16 sierpnia 2017

173. Zakon Mimów

Okładka książki Zakon MimówPaige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta zostają zaproszeni na bardzo rzadkie wydarzenie. Jaxon Hall i jego Siedem Pieczęci są gotowi na pojawienie się w samym centrum uwagi. W społeczności jasnowidzów pojawia się jednocześnie coraz więcej gorzkich oskarżeń, a za każdym rogiem czają się mroczne sekrety. Z cieni wypełzają Refaici...

Tytuł: Zakon Mimów
Tytuł oryginału: The Mime Order
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: SQN
Seria: Czas żniw
Tom: II
Tłumacz: Regina Kołek


,,Nadzieja to fundament rewolucji. Bez niej jesteśmy tylko prochem, który czeka, aż porwie go wiatr.ˮ

,,Czas żniwˮ był niezwykle dobrym debiutem młodej pisarki Samanthy Shannon. Pomimo początkowej niechęci do tej historii, w końcu polubiłam przygody Paige i Naczelnika. Z ciekawością czekałam na dalsze losy bohaterów, by przekonać się jak autorka zaplanowana kolejne przygody. Od początku podejrzewałam, że druga część będzie osadzona w zupełnie innych klimatach niż pierwszy tom. Z tego właśnie powodu jeszcze bardziej oczekiwałam początku ,,Zakonu mimówˮ, licząc na jeszcze lepszą historię.

Paige udaje się uciec z koloni. Wraz z pomocą przyjaciół z Siedmiu Pieczęci oraz Naczelnika może cieszyć się wolnością na ulicach Londynu. Jednak taka sytuacja nie może trwać wiecznie. Sajon zwraca bowiem swe oczy na jasnowidzów, chcą za wszelką cenę znaleźć uciekinierów. Paige nie mając innego wyboru, ukrywa się pośród przyjaciół, planując odwet na wrogach. Aczkolwiek przekonanie niedowiarków może być równie trudne, co ucieczka z koloni, jeżeli nie trudniejsza. W tym samym czasie Refaici również próbują rozpocząć działanie pośród ludzi. Rozpoczyna się wyścig z czasem dla wszystkich jasnowidzów, nawet jeżeli nie zdają sobie z tego sprawy.


,,Jest w tym coś pięknego, prawda? - wymruczał Nick.- Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Londyn, zapragnąłem być jego częścią. Wszystkie te warstwy historii, śmierci i majestatyczności... Tu masz poczucie, że możesz być każdym, dokonać wszystkiego.ˮ

Akcja tej części dzieje się w Londynie, który był zaledwie muśnięty w poprzednim tomie. Zatem w ,,Zakonie mimówˮ autorka kreuje przed czytelnikiem widok miasta ogarniętego jasnowidzami, wojną i nieprawnym rządem. Bardzo spodobało mi się miejsce akcji tego tomu. Co więcej, miałam wrażenie, że znacznie lepiej czuję się poznając historię Paige w zakamarkach Londynu niż w koloni karnej.
Z pewnością na takie wrażenie miał wpływ również fakt zupełnie innego klimatu. Fascynowały mnie zwyczaje jasnowidzów w mieście, które jak do tej pory były zaledwie wspomniane na kilku stronach ,,Czasu żniwˮ. Tymczasem podczas drugiej części autorka nie szczędzi żadnych szczegółów, dzięki czemu czytelnik ma okazję poznać od podszewki świat jasnowidzów w Londynie. Czarny rynek, aukcje, duchy, to zaledwie początek niezwykłego otoczenia wykreowanego przez pisarkę. Poznanie wszystkich faktów o życiu w Londynie daje prawdziwy obraz jasnowidzów. Moim zdaniem poprzednia część nie dawała takiej możliwości i dopiero teraz mogę stwierdzić jak żywy, ambitny oraz pełen barw świat wykreowała Samantha Shannon.

Pomimo poznania dogłębnie Londynu czytelnik nie czuje się przytłoczony przez cały czas pędzącą akcje. Jednocześnie autorka dba, by podczas przeżywania kolejnych przygód nikt się nie nudził. Zatem Samatha Shannon znalazła tak zwany złoty środek, gdzie żaden wątek nie dłuży się, a jedynie bawi czytającego.
Dynamiczna akcja oraz wielowątkowa fabuła potrafi długimi godzinami czarować czytelnika, tak że zapomina on o prawdziwym świecie i zatraca się w rzeczywistości jasnowidzów.


,,Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei.ˮ

Bohaterowie w tej części zyskali więcej mojej sympatii. Paige od początku powieści przechodzi przemianę, która rozciąga się w czasie całego tego tomu. Nie mogłam się doczekać, by zobaczyć efekt finalny i poznać odmieniony charakter głównej bohaterki. Końcowe strony uświadomiły mi, że bardzo polubiłam tę postać i ze zniecierpliwieniem oczekiwałam, jak potoczą się jej losy. Drugi tom pozwolił także na lepsze przedstawienie Siedmiu pieczęci, które były zaledwie powierzchownie opisane w czasie poprzedniej części. Bardzo spodobały mi się ich charaktery i co ważniejsze, każdy z nich był wyjątkowy, zatem nie uświadczy się dwóch takich samych bohaterów.

Kolejna część rozpoczyna się dokładnie w tym momencie, w którym czytelnik zmuszony był zakończyć ,,Czas żniwˮ. Przez co czytelnik czuje ciągłość akcji, mimo zakończenia jednego tomu. Wbrew pozorom jednak autorka nie wrzuca czytającego w sam wir wydarzeń. Od pierwszej strony pisarka dopowiada fakty i informacje, które mogły zostać zatarte przez czas w pamięci czytelnika. Dzięki czemu nikt nie odczuje zagubienia w historii Paige.


,,Rzadko kiedy opowieść zaczyna się od początku. Bywa jednak, że to właśnie koniec jest początkiem.ˮ

,,Zakon mimówˮ okazał się godną kontynuacją ,,Czasu żniwˮ. Pełna niebezpieczeństw, intryg i tajemnic książka jest dobrym wyborem dla wszystkich fanów fantastyki. Autorka jeszcze lepiej podkreśla wyjątkowy oraz pełen barw świat, który wykreowała. Od pierwszej, aż do ostatniej strony czytelnik jest zauroczony tą powieścią, a po jej zakończeniu koniecznie chce rozpocząć kolejny tom.

Moja ocena
8+/10

Czas żniw | Zakon mimów | Pieśń jutra
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka