiPo tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.


Tytuł: Dwór mgieł i furii
Tytuł oryginału: Court of Mist and Fury
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż
Tom: II
Tłumacz: Jakub Radzimiński


,,Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys.ˮ

Sarah J. Maas ma na swoim koncie już kilka książek, które są kochane i uwielbiane przez czytelników na całym świecie. Pierwsza jej seria Szklany trony jest dla wielu strzałem w dziesiątkę. Sama jestem wielką fanką twórczości autorki. Do tej pory nie mogę się nadziwić, jak perfekcyjne przygody Celaeny zostały zaplanowane, sprawiając, że kolejne części nie są jedynie pustą opowiastką o zabójczyni.
Jednak ta recenzja, nie jest od tego, by rozpływać się nad Szklany tronem, a opowiedzieć o drugiej serii autorki, która nie ukrywając, jest równie dobra, a skuszę się nawet na końcu moich wywodów o inne słowo...
Mowa oczywiście o Dworze mgieł i furii. Niecierpliwie oczekiwanym, przez fanów twórczości pani Maas, drugim tomie Dworu cierni i róż. Pierwsza część opierała się na opowiedzeniu na nowo baśni o Pięknej i Bestii. Bardzo miło spędziłam czas podczas poznawania historii o Feyre i Tamlinu, jednak nie byłam, aż tak bardzo zakochana, jak w Szklanym tronie. O taka lekka opowiastka na wieczór. Dlatego też nie do końca rozumiałam, czemu autorka zaplanowała kontynuacje. Uważałam, że wszystko było wyjaśnione i wszelkie dalsze przygody, nie będą lepsze, niż te przedstawione w pierwszej części. Jednak teraz pojmuję, jak bardzo nie doceniłam autorki! Dwór cierni i róż okazał się jedynie preludium prawdziwej historii, która bezapelacyjnie skradła moje serce i zostawiła w świecie wykreowanym przez panią Maas.

Feyre wbrew oczekiwaniom pokonała Amaranthe w jej własnej grze. Pokonując wszelkie przeciwności losu, może w końcu odetchnąć u boku swojego ukochanego. Jednak życie nie jest wcale takie różowe, jakby się wydawało. Od dnia popełnienia największej możliwej zbrodni, dziewczynę dręczą koszmary i wyrzuty sumienia. Mimo świadomości uratowania całego kraju nie umie sobie wybaczyć. Tamlin widząc cały czas zagrożenia dla swojej ukochanej, z całej siły stara się ją trzymać na dworze, zamkniętą i pozostawioną ze swoimi myślami. Jednak nim dziewczyna ma uczynić najważniejszy krok w swoim życiu, sprawy się komplikują, gdyż pojawia się Rhysand żądając dotrzymania umowy, jaką zawarł pod górą z Feyre. Z początku wydaje się, że Książę Dworu Nocy okaże się mężczyzną ze wszystkich strasznych opowieści. Tymczasem nad Prythianem zbierają się kolejne czarne chmury, które mogą przynieść większe cierpienie, niż podczas rządów Amaranthy.


,,Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, 
Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.ˮ

Wprowadzenie powinno już przedstawić, w jakim kierunku będzie zmierzała ta recenzja. Oprócz zachwalania wszystkiego i wszystkich nie raz będę mówiła o geniuszu i wyobraźni autorki. Dlatego moim wypocinom daleko do recenzji. Lepiej nazwać dzisiejszy post "Powody, dla których MUSISZ sięgnąć po Dwór mgieł i furii".

Na pierwszy ogień idzie fabuła, która okazała się jeszcze bardziej wciągająca, jeszcze bardziej magiczna i jeszcze bardziej wspaniała, niż dotychczas. Dwór cierni i róż był zaledwie zapowiedzią niezwykłych wydarzeń, które uświadczy w drugim tomie czytelnik. Mowa w tym wypadku o miłości, poświęceniu, wojnie, lojalności, braterstwie, przyjaźni..., a to dopiero początek listy. Autorka w tym opasłym tomie zawarła niesamowitą ilość różnorakich wątków, które czarują czytelnika od pierwszej strony. Niektóre są zaledwie wspomniane, inna bardziej rozbudowane, jednak wszystkie tworzą spójną całość. Czytelnicy, którzy już mieli okazje, przeczytać tę część wiedzą, jak wiele różnych sytuacji oraz wydarzeń pojawia się na przestrzeni prawie 800 stron. Pomimo ogromu akcji, zdarzenia nie przytłaczają czytelnika. Jedynie coraz bardziej wciągają go w świat Fae, tym samym sprawiając, że czytający nie odłoży tej książki na moment.

,,Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu.ˮ

Jeżeli nadal opis fabuły nie zachęca Was do sięgnięcia po ten majstersztyk, może opis bohaterów przekona niedowiarków.
Feyre z początku mi się nie spodobała. Ba! Mówiłam przy okazji poprzedniej recenzji, że brakuje jej temperamentu, życia i tego "czegoś", tym samym nie przypadła mi ona do gustu. Jednak zmiana, jaką przeszła bohaterka była niesamowita. Feyre nie zmienia się jednak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Postać otoczona nowymi osobami i biorąca udział w kolejnych wydarzeniach stopniowo przechodzi przemianę. Już w połowie powieści pokochałam "nową" wersję Feyre, aczkolwiek zakończenie, w którym pokazana jest ona w 100 procentach powaliło mnie. Nigdy chyba nie widziałam, żeby bohater tak się zmienił. Co więcej, nie raz wydawało mi się, że Feyre bez problemu mogłaby być człowiekiem z krwi i kości, a nie jedynie postacią literacką. Jej charakter nie ukazywał papierowego bohatera, a jedynie osobę, która mogłaby stać w tej chwili obok czytelnika i niczym się nie wyróżniać od prawdziwych ludzi.
Rhysand był jedną z niewielu postaci, które pokochałam od pierwszego wejrzenia. Jednak dopiero w tej części ukazał pełną osobowość. Jest zapewne jedną z najbardziej kochanych, wielbionych i mających własny piedestał postaci. Ja również dałam się zauroczyć tym bohaterem i uwielbiam go całym sercem. Bardzo dawno nie miałam styczności z tak pełnokrwistą postacią, która bezprecedensowo zasługuje na wszystkie pozytywne opinie i maślane spojrzenia. Właściwie, nawet jeżeli autorka zepsułaby wszystkie inne aspekty tej książki, które tak bardzo uwielbiam to i tak przeczytałabym tę powieść dla samego Rhysa. #TeamRhys
Bardzo mi się spodobało, że pisarka odstawiła Tamlina na boczny (bardzo daleki) tor. W końcu mogłam również dać argumenty przyjaciółce, dlaczego uważałam go za najgorszą ze wszystkich postaci, jakie pojawiają się we Dworze. Pierwotny partner Feyre okazał się dokładnie takim łajdakiem, za jakiego go brałam od samego początku. Okazuje się, że miałam nosa i mam nadzieję, że w trzeciej części wyleci on przez okno (czekałam na taką sytuację podczas czytania Dworu mgieł i furii. Może w trzecim tomie autorka spełni moje marzenie).
W innej sytuacji zapewne skończyłabym swoje wywody na temat bohaterów. Jednak trudno mi się powstrzymać przed dopowiedzeniem, chociaż kilku słów o wewnętrznym kręgu Rhysa, ponieważ odgrywają oni również istotną rolę i trudno ich nie pokochać. Cała czwórka jest wspaniała, kochana, niesamowita. Aż brakuje słów, by opisać w jak genialny oraz przemyślany sposób autorka dodała kolejne postacie, które zachwycają czytelnika. Obawiałam się, że Dwór Nocy będzie niepotrzebnym dodatkiem i jedynie główna para, będzie dobrze wykreowana. Po raz kolejny żałowałam swoich słów. Od pierwszego spotkania z nimi wiedziałam, że do zbędnego "dodatku" im bardzo daleko. Byli i są nieodłączny elementem przygód Feyre, Rhysa oraz czytelnika.

,,Dlaczego istoty lgną do innych istot? Może kochają miejsce, w które się udają, tak bardzo, że uznają podróż za wartą ryzyka. Może będą tak wracać, aż zostanie jedna gwiazda. Może ona będzie powtarzać tę podróż po kres czasów w nadziei, że kiedyś pewnego dnia, jeśli będzie wracać wystarczająco często i wytrwale, jakaś inna gwiazda znów ją odnajdzie.ˮ

Autorka w pierwszym tomie magicznie i plastycznie opisywała świat Feyre. Był to nieodłączny element głównej bohaterki. Dzięki temu łatwiej było wczuć się w postać oraz zobaczyć świat jej oczami. W tej części jednak wszystko ulega zmianie, w tym również opisy. Zamiast skupiać się na pięknie przyrody i miejsc, autorka kreuje opisy uczuć. I to nie byle jakich. Przez całą książkę przewija się gamma różnorakich emocji różnych postaci. Począwszy od Feyre, po Castiela, Mor..., a skończywszy na Rhysandzie. Sarah J. Maas nie ukrywa żadnych uczuć, jakie towarzyszą bohaterom, zagłębiając się nawet w najgorsze wspomnienia. Dzięki temu czytelnik czuje całym sobą, przez co przeszli jego ukochani bohaterowie, by znaleźć się w miejscu, w którym byli obecnie. Jakiej niesprawiedliwości, bólu, odrzucenia, samotności doświadczyli, aby stać się takimi osobami, jakimi są w danym momencie.

Dwór mgieł i furii zdecydowanie trwał za krótko. Nawet kolejne 500 stron byłoby zdecydowanie za mało. Kartki po prostu przelatywały jedna za drugą, a ja nie mogłam przerwać tej powieści, ani na moment. Dlatego też jeszcze pierwszego dnia uświadczyłam uczucia, że zdecydowanie za mało książki mi zostało, mimo że miałam jeszcze przed sobą prawie 400 stron.
Prythian okazuje się z każdym tomem bardziej magicznym miejsce niż dotychczas. Poza znanym wszystkich fanom Fae, autorka kreuje kolejne potwory i stworzenia, która oczarowują czytelnika. Z każdą stroną mogłam się przekonać, jak wiele pomysłów ma Sarah J. Maas, które cały czas dziwią i fascynują czytelnika.

,,- Jesteś wolna - powiedziała napiętym głosem. - Jesteś wolna.
                                                       Nie bezpieczna. Nie chroniona.
Wolna.ˮ

Dwór mgieł i furii przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się, że autorka stworzy bardzo dobrą powieść, która będę długo wspominać. Jednak okazało się, iż drugi tom jest wspanialszy, niż mogłam przypuszczać. Zdecydowanie Sarah J. Maas stworzyła powieść niezwykłą oraz jedyną w swoim rodzaju. To prawdziwy majstersztyk. Dawno nie czytałam tak genialnej powieści i zanosi się, że długo poczekam na kolejną tak świetną powieść. Co więcej, mam teraz problem, która seria autorki jest lepsza. Ponieważ z początku przed poznaniem drugiego tomu Dworu cierni i róż, mogłam bez zawahania się wybrać pierwszą serię. Obecnie mam duży problem, by wskazać, która seria jest lepsza. Nie mniej jednak polecam Dwór mgieł i furii, wszystkim czytelnikom. Z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie. No bo w końcu jak można nie kochać Rhysa?


,,Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.ˮ

Moja ocena
100/10

Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Court of Wings and Ruin

179. Szeptucha

Okładka książki Szeptucha
Gosława Brzózka, zwana Gosią, po ukończeniu medyny wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny na obowiązkową praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Problem polega na tym, że Gosia – kobieta nowoczesna, przyzwyczajona do życia w wielkim mieście – nie cierpi wsi, przyrody i panicznie boi się kleszczy. W dodatku nie wierzy w te wszystkie słowiańskie zabobony. Bogowie nie istnieją, koniec, kropka!
Pobyt w Bielinach wywróci jednak do góry nogami jej dotychczasowe życie. Na Gosię czeka bowiem miłość. Czy jednak Mieszko, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?


Tytuł: Szeptucha
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B
Cykl: Kwiat paproci
Tom: I

Po przeczytaniu kilku książek polskich autorów nabrałam ochoty na poznawanie dalej literatury z rodzimego kraju. Tym razem postanowiłam sięgnąć po Szeptuchę, która zaintrygowała mnie występowaniem słowiańskich wierzeń. Po Pustej nocy Pauliny Hendel miałam niedosyt w kwestii polskich potworów i zabobonów. Byłam bardzo zaintrygowana tym tematem, więc liczyłam, że kolejna lektura dostarczy mi więcej informacji.

Gosia jest młodą kobietą, która właśnie ukończyła studia medyczne. Cała w skowronka odebrała dyplom i snuje swoje wielkie plany na przyszłość. Jednak zanim udaje jej się spełnić swoje marzenia, najpierw jest zmuszona przejść roczny staż u Szeptuchy. Dziewczyna przeprowadza się na wieś, której nie cierpi. Wszędzie widzi kleszcze, zarazki i niebezpieczeństwa. Jednakże początkowe złe doświadczenia zostają zatarte za sprawą Mieszka. Młody mężczyzna okazuje się pobierać nauki u miejscowego Żercy. Gosia jest zauroczona przystojnym młodzieńcem, ale nie zdaje sobie sprawy, że ukrywa on wielki sekret, który zmieni jej dotychczasowe postrzeganie świata.

Szeptucha zapowiadała się intrygująco z dwóch powodów. Jednym z nich był świat, w którym to autorka stworzyła alternatywną wersję historii. Bardzo mi to przypadło do gustu, gdyż właściwie nigdy nie zastanawiałam się, w jaki sposób potoczyłyby się losy państwa, gdyby niektóre wydarzenia zostałyby rozwiązane inaczej. W taki oto sposób poznałam Polskę, jako miejsce, w którym nadal wierzy się we własnych bogów, gdyż chrześcijaństwo nie przyjęło się na ziemiach. Byłam jednym słowem zachwycona. Prosty zabieg, stworzył intrygujące tło dla równie niesamowitych wydarzeń.
Drugi powód bezpośrednio łączy się z pierwszym. Nie mogłam się doczekać, by ponownie zagłębić się w słowiańskich wierzeniach. Po lekturze Szeptuchy jeszcze bardziej wciągnęłam się w poznawanie dawnych bogów, świąt oraz zabobonów. Zdecydowanie autorka zadbała, by czytelnik czuł słowiański klimat na każdym kroku.

Najgorzej rzecz miała się z główną bohaterką, która wkurzała mnie bardzo długo. Jej zachowanie było śmieszne, dziecinne i irracjonalne. Dziwię się jak ona w ogóle przeżyła w tej "głuszy". Pod koniec na szczęście było minimalnie lepiej. Dawno nie poznałam tak przerażonej wszystkim postaci.
Mieszko po części uratował tę powieść swoim charakterem. Jednakże nie jest on jednocześnie moich ulubionym bohaterem. Często nie rozumiałam jego motywów bądź toku myślenia. Trudno go było rozgryźć nawet po odkryciu jego tajemnicy.
Oczywiście Szeptucha ma do zaoferowania więcej postaci. Pomimo tego, że nie wszyscy zyskali moją sympatię, jak to się ma w przypadku Gosi, to i tak każdy bohater jest unikalny.

Wątek miłosny jest jednym z głównych tematów. Dawno nie czytałam książki, w której był on prawie na pierwszym miejscu, jednak o dziwo nie przeszkadzał mi on. Nie było maślanych oczu ani miłości od pierwszego wejrzenia. Mimo iż, zachowanie głównej bohaterki było często śmieszne podczas wątku miłosnego, to na szczęście mnie tym nie odstraszyła.

Szeptucha jest ciekawą lekturą, która gwarantuje niesamowity, słowiański klimat. Nie da się ukryć, że jest to książka, gdzie wątek miłosny gra jedną z głównych ról, aczkolwiek nie jest on jedyny. Bardzo miło będę wspominać tę historię i nie mogę się doczekać, aż poznam kolejne części.

Moja ocena 
7+/10

Szeptucha | Noc Kupały | Żerca | ???

178. Pusta noc

Okładka książki Pusta nocNa pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Tytuł: Pusta noc
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta strona
Seria: Żniwiarz
Tom: I

Rzadko czytam polskich autorów. Dotychczas przeczytałam zaledwie kilka powieści, które wyszły spod pióra rodzimych pisarzy.
Nie było to nigdy spowodowane tym, że uważałam, iż są oni gorsi od zagranicznych. Jedynie nie mają takiej promocji, przez co są mniej znani. Chcą zmienić swój nawyk, sięgania po autorów za granicy, postawiłam sobie za cel przeczytania jednej z nowości polskiego autora. Widząc nową pozycję na rynku wydawniczym, pasującą do mojego postanowienia, zapisałam ją na mojej liście i kilka miesięcy na nią polowałam, aż w końcu dorwałam ją w swoje łapki niezmiernie z tego powodu szczęśliwa.
Pusta noc zapowiadała się bardzo ciekawie. Mało miałam okazji poczytać o stworach ze słowiańskiej mitologii. Z wielkimi nadziejami rozpoczęłam przygodę ze Żniwiarzami, oczekując bardzo dobrej lektury.

Od niepamiętnych czasów ludzie snuli powieści o zmorach, które kryją się pod osłoną nocy. Towarzyszyły one codziennie ludziom wyjaśniając wszelkie zjawiska nieobjęte umysłem. Wbrew pozorom, nie są one jedynie grą wyobraźni i od zarania dziejów istnieją wśród ludzi, by stanowić często zagrożenie. Jednak zanim wyrządzoną one większą krzywdę, zostają wypędzone przez Żniwiarzy. Są to wolni strzelcy, którzy zabiją wszelkie niebezpieczeństwa nie z tego świata. Pomimo wyglądu ludzkiego, nie można powiedzieć, że są ludźmi. Magda żyje właśnie obok jednego z nich, który jest jej wujkiem. Od wielu lat poznaje tajniki pracy Żniwiarza, chcą pomagać Felixowi. Życie toczy się normalnym torem, do czasu dziwnych wydarzeń na terenie ich miasteczka i okolic. Nastaje bowiem czas, gdy nic nie jest pewne, i zarówno Magda, jak i Felix muszą się zmierzyć z czymś zupełnie nowym.

Pierwszą rzeczą, która mnie zainteresowała i dla której sięgnęłam po tę powieść jest mitologia słowiańska. Od kilku miesięcy zastanawiałam się nad kupnem zbioru mitów słowiańskich. Jednak nad rozmyślaniami się na razie skończyło. Dlatego też będąc zaciekawiona tym tematem postanowiłam sięgnąć po Pustą noc, aby poznać potwory z rodzimych ziem. Aczkolwiek trochę się rozczarowałam tym co znalazłam na kartkach powieści. Z każdą stroną chłonęłam każdą informację, jaką zawierała autorka o stworach oraz o sposobie ich wygnania. Jednakże w pewnym momencie (i tak okrojone informacje) skończyły się. Cały czas powtarzało się to co było wspominane wcześniej. Pomimo tego, że nie znam się na słowiańskich wierzeniach, sądzę iż bez problemu autorka mogła rozwinąć ten temat. Każda informacja zdawała się być okrojona i powierzchownie przedstawiona. Zamiast poznania dogłębnie słowiańskich stworów, można dowiedzieć się o nich zaledwie strzępków informacji.

Początek książki był bardzo trudny. Pomimo tego, że autorka nie używa wyszukanego języka, jej opisy  wydawały mi się wyjątkowo nużące. Bardzo lubię plastyczne przedstawienie świata, jednak w tym przypadku wyczekiwałam dialogów, które więcej wnosiły i mnie nie nudziły.
Skoro jesteśmy przy świecie, trudno nie wspomnieć o Żniwiarzach. Autorka w tym przypadku się nie popisała moim zdaniem. Wydawali mi się oni niedopracowani i podobnie jak stwory, powierzchownie opisani. Byłam przekonana, że tajemni obrońcy ludzkości, zostaną żywiej przedstawieni. Nie oczekiwałam opisów w samych superlatywach, jednak "doszlifowania" funkcji, jak i samych Żniwiarzy.

Magda była kreowana na sympatyczną, bystrą i zaradną kobietę. Wszystkie te cechy były jedynie połowicznie. Nie raz zastanawiałam się, czy główna bohaterka jest taka inteligentna, jak mi się wydawało jeszcze pięć stron temu, czy nie. Nie do końca polubiłam się z dziewczyną i jej przygody nie wciągnęły mnie w taki sposób, w jakie powinny.
Felix niestety nie okazał się bardziej intrygującym bohaterem, niż Magda. Obojgu z nich brakowało pewnej iskry oraz cech, dzięki którym śledziłabym ich historię z wypiekami na twarzy.

Pusta noc rozczarowała mnie. Zarówno pod względem fabularnych, jak i kreacji bohaterów. Wszystkiemu "czegoś" brakowało, przez co ta powieść jest średnich lotów. Z chęcią poznam dalsze losy postaci, jednak nie będę ich z taką niecierpliwością wyczekiwała. Poleciłabym tę książkę osobom, które nie oczekują nie wiadomo jak dobrej lektury, tylko niezobowiązującej historii.

Moja ocena
6/10

Pusta noc | Czerwone słońce

177. Znak kości

Okładka książki Znak kości
Zmiennkoształtna Mercedes Thompson ma za sobą ciężkie chwile. Najchętniej zamknęłaby się w swoim warsztacie i zajęła tym, co lubi - naprawą samochodów. Niestety rzeczywistość nie chce o niej zapomnieć!

Wampiry wydają na nią wyrok śmierci, despotyczny samiec Alfa wilkołaczej sfory chce z niej zrobić swoją partnerkę, u przyjaciółki z dzieciństwa zalągł się duch... Na dodatek domu Mercy nie chce opuścić wyjątkowo samodzielna i magiczna laska.


Tytuł: Znak kości
Tytuł oryginału: Bone Crossed
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka słów
Cykl: Mercedes Thompson
Tom: IV
Tłumacz: Dominika Schimscheiner

,,- Od dzisiaj po wsze czasy - głos Adama wydobywał mnie z czeluści, w której się znajdowałam. - Moja dla mnie, tylko moja. Moje stado, moja miłość. - Jego twarz i palce, którymi muskał mój policzek, też były umazane krwią.
- Twoja dla ciebie, tylko ja - odpowiedziałam, choć głos, który się dobył, był chrapliwym szeptem.ˮ

Ledwie skończyłam Pocałunek żelaza, a już zaczynałam kolejną część przygód Mercy. Nie da się ukryć, że Patricia Briggs z każdym kolejnym tomem coraz bardziej wciąga czytelnika w świat wilkołaków, kojotów i wampirów. Z tego powodu bardzo trudno zrobić przerwę w poznawaniu kolejnych perypetii sławnej mechanik. Ja nie dałam sobie szansy na chwilę oddechu, ponieważ czekał na mnie Znak kości.

Mercy po wydarzeniach z nieludźmi jest rozbita. Ciągle rozpamiętuje swoje koszmary i trudno jest jej się pozbierać. Aczkolwiek długie roztrzasanie nie należy w naturze kobiety. Z pomocą Adama oraz przyjaciół powoli wraca do normalnego życia, cokolwiek miałoby to oznaczać w słowniku kojota. Jednak długa przerwa od wszelakich niebezpieczeństw okazuje się niemożliwa. Wampiry wydają na nią wyrok śmierci. Nie chcą komplikować napiętych stosunków z krwiopijcami Mercy postanawia pomóc dawnej znajomej, u której zalągł się duch.

Fabuła kolejnej części jest równie dobra i nieprzewidywalna, jak to się miało w przypadku poprzednich tomów. Tym razem autorka oprócz wampirów, które uwielbiam, dodaje ducha. Od początku przygody z tą serią zjawy były owiane tajemnicą. Nigdy nie było konkretnych informacji o tych niematerialnych postaciach. Dlatego też czwarty tom przynosi więcej faktów o marach, które są widziane przez Mercy. Bardzo mi się podobał pomysł z użyciem nawiedzonego domu, gdyż był lepszy niż nie jeden horror. Znak kości nie był przerażający, jednak posiadał klimat, jak z filmu zgrozy.

,,Jak on może twierdzić, że „Dragon Ball Z" jest lepszy „od Scooby - Doo"? Żadnego szacunku dla klasyki!ˮ

Po raz kolejny serię o Mercy Thompson łączą jedynie bohaterowie oraz tło wydarzeń. Postacie podobnie jak w poprzednich częściach są wyraziści i pełni życia. Najlepiej przedstawiona została główna bohaterka. Po traumie, jaką przeżyła w poprzedniej części, nadal potrafi wziąć sprawy w swoje ręce i nie cackać się z innymi. Jednakże wydarzenia z Pocałunku żelaza równocześnie zostały zapomniane. Autorka pokazuje problemy, z jakimi musi zmierzyć się Mercy.
Pozostali bohaterowie są uroczy i czarujący, czyli pod tym względem nic się nie zmieniło. Oczywiście bardzo się cieszyłam, mając okazję czytać o Stefanie. Jego charakter oraz postawa jest perfekcyjna, tym samym uważam go za jedną z najlepszych postaci.
Nareszcie mogę opowiedzieć trochę o wątku miłosnym. Pojawiał się on od pierwszego tomu, jednak tak naprawdę dopiero w tym nabrał rumieńców. Od początku był do bólu przewidywalny, aczkolwiek nie zabrało mi to radości podczas czytania perypetii Mercy. Krótko mówiąc, wątek miłosny był na tle uroczy i prawdziwy, iż finalnie nie mam nic do zarzucenia autorce.

Akcja w czwartym tomie pędzi na łeb, na szyję. Sądziłam, że autorka będzie za każdym razem prowadzić fabułę spokojnie. Jednak Znak kości jest całkowitym przeciwieństwem powolnego tempa. Właściwie brakuje czasu, aby odetchnąć pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami, gdyż co chwilę dzieje się zupełnie coś zaskakującego. I jak wtedy niby można odłożyć książkę?

Znak kości jest kolejny świetnym tomem przygód Mercy. Widać, że od trzeciej części autorka coraz bardziej rozkręca się z historią kojota i wilkołaków. Każda fabuła jest nieprzewidywalna oraz wyjątkowa. Trudno jest znaleźć inną serię, która z każdym kolejnym tomem staje się coraz lepsza.

Moja ocena
7+/10

Za poznanie dalszych losów Mercy serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka słów!

Zew księżyca | Więzy krwi | Pocałunek Żelaza | Znak kości |Zrodzony ze srebra | 
Piętno Rzeki | Żar mrozu | Night Broken | Fire Touched | Silence Fallen

176. Okrucieństwo

Okładka książki OkrucieństwoGwen Bloom mieszka tylko z ojcem, pracującym w Biurze Bezpieczeństwa Dyplomatycznego. Często podróżuje z nim po świecie, dzięki czemu mówi pięcioma językami i potrafi przetrwać z najbardziej niezbędnym bagażem. Poza tym jest niezłą gimnastyczką i uczy się w nowojorskiej szkole dla dzieci bogaczy i dyplomatów. Jej życie wywraca się do góry nogami, kiedy ojciec znika bez śladu podczas misji w Europie. A córka dowiaduje się, że był agentem CIA.
Oficjalne poszukiwania kończą się fiaskiem. Dziewczyna nie przyjmuje tego do wiadomości i postanawia, że sama odnajdzie ojca. Zmienia tożsamość i rozpoczyna własną krucjatę. Staje się twardą młodą kobietą, wymierzającą sprawiedliwość. Tropy prowadzą ją do paryskich slumsów, nocnych klubów Berlina i wreszcie do siedziby mafijnej rodziny w Pradze. Gwendolyn wie, że aby przeżyć, musi być równie okrutna i bezwzględna jak gangsterzy, na których poluje.

Tytuł: Okrucieństwo
Tytuł oryginału: The Cruelty
Autor: Scott Bergstrom
Wydawnictwo: Bukowy las
Cykl: Okrucieństwo
Tom: I
Tłumacz: Maciej Studencki

Rzadko sięgam po książki, które nie są typowo fantastyczne. Jednak jeżeli to robię, to oznacza, że dana pozycja zaciekawiła mnie opisem fabuły, bądź ma świetne opinie. Okrucieństwo jest debiutem Scotta Bergersoma. Po zapoznaniu się ze streszczeniem historii czytelnik zauważy podobieństwo do filmów akcji między innymi takich James Bourne. I będzie on miał całkowitą rację. Ta pozycja jest właśnie w takich klimatach.

Gwen Bloom żyje jedynie z ojcem, który pracuje w Biurze Bezpieczeństwa Dyplomatycznego. Młoda dziewczyna często podróżuje wraz z tatą po świecie, a pozostały czas spędza w szkole dla bogaczy. Jej sielanka jednak kończy się, gdy pewnego dnia pan Bloom znika bez śladu. Śledztwo i poszukiwania okazują się bezowocne. Aczkolwiek Gwen nie poddaje się tak łatwo. Postanawia na własną rękę szukać tropów, które doprowadzą ją do ojca. W taki oto sposób dziewczyna wplątuje się w niebezpieczną grę.

Jak dotąd nigdy nie czytałam książki z taką fabułą i klimatem. Byłam bardzo ciekawa, jak przypadnie mi do gustu ten typ powieści. Nie będąc do końca pewna czego oczekiwać od tej lektury, czułam jakbym porywała się z motyką na słońce. W końcu trudno wyrazić opinię, nie znając podobnych pozycji. Nie mniej Okrucieństwo było ciekawą powieścią, która może i nie wniosła nic do mojego życia, ale była dobrą rozrywką. Osobiście bardzo lubię filmy akcji, więc Okrucieństwo okazało się takim właśnie filmem na stronach książki. 
Ważnym elementem tej powieści jest klimat oraz tempo akcji. Zarówno jedno, jak i drugie było bardzo dobrze dobrane. Nie mogłam ani razu narzekać, żebym odczuwała znużenie fabułą bądź wydarzeniami. 

Najlepszym elementem całej książki jest przemiana głównej bohaterki. Autor doskonale przedstawił zmiany, jakie zachodzą w Gwen. Z perfekcyjnej córki, musi stać się młodą kobietą, której niestraszna jest przemoc i dążenie za wszelką cenę do własnego celu. Nie jest to jednak zmiana z dnia na dzień, ponieważ wszystko dzieje się stopniowo. Czytelnik ma cały obraz powolnej przemiany bohaterki. Niestety jednak pewne zmiany Gwen były mocno przekoloryzowane, co rzucało się do razu w oczy.

Jednym z największych minusów tej książki jest schematyczność. Autor powiela pewne pomysły, które mi są znane z filmów, a w takim przypadku również z innych książek. Jednak to tylko od czytelnika zależy, czy zwróci na nie uwagę, czy będzie się cieszył pozycją, mimo że nie należy do najbardziej oryginalnych. 

Okrucieństwo okazało miłą lekturą na wieczór. Nie było żadnych fajerwerków ani zupełnie nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Aczkolwiek sądzę, iż ta pozycja może się spodobać czytelnikom bez względu czy czytają książki tego typu, czy nie. 

Moja ocena
7/10

Okrucieństwo | The Greed

Za poznanie Okrucieństwa serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy las.

175. Czas zmierzchu

Okładka książki Czas zmierzchuZawodowy tłumacz otrzymuje zlecenie przekładu hiszpańskiego dziennika wyprawy, która w XVI wieku z polecenia franciszkanina Diega de Landy wyruszyła po święte księgi Majów. Im bardziej tłumacz ulega fascynacji księgą, tym śmielej tajemnicze bóstwa Majów przenikają do współczesnej Moskwy. 

Duszna atmosfera tropikalnej selwy zadomawia się w arbackich zaułkach… Tymczasem z nagłówków gazet, z wiadomości radiowych i telewizyjnych napływają niepokojące doniesienia o kolejnych kataklizmach. Zniszczenia są ogromne, a ofiar – tysiące. Co łączy wierzenia Majów z naszym, zdawałoby się, postreligijnym postrzeganiem rzeczywistości? Czy jest jakiś związek między współczesnymi wydarzeniami a wyprawą opisaną na kartach tajemniczego dziennika? Związek ten zdaje się dostrzegać tylko jeden człowiek.


Tytuł: Czas zmierzchu
Tytuł oryginału: Сумерки времени
Autor: Dmitry Glukovsky
Wydawnictwo: Insignis
Tłumacz: Paweł Podmiotko

Jeszcze do niedawna na swoim koncie miałam jedynie jedną przeczytana książkę Dmitrija Glukhovskiego. Metro 2035 było pierwszą powieścią, jaką poznałam. Bardzo mi się ono podobało i miałam plany, by poznać pozostałe części z serii. Na planach na razie się skończyło, aczkolwiek mając okazję, postanowiłam przeczytać inną książkę tego samego autora. W taki oto sposób poznałam historię tłumacza, który wyrusza w podróż wraz z odkrywcami księgi Majów.

Pewnego dnia rosyjski tłumacz mając dość monotonnej pracy, postanawia podjąć się przetłumaczenia hiszpańskiego tekstu. Początki są dość trudne, gdyż rzadko używał tego języka. Jednakże każda kolejna strona idzie mu coraz łatwiej, ponieważ wciąga się w przedstawioną historię odkrywców księgi Majów. W międzyczasie na świecie dzieją się różne kataklizmy. Co wspólnego ma tajemnicza hiszpańska historia z nieprawdopodobnymi zniszczeniami?

Początki Czasu zmierzchu były bardzo trudne. Nie mogłam "wbić" się w przedstawioną historię, dlatego też pierwsze kilkanaście rozdziałów było mordęgą. Dopiero po jakimś czasie coraz szybciej pochłaniałam historię z wypiekami na twarzy. Dlaczego to tak długo trwało? Autor stopniuje wydarzenia, przez co z początku wszystko szło mozolnie. Czytanie histori hiszpańskiej wyprawy prawie mnie usypiało. Musiało minąć trochę czasu nim przyzwyczaiłam się do stylu pisarza i jedynie wtedy potrafiłam docenić pomysł na tę książkę.
Nie da się ukryć, że Dmitry Glukhovsky ma oryginalne rozwiązania. Fabuła tej powieści z początku prosta i nużąca, po jakimś czasie staje się niezwykle intrygująca. Niestety w Czasie zmierzchu nic nie jest podane na tacy. W takim przypadku trzeba mieć wiele cierpliwości, by przebrnąć przez trudne wprowadzenie.

Tak jak wspominałam wyżej, styl autora jest specyficzny. Podczas Metra 2035 nigdy nie odczuwałam, żeby pisarz zawarł za dużo opisów, bądź informacji. W przypadku Czasu zmierzchu było na odwrót. Trudno mi było przyzwyczaić się do takiego stanu rzeczy przez bardzo długi czas. Nawet po tym, jak wciągnęłam się w historię, to i tak odczuwałam, że wszystkiego jest po trochu za dużo. Jakby autor chciał zawrzeć wszystko, co tylko przyszło mu do głowy. Po części odczuwałam również zagubienie w historii, która stała się w pewnym momencie przekombinowana.

Czas zmierzchu jest nieprzewidywalny. Początek powieści jest dość zwyczajny (obojętnie co by to miało oznaczać w przypadku tłumaczenia starej historii) jednak im dalej w las, tym bardziej akcja się zagęszcza. Z jednej strony rozwiązania wydarzeń są nieprzewidywalne, i to się chwali, jednak z drugiej w moim odczuciu fabuła była przekoloryzowana.
Bohater książki jest zwykłym zjadaczem chleba. Nie wyróżniałby się on niczym, gdyby nie wydarzenia, w jakie się wplątał. Ogólnie wspominam go dobrze, jednak z upływem czasu zapewne o nim zapomnę, gdyż nie zapadł mi on w pamięci.

Czas zmierzchu jest specyficzną historią. Ma ciekawą fabułę, aczkolwiek nie jest to do końca to, o czym chciałabym czytać. Zdecydowanie Metro 2035 będę wspominać milej i znacznie dłużej. Nie mniej jednak nie odradzam tę książki czytelnikom. Jest to powieść, która może przypaść do gustu wielbicielom Dmitrija Glukhovskiego.

Moja ocena
7/10

Za możliwość przeczytania Czasu zmierzchu serdecznie dziękuję wydawnictwu Insignis.

Ostatni wakacyjny Book Haul #3

Wakacje, wakacje i po wakacjach. Te dwa miesiące zdecydowanie za szybko minęły. Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Jednak nadal będąc jedną nogą w sierpniu, przedstawię Wam ostatnie zdobycze książkowe. Trochę się ich uzbierało od ostatniego postu, dlatego szykujcie się na wiele ciekawych książek. To zacznijmy...


Najpierw opowiem o lewym stosiku (od dołu), by następnie przejść do prawego (od dołu).

Lewy:
W otchłani - kupiłam tę książkę, z myślą, że mi się spodoba. Niestety rzeczywistość nie była taka różowa i nie wiem, czy zdecyduję się na poznanie kolejnych części.
Imperium ognia i Pochodnia w mroku - kupiłam te książki, po usłyszeniu samych pozytywnych opinii. Pierwsza część nie spodobała mi się tak bardzo jak myślałam, jednakże drugi tom wszystko mi wynagrodził.
Okrucieństwo - od wydawnictwa Bukowy las. Jak dotąd nie miałam okazji czytać thrilerru, więc Okrucieństwo było pierwszą taką pozycją. Ogólnie ta powieść podobała mi się, aczkolwiek więcej przeczytacie w recenzji.
Milion odsłon Tash - od wydawnictwa Moondrive. O tej pozycji opowiadałam w recenzji (LINK). Ogólnie miła i lekka lektura idealna na wieczór.
Piękne złamane serca - od wydawnictwa Insignis. Również o tej książce możecie przeczytać recenzje na blogu (LINK). Jedna z niewielu obyczajowych powieści, jakie poznałam i całkiem polubiłam. 
Czas zmierzchu - od wydawnictwa Insignis. To było już drugie spotkanie z autorem Metra. O tej książce również przeczytacie recenzje w najbliższym czasie.
Fałszywy pocałunek - również pozycja od wydawnictwa. Recenzja jest na blogu (LINK) i już nie mogę się doczekać kolejnych części tej intrygującej historii.
Illumiane - zakupiłam tę książkę w czasie akcji Moondrive i to była świetna decyzja. Książka ta jest niebywała. Z niecierpliwością czekam na dalsze części.

Prawy:
Bez serca - kupiłam tę książkę prawie na początku wakacji, jednak nie miałam jakoś czasu, by po nią sięgnąć. Ze względu na zbliżającą się szkołę nie sądzę, abym miała szansę przeczytać ją przed feriami. 
Pocałunek żelaza - od wydawnictwa Fabryka słów. Trzecia część Mercy jest znacznie lepsza niż dwie poprzednie. Co więcej, kolejne tomy utrzymują równie dobry poziom, dlatego też czekam na nowe, polskie wydania ich.
Zawód: Wiedźma - jest to jedna z ostatnich książek, jakie zdołałam kupić. Na nią niestety też mi zabrakło czasu.
Szeptucha - tę książkę kupiłam wraz z Zawodem: Wiedźma. Jest to pierwsza przeczytana książka we wrześniu. Ogólnie historia była przyjemna oraz lekka. 
Próba ognia, Taniec w ogniu i Wiedźmini stos - tę trylogię kupiłam w międzyczasie. Liczyłam na coś lepszego, jednak nie narzekam na nią za bardzo. Co więcej, po niej stwierdziłam, że postacie o imieniu "Rowan" mają ujemne punktu u mnie już na samym stracie. :D

Te wakacje były pod znakiem książek. Nie dość, że pobiłam własny rekord w czytaniu, to jeszcze w zakupach. :D Oby tak zawsze mogło być. 
Skoro znacie już wszystkie moje nowo zamówione książki, może chcielibyście Bookshelf Tour? Ostatni ( i z resztą jedyny) był w 2012. 

Dajcie znać w komentarzu, co sądzicie o tym pomyśle. 
A Wy kupiliście ostatnio jakieś nowe książki?

174. Pocałunek Żelaza

Okładka książki Pocałunek ŻelazaNos na wiatr Mercy! Uroczysko to nie mi … zysko to nie miejsce dla grzecznych dziewczynek.

Pradawni stronią od ludzi. Wolą swoje rezerwaty, ludzkość nie jest jeszcze gotowa na ich poznanie. Rządzą się własnymi regułami, ich prawo jest twarde i szybkie… ale nie zawsze sprawiedliwe.
Mercy spłaca dług zaciągnięty u swojego mentora, Mrocznego Kowala. Pośród istot, które od wieków żyją w cieniu tajemnicy musi wytropić bestialskiego mordercę, ale sekrety Uroczyska i Pradawnych powinna zostawić w spokoju. Dla własnego dobra.


Tytuł: Pocałunek Żelaza
Tytuł oryginału: Iron Kissed
Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka słów
Cykl: Mercedes Thompson
Tom: III
Tłumacz: Dominika Schimscheiner

,,Niektórzy ludzie są jak schodzące sprężynki. Do niczego tak naprawdę się nie nadają, ale spuszczeni ze schodów, zawsze wywołują uśmiech.ˮ

Trzeci tom o niezwykłej mechanik zapowiadał się tak samo intrygująco, jak dwa poprzednie tomy. Dlatego też z niecierpliwością wypatrywałam kolejnych przygód Mercy i spółki. Nie da się ukryć, że już po samym opisie widać, iż za każdym razem autorka wykorzystuje inne społeczeństwo magiczne, na którym w danym tomie się skupia. Z tego powodu jeszcze bardziej wyczekiwałam premiery trzeciego tomu, aby móc lepiej poznać jej przyjaciela Zee oraz nieludzi.

Po wydarzeniach z wampirami Mercy ma chwilę oddechu. Nie trwa jednak on długo, gdyż jej stary przyjaciel oraz mentor prosi ją o pomoc. Nie mogąc zostawić Zee na lodzie (nie wspominając, że chce spłacić dług wdzięczności), pani mechanik zgadza się bez wahania. W taki oto sposób Mercedes wplątuje się w kolejną aferę. Jednak te kłopoty mogą być jeszcze znacznie bardziej niebezpieczne. Dowiadując się o problemach nieludzi w rezerwacie Mercy postanawia na własną rękę szukać sprawcy całego zamieszania. Niestety ta wiedza może przynieść jej wiele cierpienia.

Wielu czytelników, którzy są na bieżąco ze wszelkimi informacjami, wie, że wydawnictwo jakiś czas temu postanowiło na nowo wydać przygody sławnej pani mechanik. Za granicą w tym roku został wydany już 10 tom perypetii Mercedes i widać, że pisarka planuje już kolejną część. Czytając Zew księżyca, nie byłam pewna, czy losy Mercy nie przejedzą mi się w czasie 3/4 tomu. Jednak już teraz definitywnie mogę stwierdzić, że przygody kojota i wilkołaków po 10 części (którą skończyłam tydzień temu) są równie intrygujące i nieprzewidywalne, jak to się miało w czasie pierwszego tomu. Patricia Briggs z każdą książką stawia coraz wyżej poprzeczkę. Pocałunek Żelaza jest idealnym dowodem na to. Przygody Mercy w tej części są po prostu genialnie. Od początku do końca perypetie Mercedes są nieprzewidywalne, ciekawe oraz bardzo dobrze zaplanowane. Co więcej, tym razem autorka poprowadziła w książce śledztwo, które było miłą niespodzianką dla czytelnika, gdyż przyniosło dodatkowe emocje.

,,Kurdebalans, Mercedes, gdyby głupota była lżejsza od powietrza, latałabyś jak gołębica.ˮ

Tak jak w pierwszej części czytelnik poznał wilkołaki, a w drugiej wampiry, tak w trzeciej ma się do czynienia z nieludźmi. Zarówno w Zewie księżyca, jak i w Więzach krwi, społeczeństwo tych magicznych istot było owiane tajemnicą. Dlatego też nie mogłam się doczekać, by móc lepiej poznać nieludzi, jak i samego Zee, którego swoją drogą uwielbiam.
Ta część przyniosła kolejne niespodziewane fakty oraz jeszcze lepiej przedstawiła wykreowany przez autorkę świat. Z każdym tomem pisarka uchyla jedynie rąbka tajemnicy na temat rzeczywistości. Dzięki czemu czytelnik czeka niecierpliwie na kolejne relacje z rzeczywistości Mercy.

Bohaterowie z każdym kolejnym tomem jedynie zyskują w oczach. Bez problemu przywiązuje się do nich i z niecierpliwością śledzi się ich przygody. Ponadto każda kolejna część dostarcza nowych, nieznanych do tej pory informacji na temat uwielbianych bohaterów. Jeżeli w czasie dwóch pierwszych tomów nie pokochaliście Mercy, Adama bądź któregokolwiek z bohaterów, to macie jeszcze wiele okazji, by obdarzyć ich sympatią, gdyż zdecydowanie na to zasługują.
Oprócz starej, dobrej paczki czytelnik poznaje również nowych bohaterów. Na szczęście nie są oni jedynie dodatkiem do przygód ukochanego kojota. Są pełnoprawnymi postaciami, które się równie mocno kocha lub nienawidzi, jak znanych już bohaterów.

Pocałunek Żelaza było wspaniałą, nieprzewidywalną częścią. Co więcej, po skończeniu jej ma się ochotę sięgnąć od razu po następny tom. Nie da się ukryć, że autorka dba, by czytelnik nie czuł przejedzenia tematem wilkołaków oraz innych magicznych istot. Wszystkie części mają unikalną fabułę, równocześnie utrzymując klimat przygód Mercy. Nie mogę już się doczekać kolejnych części o kojocie oraz wilkołakach.

8-/10

Za poznanie kolejnych przygód Mercy serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka słów!

Zew księżyca | Więzy krwi | Pocałunek Żelaza | Znak kości |Zrodzony ze srebra | 
Piętno Rzeki | Żar mrozu | Night Broken | Fire Touched | Silence Fallen

Wrap up + rekord czytelniczy


Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy napisać post, w którym to podsumuje wakacje oraz tym samym mój TBR. Nie byłam pewna ile książek uda mi się przeczytać w ciągu dwóch miesięcy i czy w ogóle rozpocznę jakąś pozycję z listy. Moje plany wakacyjne nie ograniczały się jedynie do czytania powieści, jednak to mi najlepiej wyszło.
Teraz przejdźmy do rzeczy, czyli podsumowania czytelniczych wakacji.


Na początku wakacji stworzyłam TBR (widać go powyżej), jednak niedługo po opublikowaniu go napisałam nową listę, do której to dodałam kilkanaście pozycji.


Mam nadzieję, że doczytacie się mojego pisma (nie da się ukryć, że piszę jak kura pazurem :D).
A teraz nadszedł moment prawdy. Ile udało mi się przeczytać książek?


Na powyższym zdjęciu jednak nie są wszystkie przeczytane przeze mnie książki. Niektóre pożyczyłam lub sama pożyczałam, z tego też powodu nie miałam jak ich uwiecznić na zdjęciu. Dlatego by mieć wszystko czarno na białym, stworzyłam ostateczną listę przeczytanych powieści. Pierwsza pozycja została przeczytana 25.06, a ostatnia 01.09. Nie jest to przedział czasu dokładnie wakacyjny, a jedynie wolnego czasu. :D Na liście zaznaczyłam na czerwono książki, które czytałam drugi raz. 

  1. Malfetto. Północna gwiazda
  2. Dwór Mgieł i Furii
  3. Królestwo Kanciarzy
  4. Zakon Mimów
  5. Pusta noc
  6. Milion odsłon Tash
  7. Klątwa przeznaczenia
  8. Piękne złamane serca
  9. Fałszywy pocałunek
  10. Sasha
  11. Predator
  12. Zabójczyni
  13. Szklany tron
  14. Korona w mroku
  15. Dziedzictwo ognia
  16. Królowa cieni
  17. Imperium burz
  18. Illuminae
  19. Próba ognia
  20. Buntowniczka z pustyni
  21. Pieśń jutra
  22. Imperium ognia
  23. Taniec w ogniu
  24. Moja Lady Jane
  25. Czas zmierzchu
  26. Zdrajca tronu
  27. Zakazane życzenie
  28. Pocałunek żelaza
  29. Znak kości
  30. Zrodzony ze srebra
  31. Piętno rzeki
  32. Pochodnia w mroku
  33. Żar mrozu
  34. Wiedźmini stos
  35. Night broken
  36. Fire touched
  37. W otchłani
  38. Okrucieństwo
  39. Silence fallen
Podsumowanie w liczbach

Liczba przeczytanych książek: 39
Liczba przeczytanych stron: 19 271
Średnia liczba stron na dzień: 275,3

Mogę stwierdzić, że pobiłam swój rekord. Dawno nie przeczytałam takiej ilości książek. Dlatego też postanowiłam opowiedzieć krótko, które z nich były najlepsze, a które mnie rozczarowały.

#5 największych rozczarowań
Od tych książek oczekiwałam znacznie więcej. Byłam pewna, że będą niezapomnianą przygodą, jednak rzeczywistość nie była taka różowa.

5. Próba ognia
Okładka książki Próba ognia
Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat poprzedniej serii tej samej autorki. Wszyscy się nią zachwycali i wychwalali pod niebiosa. Jednak bardzo mało słyszałam o drugiej trylogii pisarki, która mnie bardzo ciekawiła. Dlatego postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość i sięgnęłam po Próbę ognia. Książka ta, podobnie jak kolejne części nie były złe. Jednakże spodziewałam się czegoś znacznie więcej. Dlatego też ta część trafia na 5 miejsce największych rozczarowań.

4. Piękne złamane serca
Okładka książki Piękne złamane serca
Rzadko czytam obyczajowe książki. Jakoś nigdy mnie one nie ciekawią i zdecydowanie bardziej cenię ziejące ogniem smoki niż marudzące nastolatki. Podobnie jak to rzecz miała się z Próbą ognia, tak Piękne złamane serca, mogły być lepsze.

3. Zakazane życzenie
Okładka książki Zakazane życzenie
Pewnie niektórzy z Was zdziwią się, widząc tę książkę. No cóż. Byłam przekonana, że Zakazane życzenie przypadnie mi do gustu i pokocham tę historię. Niestety tak się nie stało. Nie była ona zła, jednak zabrakło mi pewnych elementów, bym mogła stwierdzić, że ta pozycja była cudowna oraz jedyna w swoim rodzaju.

2. Pusta noc
Okładka książki Pusta noc
Jak ja się męczyłam w czasie tej książki. Bardzo trudno było mi przez nią przebrnąć. Jednak więcej na temat tej książki opowiem w recenzji, która czeka już dłuższy czas w wersjach roboczych.

1. W otchłani
Okładka książki W otchłani
Na tę książkę polowałam dobre kilka lat. Jednak zawsze znajdowałam coś innego i odkładałam ją w czasie. Może gdybym sięgnęła po nią kilka lat wcześniej, to by mi się spodobała. Jednakże dzisiaj, byłam bardzo rozczarowana. Liczyłam, że znajdę wspaniałą podróż, a odnalazłam kiepski romans wśród gwiazd.

#5 największych zaskoczeń
Na początku to zestawienie nazywało się #5 najlepszych książek. Jednak stwierdziłam, że dzięki stworzeniu nowej listy zwrócę uwagę na książki, które zasługują na uwagę, mimo iż nie są arcydziełami. Oczywiście niektóre z pozycji, znajdą się w kolejnym zestawieniu, aczkolwiek o tym za chwilę.

5. Zakon Mimów
Okładka książki Zakon Mimów
Pierwsza część serii Samanthy Shannon podobała mi się, jednak dopiero po Zakonie Mimów doceniłam twórczość autorki. Nigdy nie sądziłam, że druga część będzie taka intrygująca. Dlatego też stwierdziłam, że ta pozycja zasługuje na to miejsce.

4. Buntowniczka z pustyni
Okładka książki Buntowniczka z pustyni
Długo zabierałam się z czytaniem tej książki. Słyszałam nie raz, że ta pozycja wcale nie jest taka wspaniała i czarująca. Z tego też powodu minęło sporo czasu, nim dałam jej szansę. Jednak gdy tylko zaczęłam ją, to wiedziałam, że nie podzielę opinii tamtych osób. Dlatego też zaliczyłam Buntowniczkę z pustyni do największych zaskoczeń czytelniczych.

3. Moja Lady Jane
Okładka książki Moja Lady Jane
Tę książkę kojarzyłam jedynie z kanałów książkowych. Jednak nie kojarzyłam jej na tyle, by wiedzieć, o czym ona jest. :D Może to się wydawać dziwne, ale wiedziałam jedynie, że wiele osób ją uwielbia. Dlatego też postanowiłam przekonać się, co jest w niej ciekawego. Nie wiedząc kompletnie nic o niej, kupiłam w ciemno tę pozycję. No i cóż... Zakochałam się w niej.

2. Night broken
Okładka książki Night Broken
Mercedes Thompson poznałam dzięki odnowieniu serii przez Fabrykę słów. Dwie pierwsze części przeczytałam jeszcze w dniu premiery. Jednak już od trzeciej nie mogłam czekać, aby móc poznać na dalsze tomy. Dlatego też pochłaniałam tomy jeden za drugim. Night broken jest akurat 8 częścią, która premiera odbędzie się po polsku jeszcze w tym roku. Dlaczego akurat postanowiłam dać tę część w tym zestawieniu? I to jeszcze na tak wysokim miejscu? Night broken zaliczam do jednych z najlepszych części o Mercy. Dawno nie czytałam tak świetnej, pełnej akcji książki. Poprzednie tomy trzymały dobry poziom. Jednak ta część znacznie przebija poprzednie, a z tego, co już wiem 9 i 10 tom utrzymują dobrą passę.

1. Klątwa przeznaczenia
Okładka książki Klątwa przeznaczenia
No i na pierwszym miejscu wspaniała książka polskich autorek. O tej pozycji było swego czasu bardzo głośno. Po przeczytaniu któreś z rzędu opinii na blogu postanowiłam po nią sięgnąć. Klimat oraz fabuła wydawały się idealnie pasować do mojego gustu. Ani trochę się nie pomyliłam. Dawno nie czytałam tak genialnej książki. Bohaterowie, fabuła, akcja.. wszystko było świetne. Niedługo na blogu pojawi się również recenzja, więc tam będziecie mogli przeczytać więcej ochów i achów.

#5 najlepszych książek
Nadszedł czas na najmilsze, ale i zarazem, najtrudniejsze zestawienie. Miałam wielki problem, by wybrać 5 najlepszych pozycji. Zastanawiałam się nad umiejscowieniem dwóch książek na jednym miejscu. Jednak ostatecznie z tego zrezygnowałam. Zamiast tego trzy pierwsze wymienione przeze mnie książki są podane zupełnie przypadkowo. Nie miałam serca, aby umiejscowić je na różnych pozycjach, skoro wszystkie były najlepsze. Dopiero drugie i pierwsze można uznać za pomniejszone podium. ;)

"Miejsce. 5"
Moja Lady Jane
Okładka książki Moja Lady Jane
Dawno tak się nie bawiłam podczas czytania książki. Co więcej, zaraz po skończeniu jej miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Dlatego zdecydowanie zasługuje, by znaleźć się w najlepszych książkach.

"Miejsce. 4"
Klątwa przeznaczenia
Okładka książki Klątwa przeznaczenia
Nie da się ukryć, że Klątwa przeznaczenia jest wyjątkową powieścią. Jest pełna magi oraz fantazji, ale nie brakuje w niej tej też brutalności i zła. Autorki idealnie wszystko wyważyły i stworzyły historię, która łapie za serca czytelnika.

"Miejsce. 3"
Illuminae
Okładka książki Illuminae. Illuminae Folder_01
Ta książka oprócz wspaniałej oprawy graficznej ma również cudowne wnętrze. Nigdy nie sądziłam, że historią napisana w taki sposób potrafi wciągnąć czytelnika w swój świat. Już się nie mogę doczekać kolejnych części, które zapowiadają się równie dobrze.

Miejsce. 2 
Nadszedł czas na prawdziwe miejsce. Miałam wielkie problemy, by zdecydować, która z książek powinna być na drugiej, a która na pierwszej pozycji. Po długich rozmyślaniach, biciach się z własnymi myślami oraz spoglądaniu na obie książki z miłością zdecydowałam się na takie rozwiązanie problemu.

Dwór mgieł i furii
Okładka książki Dwór mgieł i furii
Nie da się ukryć, że każdy, kto czytał drugi tom Dworu, zakochał się w nim bez pamięci. Historia Feyre i Rhysa jest niezwykła. Sarah J Maas wie, w jaki sposób oczarować czytelnika, by następnie z rozdzierającym sercem wyrzuć go z wykreowanego świata, by w męczarniach czekał na kolejny tom. Takie podsumowanie łączy się bezpośrednio z miejscem pierwszym...

Miejsce. 1
Imperium burz
Okładka książki Imperium burz
Wybór między Dworem mgieł i furii a Imperium burz był najtrudniejszy. Obie książki są równie cudowne, obie zapewniły mi śmiech, łzy i złamane serce. Jednak ze względu na drobną różnice (mimo że obie książki kocham) wybrałam takie, a nie inne zestawienie. Nie mogę jednakże zdradzić tego powodu, gdyż byłby to wyraźny spojler dla osób, które jeszcze nie miały okazji poznać, obu tych książek.

Tak właśnie wygląda moje podsumowanie dwóch czytelniczych miesięcy. Bardzo się cieszę, że udało mi się przeczytać tyle wspaniałych książek. Moje opinie na temat części z nich usłyszycie za jakiś czas na blogu. Dużo recenzji jest skończonych i czeka na swoją kolej. Dlatego wyczekujcie ich ze niecierpliwieniem jak ja. ;)

A Wam jak minęły wakacje? Przeczytaliście jakieś perełki?

Zapowiedzi na wrzesień

Od dawna na blogu nie pojawiały się żadne zapowiedzi książkowe. Jednakże nadszedł czas, by powrócić do tego typu postów. Dlatego też serdecznie zapraszam na zapowiedzi książek od wydawnictwa Insignis i Initium.

Tytuł: Rzeczozmęcznie
Autor: James Wallman
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 13.09

Mamy więcej rzeczy, niż potrzebujemy: stosy ubrań, których nie nosimy, mnóstwo sprzętu, którego nie używamy, i dziesiątki innych przedmiotów, które nigdy się nam do niczego nie przydadzą.

Nadmiar przedmiotów zagraca nasze domy. Męczy i stresuje. Naraża na niewygodę i zbędne koszty. Szkodzi zdrowiu, a w skrajnych przypadkach może nawet zabić.
Jeśli kiedykolwiek poczuliście się przytłoczeni liczbą rzeczy, które posiadacie, to znaczy, że znacie jedną z najbardziej uciążliwych przypadłości naszych czasów: rzeczozmęczenie.
James Wallman – dziennikarz, futurolog, prognostyk trendów i doradca – zabiera nas w niesamowitą podróż do źródeł rzeczozmęczenia. Odsłaniając jego przyczyny i skutki, pokazuje, jak wyrwać się z pułapki niepohamowanej konsumpcji ku wolności, szczęściu i spełnieniu.
Rozwiązanie Wallmana wcale nie jest radykalne! By wyzwolić się od rzeczozmęczenia, wystarczy dokonać przeglądu wyznawanych wartości i skupić się na tym, czego doświadczamy, a nie co posiadamy. To naprawdę działa – przeczytajcie Rzeczozmęczenie i spróbujcie!


Tytuł: Ciotka Poldi i sycylijskie lwy
Autor: Mario Giordano
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 12.09

W dniu swoich sześćdziesiątych urodzin moja ciotka Poldi wyprowadziła się na Sycylię, żeby w wytworny sposób zapić się na śmierć, spoglądając na morze. 

Tego w każdym razie wszyscy się obawialiśmy, ale ciotce ciągle coś stawało na przeszkodzie. Sycylia jest skomplikowana, tutaj nawet umrzeć nie da się ot tak, po prostu, zawsze coś wchodzi człowiekowi w paradę. A potem wydarzenia zaczęły następować po sobie lawinowo: ktoś zostaje zamordowany, nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Więc jasna sprawa, ciotka Poldi, uparta i bardzo bawarska, musiała wziąć sprawy w swoje ręce. I od tego zaczęły się problemy.


Tytuł: Młody świat
Autor: Chris Weitz
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 27.09

Witaj w Nowym Jorku – mieście rządzonym przez nastolatków
Tajemnicza epidemia zmiotła z powierzchni Ziemi dorosłych i dzieci, oszczędzając jedynie nastolatków. By przetrwać w chylącym się ku upadkowi świecie, młodzi łączą się w plemiona. Jefferson, mimowolny przywódca grupy zamieszkującej okolice Placu Waszyngtona, oraz Donna – obiekt jego skrywanej miłości – każdego dnia stawiają czoła niebezpieczeństwom postapokaliptycznego chaosu, świadomi, że ich dni są policzone.

Gdy jeden ze współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?

Tytuł: Zaślepienie
Autor: Aga Lesiewicz
Wydawnictwo: Insignis
Premiera: 27.09

Znasz to uczucie. Twoje życie jest na właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem. A potem nieoczekiwanie wydarza się coś, co wywraca twój świat do góry nogami. Takie rzeczy mogą przydarzyć się każdemu, ale w przypadku Kristin Ryder sytuacja przybiera znacznie gorszy obrót…
Kristin jest dobrze zapowiadającą się fotograficzką. Mieszka w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton wraz ze swoim chłopakiem Antonem, twórcą street artu. Kiedy Kristin zaczyna otrzymywać anonimowe e-maile, przestaje czuć się bezpiecznie. Niepokojące załączniki wskazują na to, że nadawca zna doskonale wiele faktów z przeszłości Kristin. Wkrótce jej życie wymyka się spod kontroli.

Komu może zaufać? Czy zdoła odkryć tożsamość tajemniczego nadawcy, zanim będzie za późno?

To byłoby na tyle. Która z zapowiedzi najbardziej przypadła Wam do gustu? Czekacie na coś z niecierpliwością? :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka