182. Królestwo kanciarzy

Znalezione obrazy dla zapytania królestwo kanciarzyKaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei.

Na ulicach miasta trwa wojna. Wzajemna lojalność w obrębie ekipy – i tak już krucha i wątpliwa – zostaje wystawiona na ciężką próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty.


Tytuł: Królestwo kanciarzy
Tytuł oryginału: Crooked Kingdom
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: Mag
Seria: Szóstka wron
Tom: II
Tłumacz: Wojciech Szypuła

,,Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.ˮ

Dawno nie miałam okazji czytać powieści o złodziejach, oszustach i zbrodniarzach. Dlatego też ,,Szóstka wronˮ, była jedną z pozycji, która zapewniła mi zupełnie inne przygody niż zwykle. Pokochałam historię oraz bohaterów wykreowanych przez autorkę. Ze zniecierpliwieniem oczekiwałam kontynuacji, która była praktycznie potrzebna od zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu. Przez kilka tygodni sprawdzałam księgarnię, by móc kupić tę książkę jeszcze w przedsprzedaży. Moje szczęście było przeogromne, gdy w końcu dostałam tę powieść do ręki, by poznać dalsze losy moich ukochanych bohaterów.

Po włamaniu się do więzienia, do którego nikt się nie włamał. Po wykradnięciu najlepiej strzeżonego więźnia. Po wydostaniu się z potrzasku, gdzie zewsząd otaczali ich wrogowie, Kaz ze swoją ekipą mieli być najbogatszymi mieszkańcami Ketterdamu. Jednak zamiast pływać w złocie, młoda drużyna po raz kolejny wykorzystać swoje umiejętności, by odebrać zapłatę oraz Inej. Nie mając innego wyboru Kaz i reszta muszą zaryzykować życie w kolejnej grze, gdzie toczą się losy ich przyszłości.

,,- Panie Brekker... A może po prostu Kaz, jeśli pan pozwoli? Moja sytuacja jest delikatna. Jestem królem kraju, którego skarbiec zieje pustką i któremu ze wszystkich stron zagrażają wrogowie. Ba, istnieją także siły wewnętrzne, które mogą wykorzystać moją nieobecność i podjąć próbę przejęcia władzy.
- Sugerujesz, że świetnie nadałbyś się na zakładnika.ˮ

Recenzje drugiej części, jak i każdej kolejnej, są bardzo trudne. Mowa o takich, gdzie tomy trzymają dobry poziom poprzednich i trudno doszukać się w nich wad. Podobnie jest z Królestwem kanciarzy. Bardzo przypomina on pierwszą część. Jest równie znakomity, co ,,Szóstka wronˮ i brak w nim minusów. Aczkolwiek należy wziąć pod uwagę fakt, iż jest to ostatnie spotkanie z bohaterami. Autorka wspominała, że w przyszłości może wróci do niektórych postaci, jednak nie ma co liczyć na najbliższą przyszłość. Dlatego też czytelnik należycie powinien pożegnać postacie w tym tomie, poznając finał ich przygód.

Główną zaletą serii ,,Szóstki wronˮ jest intrygująca fabuła, która trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części autorka zadbała, by czytelnik cały czas odczuwał niepokój o los swoich ukochanych bohaterów. Ponieważ nic nigdy nie jest pewne w tej powieści. Za każdym razem widać niebezpieczeństwo za rogiem, które może skończyć się tragicznie. Jednak to jest tylko jedna strona medalu. Za to z drugiej strony medalu nie można zapomnieć o geniuszu postaci. Przez co w tej samej chwili drży się ze strachu o życie bohaterów i ze zniecierpliwieniem oczekuje czasu, gdy wszystkich zrobią na szaro.


,,Przyszedłbym po ciebie. Przyszedłbym. A gdybym już nie mógł chodzić, przyczołgałbym się do ciebie i choćbyśmy nie wiem jak bardzo byli połamani, razem wywalczylibyśmy sobie drogę na wolność, z nożem w zębach i pistoletem w garści. Bo tacy właśnie jesteśmy. Zawsze walczymy do końca.ˮ

Bohaterowie są jednym z większych plusów obu części. Wszystkie przedstawione postacie są niesamowite żywe, nie są jedynie pustymi, papierowymi osobowościami. Mają charakter, który nie raz "wychodzi" na wierzch podczas powieści. Tym samym czytelnik utwierdza się w przekonaniu, że niczego im nie brakuje. Mają zarówno wady, jak i zalety, dzięki czemu bez problemu można wczuć się w nich i poznać ich na wylot.
Oczywiście pierwsze miejsce na podium zajmuje Kaz. Tę postać pokochałam całym sercem i mam nadzieję, że w przyszłości autorka zawrze kolejne jego losy w innej serii. No bo jak można nie polubić oszusta, którego geniusz przechodzi sam siebie. Nie raz nie mogłam uwierzyć, jak potrafi on lawirować, wymyślać i kombinować.
Reszta bohaterów wcale nie odstaje od wspaniałego Kaza. Szczególnie, że w tej części autorka dała reszcie postaci większe pole do popisu. Dzięki czemu czytelnik poznaje jeszcze lepiej ich charaktery, które do tej pory były przyćmione przez główną wronę.

Autorka mimo tego, że osadziła akcję w świecie girszów, który wykreowała na potrzeby poprzedniej serii, to nie osiada na laurach. Ponieważ Ketterdam tętni życiem złodziei i oszustów. Pisarka stworzyła całkiem nową lokalizację, do której nie raz jeszcze chciałabym wrócić. Mimo że, jest pełne niebezpieczeństw i przemocy, to oczarowuje czytelnika swoją tajemniczością i zapowiedzią niesamowitej przygody.
W poprzedniej części nie zwracałam uwagę na wiek bohaterów. Jednak w tej stwierdziłam, że autorka mogła bez problemu podnieść ich lata, ponieważ byłoby to realniejsze. Trudno uwierzyć, iż są oni jedynie nastolatkami.
Jest tylko jedna rzecz, której nie mogę wybaczyć autorce. Podczas "Królestwa kanciarzy" pojawia się spojler dotyczący zakończenia poprzedniej serii. Czytając inną recenzję, zanim jeszcze zaczęłam drugą część ,,Szóstki wronˮ, słyszałam o tym, jednak nie sądziłam, że to będzie spojler taki rozmiarów. Niestety osoby, które zaczęły poprzednią trylogię, a jej nie skończyły, zdecydowanie powinny, przed rozpoczęciem przygód Kaza i reszty.


,,-Czy nikt z was nie zastanawiał sie nad tym, co zrobiłem z pieniędzmi od Pekki Rollinsa? (...) Jak myślicie, na co wydałem tę kasę?

-Na broń? - spytał Jesper. 

-Statki? - zasugerowała inej. 

-Bomby? - podsunął Wylan. 

-Łapówki dla polityków? - strzeliła Nina. 

Wszyscy spojrzeli na Matthiasa. 
-To jest ta chwila - szepnęła Nina - w której mówisz nam, jacy jesteśmy okropni.
Matthias wzruszył ramionami. 

-Kiedy to wszystko są bardzo rozsądne pomysły...- odparł ˮ

,,Królestwo kanciarzˮ trzyma poziom poprzedniej części. Mogę nawet stwierdzić, że druga część była minimalnie lepsza. Jednakże cała seria zasługuje na uwagę czytelników, ponieważ historia stworzona przez autorkę jest intrygująca i wciągająca. Trudno znaleźć drugą taką trylogię, dlatego z pewnością zapewni ona niesamowite przygody.

Moja ocena
9/10

Szóstka wron | Królestwo Kanciarzy

LBA

KarolaaaLola z bloga Book Case Lover nominowała nas do LBA. Serdecznie za to dziękujemy! Niestety ze względu na nawał obowiązków, jakie w ostatnim czasie spadły na Owcę, tylko ja będę odpowiadała na zadane pytania. Zacznijmy! :)

1. Oglądasz jakie seriale? Jeśli tak to jakie?
Obecnie próbuję skończyć ,,Starnger thingsˮ i ,,ˮ. Niestety opornie mi idzie. Jak do tej pory udało mi się obejrzeć jedynie ,,Sherlockaˮ do końca, którego swoją drogą uwielbiam.
2. Wolisz okładki filmowe czy oryginalne?

Zdecydowanie preferuję okładki oryginalne. Jakoś nigdy żadna filmowa nie przypadła mi do gustu.
3. Ile czasu poświęcasz na prowadzenie bloga i bookstagrama?

Na bloga poświęcam około 3 h tygodniowo, podczas gdy na bookstagrama niecałą 1 h tygodniowo. 
4. Ulubiony gatunek książkowy?(Fantasy, romans itd.)

Najbardziej lubię fantastykę.
5. Polscy czy zagraniczni autorzy?

Jedni i drudzy, chociaż zdecydowanie więcej książek czytam od zagranicznych autorów.
6. Ile książek masz w swojej biblioteczce?

Według informacji na lc mam około 188 książek, chociaż ja sama nie widzę, aż tylu. :)
7. Czy widzisz swoją przyszłość związaną z książkami?

Nie sądzę, by moja przyszłość była związana z książkami. Zdecydowanie nie wybrałam odpowiedniego profilu klasy do takich planów.
8. Lubisz czytać biografię?

Nigdy nie czytałam żadnej biografii, jednak nie sądzę by przypadła mi jakakolwiek do gustu.
9. Jaki kolor okładek dominuje w twojej biblioteczce?

Na oko powiedziałabym, że dominują białe i czarne.
10. Lubisz pożyczać komuś książki czy jednak niekoniecznie?

Lubię, jednak osobom, które wiem, że nie zniszczą ich i oddadzą w rozsądnym czasie, a nie będą przetrzymywać ich dwa lata.

Nominuję:
Zabookowany świat Pauliny
Adventure in the library


  1. Wolisz e-book czy papierową książkę?
  2. Wolisz prowadzić bloga czy bookstagram?
  3. Dlaczego założyłaś bloga?
  4. Gdybyś mogła sprawić, że postać z książki przeniesie się do prawdziwego świata, kogo byś wybrała?
  5. Jaki jest tytuł Twojej pierwszej samodzielnie przeczytanej książki, którą kochasz po dziś dzień?
  6. Wolisz czytać czy pisać?
  7. Częściej wypożyczasz czy kupujesz książki?
  8. Jaką lekturę ze szkoły najbardziej cenisz i dlaczego?
  9. Lubisz długie czy krótkie rozdziały w książkach?
  10. Dlaczego lubisz prowadzić bloga?
To byłoby na tyle. Jeszcze raz dziękuję za nominację i nie mogę się doczekać odpowiedzi osób przeze mnie nominowanych. :)

Book haul

Minęło sporo od ostatniego stosika, który był na koniec wakacji. Dlatego też nadszedł czas na kolejne zdobycze książkowe. Nie jest ich tak dużo, jak ostatnio (szkoła zabiera mnóstwo czasu). Nie przedłużając zacznijmy.

Od dołu:

Nibynoc - zamówiłam tę książkę przedpremierowo w Empiku. Niestety jeszcze jej nie zaczęłam, aczkolwiek wygląda ona cudownie (nie wspominając, że zbiera same dobre recenzje).
Młody świat -od wydawnictwa Insignis. Od pewnego czasu czytam tę pozycję naprzemiennie z lekturami. Jeszcze nie skończyłam, ale zbliżam się powoli do finału. :)
Znak kości - od wydawnictwa Fabryka słów. Recenzję możecie przeczytać na blogu. Ogólnie bardzo polubiłam Mercy i nie mogę się doczekać, jej nowych przygód.
Wiedźma opiekunka - jest to zdecydowanie najlepsza książka z całego stosiku. Dawno nie czytałam tak genialnej, śmiesznej i kochanej powieści. Obecnie nawet jestem po trzeciej części, która spełniła wszystkie moje oczekiwania. Zatem jeżeli nie wiecie co czytać, to zdecydowanie polecam całą serię o Rednej 
Noc kupały i Żerca - kupiłam na promocji w Empiku, gdzie było 3 za 2. Do tej pory skończyłam jedynie Noc kupały, ale Żercę mam w najbliższych planach.

Niestety to by było na razie tylko z moich najnowszych zdobyczy. Niestety zapomniałam dołożyć jeszcze jednej książki. Mianowicie mowa o Dworze skrzydeł i zguby. Jednak nie chciało mi się ponownie wszystkiego rozkładać, dlatego uznałam, iż przy następnej okazji pokażę, tę cudowną książkę.

A Wam udało się ostatnio dorwać jaką ciekawą książkę?

181. Dwór skrzydeł i zguby

Okładka książki Dwór skrzydeł i zgubyFeyra powraca do Dworu Wiosny, zdeterminowana by zdobyć informacje o działaniach Tamlina oraz potężnego, złowrogiego króla Hybernii, który grozi, że rozgromi cały Prythian. Jednak by to osiągnąć, musi najpierw rozegrać śmiercionośną, przewrotną grę… Jeden poślizg może zniszczyć nie tylko Feyrę, ale też cały jej świat.
W obliczu wojny, która ogarnia wszystkich, Feyra znów musi decydować, komu może ufać i szukać sojuszników w najmniej oczekiwanych miejscach. Niebawem dwie armie zetrą się w krwawej, nierównej walce o władzę.


Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby
Tytuł oryginał: A Court of Wings and Ruin
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż
Tom: III


Feyra nie mając innego wyboru wraca na Dwór Wiosny razem z Tamlinem. Aczkolwiek nie już jako pionek w grze, ale jako gracz. Dziewczyna odgrywa rolę szpiega, który zbiera informacje o ruchach wroga. Jej zawiły i jednocześnie genialny plan przewiduje nie tylko odkrycie planów Hyberii, ale także pogrążenie dawnego ukochanego. Feyra osamotniona prowadzi niebezpieczną grę, a stawką w niej jest życie jej przyjaciół i całego świata. Jednakże tak łatwo złamać nowe wcielenie dziewczyny.

Na trzeci tom czekałam bardzo długo. Po skończeniu Dworu mgieł i furii nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przez kilka dni kręciłam się wokół regału, spoglądając na tę książkę z uwielbieniem i jednocześnie ze złością. Jak można zostawić czytelnika w takim momencie? Przez drugą część Dworu cierni i róż nie byłam w stanie rozpocząć innej powieści, ponieważ nadal żyłam przygodami Feyre, Rhysa i pozostałych bohaterów. W głowie miałam tysiące scenariuszy, jak mogą potoczyć się ich dalsze losy. Gdy w końcu dorwałam tę książkę, przepadłam na niecałe dwa dni. Dokładnie po tym czasie z uśmiechem na twarzy i ze łzami szczęścia skończyłam ACOWAR, który był jednym słowem rewelacyjny.

Nie wiedziałam, w jaki sposób autorka zaplanuje akcję. Po skończeniu drugiej cześci ACOTAR'u w głowie miałam tysiące różnych scenariuszy. Począwszy od najgorszych z możliwych, aż do tych najlepszych. Oczywiście Sarah J. Maas całkowicie mnie zaskoczyła, Początek książki był spokojny... Chociaż właściwie nie jest to odpowiednie słowo dla tej powieści. Pierwsze kilka rozdziałów nie wrzucało czytelnika od razu w wir akcji, ale zapewniało niesamowite emocje. Powoli tkana akcja była przesiąknięta intrygami raz tajemnicami. Na każdym kroku czuło się na sobie oddech wroga i nigdy nie można było ani na chwilę odpocząć. Późniejsze strony jedynie zapewniły jeszcze więcej przygód, które spędzały sen z powiek. Nie raz nie mogłam odłożyć książki, ponieważ pojawiał się kolejny, i kolejny, i kolejny wątek.

Bohaterowie przeszli fenomenalną zmianę. Widać to było już w trakcie drugiej części. Największą przemianę oczywiście przeszła Feyra, którą wtedy pokochałam całym sercem. Jednak w tym tomie serce skradła mi nie tylko główna bohaterka, ale także Rhys, Mor, Azriel... W Dworze mgieł i furii uwielbiałam ich, a Rhysa praktycznie czciłam. Aczkolwiek Sarah J. Maas dopiero teraz w pełni odsłoniła ich charaktery. Z czym musieli i z czym muszą się zmierzyć, jakie są ich marzenia i obawy. Właśnie dzięki poznaniu ich od podszewki, stali się jeszcze bardziej wyraziści, prawdziwi oraz oryginalni.
Autorka przy okazji pokazała naturę człowieka (lub fae w zależności na kogo patrzymy). Uważam, że właśnie ten wątek sprawił, iż ta powieść jest taka niezwykła. Sarah J. Maas dodała realizmu, zwracając uwagę czytelnika na wady postaci, które mimo ran nadal potrafią odnaleźć dobroć. Jednocześnie nie umniejsza to zła, które kryje się w większym, bądź mniejszym stopniu w nich samych. Bohaterowie, stojąc przed wyborami są niejednokrotnie zmuszani do wybierania pomiędzy większym a mniejszym złem. Problemy natury etycznej pokazały mi, jak prawdziwe mogą być postacie na kartach powieści. Jak łatwo się z nimi utożsamić i zarazem pokochać.

Oczywiście oprócz Rhysa i całej jego gromadki, czekałam na Tamlina. Czemu miałabym z niecierpliwością oczekiwać na osobę, której nienawidzę? Po prostu skakałam z radości, wyobrażając sobie moment, kiedy to Feyra wbije mu nóż w plecy. Oczywiście nic nie mogłoby być takie proste z tą autorką. Gdzie tam... Sarah J Maas sprawiła, że moje marzenia finalnie spełzły na dalszy plan i czułam się zagubiona. Byłam zbita z pantałyku. Właśnie w takich momentach autorka udowodniła, że niczego nie można być pewnym. Nawet wypadku największego wroga.
Definitywnie mogę stwierdzić, iż ta książka jest zdecydowanie za krótka. Tak naprawdę mogłaby liczyć kolejne 800 stron i twierdzę, że byłaby ona nadal interesująca. Pierwszego dnia przeczytałam 550 stron i nawet nie wiedziałam, kiedy mi się to udało. Dosłownie przepadłam w tej powieści i nie mogłam się od niej oderwać.

Powyższe akapity jednak nie oddają w pełni, dlaczego ta książka jest taka cudowna (oczywiście sam Rhys jest powodem, dla którego powinno się przeczytać tę serię, ale o tym wszyscy wiedzą).
Autorka stworzyła świat, który rozwijał się w ciągu trzech części. Jest on barwny, niezwykły i po prostu piękny. Nie mogłabym oczekiwać od niego niczego więcej. Jednak najbardziej niezwykłe czekało mnie na końcu Dworu skrzydeł i zguby. Gdy przeczytałam ostatnie zdanie, chciałam ponownie wejść do tego świata, w którym pozostało jeszcze tyle do odkrycia. Czytelnik czuje, że Prynthian skrywa w sobie jeszcze wiele tajemnic. Mimo tego, iż on sam był zmuszony opuścić barwny świat, historie w nim nadal się toczą. Jednocześnie pojawiają się one perypetie, w których biorą udział ukochani bohaterowie. Prynthian żyje na kartach powieści i w głowach czytelnika. Właśnie w tym momencie Sarah J. Maas udowodniła, jak potrafi tworzy rzeczywistość. Rzeczywistość, której nikt nie chce opuszczać, by poznawać kolejne, niezwykłe przygody.

Czytałam już kilka opinii na temat ostatniej części ACOTAR'u i nie podzielam niektórych zdań innych czytelników. Uważam, że Dwór skrzydeł i zguby jest doskonały. Różni się od poprzednich części, jednak do tego wszyscy powinni się przyzwyczaić. Autorka za każdym razem zaskakuje czytelnika, aczkolwiek zawsze pozytywnie. Nie spodziewałam się, że akcja potoczy się w taki sposób, jednakże uważam, że wszystko było doskonałe i bardzo dobrze przemyślane. Oczywiście moje serce skradło zakończenie. Właśnie dla takich momentów, jak tamto warto czytać książki. Teraz jedynie oczekuję kolejnych, niezwykłych historii z Rhysem i Feyrą w roli głównej.

Moja ocena
10/10

Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Dwór skrzydeł i zguby | ???

W następnym tygodniu pojawią się aż dwa posty. Jeden we wtorek, a drugi w sobotę. Serdecznie zapraszam o godzinie 18. :)

180. Dwór mgieł i furii

Znalezione obrazy dla zapytania dwór mgieł i furiiPo tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić?
Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie.


Tytuł: Dwór mgieł i furii
Tytuł oryginału: Court of Mist and Fury
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż
Tom: II
Tłumacz: Jakub Radzimiński


,,Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys.ˮ

Sarah J. Maas ma na swoim koncie już kilka książek, które są kochane i uwielbiane przez czytelników na całym świecie. Pierwsza jej seria Szklany trony jest dla wielu strzałem w dziesiątkę. Sama jestem wielką fanką twórczości autorki. Do tej pory nie mogę się nadziwić, jak perfekcyjne przygody Celaeny zostały zaplanowane, sprawiając, że kolejne części nie są jedynie pustą opowiastką o zabójczyni.
Jednak ta recenzja, nie jest od tego, by rozpływać się nad Szklany tronem, a opowiedzieć o drugiej serii autorki, która nie ukrywając, jest równie dobra, a skuszę się nawet na końcu moich wywodów o inne słowo...
Mowa oczywiście o Dworze mgieł i furii. Niecierpliwie oczekiwanym, przez fanów twórczości pani Maas, drugim tomie Dworu cierni i róż. Pierwsza część opierała się na opowiedzeniu na nowo baśni o Pięknej i Bestii. Bardzo miło spędziłam czas podczas poznawania historii o Feyre i Tamlinu, jednak nie byłam, aż tak bardzo zakochana, jak w Szklanym tronie. O taka lekka opowiastka na wieczór. Dlatego też nie do końca rozumiałam, czemu autorka zaplanowała kontynuacje. Uważałam, że wszystko było wyjaśnione i wszelkie dalsze przygody, nie będą lepsze, niż te przedstawione w pierwszej części. Jednak teraz pojmuję, jak bardzo nie doceniłam autorki! Dwór cierni i róż okazał się jedynie preludium prawdziwej historii, która bezapelacyjnie skradła moje serce i zostawiła w świecie wykreowanym przez panią Maas.

Feyre wbrew oczekiwaniom pokonała Amaranthe w jej własnej grze. Pokonując wszelkie przeciwności losu, może w końcu odetchnąć u boku swojego ukochanego. Jednak życie nie jest wcale takie różowe, jakby się wydawało. Od dnia popełnienia największej możliwej zbrodni, dziewczynę dręczą koszmary i wyrzuty sumienia. Mimo świadomości uratowania całego kraju nie umie sobie wybaczyć. Tamlin widząc cały czas zagrożenia dla swojej ukochanej, z całej siły stara się ją trzymać na dworze, zamkniętą i pozostawioną ze swoimi myślami. Jednak nim dziewczyna ma uczynić najważniejszy krok w swoim życiu, sprawy się komplikują, gdyż pojawia się Rhysand żądając dotrzymania umowy, jaką zawarł pod górą z Feyre. Z początku wydaje się, że Książę Dworu Nocy okaże się mężczyzną ze wszystkich strasznych opowieści. Tymczasem nad Prythianem zbierają się kolejne czarne chmury, które mogą przynieść większe cierpienie, niż podczas rządów Amaranthy.


,,Kiedy spędzasz tak wiele czasu uwięziony w ciemności, 
Lucienie, odkrywasz, że ciemność zaczyna patrzeć na ciebie.ˮ

Wprowadzenie powinno już przedstawić, w jakim kierunku będzie zmierzała ta recenzja. Oprócz zachwalania wszystkiego i wszystkich nie raz będę mówiła o geniuszu i wyobraźni autorki. Dlatego moim wypocinom daleko do recenzji. Lepiej nazwać dzisiejszy post "Powody, dla których MUSISZ sięgnąć po Dwór mgieł i furii".

Na pierwszy ogień idzie fabuła, która okazała się jeszcze bardziej wciągająca, jeszcze bardziej magiczna i jeszcze bardziej wspaniała, niż dotychczas. Dwór cierni i róż był zaledwie zapowiedzią niezwykłych wydarzeń, które uświadczy w drugim tomie czytelnik. Mowa w tym wypadku o miłości, poświęceniu, wojnie, lojalności, braterstwie, przyjaźni..., a to dopiero początek listy. Autorka w tym opasłym tomie zawarła niesamowitą ilość różnorakich wątków, które czarują czytelnika od pierwszej strony. Niektóre są zaledwie wspomniane, inna bardziej rozbudowane, jednak wszystkie tworzą spójną całość. Czytelnicy, którzy już mieli okazje, przeczytać tę część wiedzą, jak wiele różnych sytuacji oraz wydarzeń pojawia się na przestrzeni prawie 800 stron. Pomimo ogromu akcji, zdarzenia nie przytłaczają czytelnika. Jedynie coraz bardziej wciągają go w świat Fae, tym samym sprawiając, że czytający nie odłoży tej książki na moment.

,,Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu.ˮ

Jeżeli nadal opis fabuły nie zachęca Was do sięgnięcia po ten majstersztyk, może opis bohaterów przekona niedowiarków.
Feyre z początku mi się nie spodobała. Ba! Mówiłam przy okazji poprzedniej recenzji, że brakuje jej temperamentu, życia i tego "czegoś", tym samym nie przypadła mi ona do gustu. Jednak zmiana, jaką przeszła bohaterka była niesamowita. Feyre nie zmienia się jednak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Postać otoczona nowymi osobami i biorąca udział w kolejnych wydarzeniach stopniowo przechodzi przemianę. Już w połowie powieści pokochałam "nową" wersję Feyre, aczkolwiek zakończenie, w którym pokazana jest ona w 100 procentach powaliło mnie. Nigdy chyba nie widziałam, żeby bohater tak się zmienił. Co więcej, nie raz wydawało mi się, że Feyre bez problemu mogłaby być człowiekiem z krwi i kości, a nie jedynie postacią literacką. Jej charakter nie ukazywał papierowego bohatera, a jedynie osobę, która mogłaby stać w tej chwili obok czytelnika i niczym się nie wyróżniać od prawdziwych ludzi.
Rhysand był jedną z niewielu postaci, które pokochałam od pierwszego wejrzenia. Jednak dopiero w tej części ukazał pełną osobowość. Jest zapewne jedną z najbardziej kochanych, wielbionych i mających własny piedestał postaci. Ja również dałam się zauroczyć tym bohaterem i uwielbiam go całym sercem. Bardzo dawno nie miałam styczności z tak pełnokrwistą postacią, która bezprecedensowo zasługuje na wszystkie pozytywne opinie i maślane spojrzenia. Właściwie, nawet jeżeli autorka zepsułaby wszystkie inne aspekty tej książki, które tak bardzo uwielbiam to i tak przeczytałabym tę powieść dla samego Rhysa. #TeamRhys
Bardzo mi się spodobało, że pisarka odstawiła Tamlina na boczny (bardzo daleki) tor. W końcu mogłam również dać argumenty przyjaciółce, dlaczego uważałam go za najgorszą ze wszystkich postaci, jakie pojawiają się we Dworze. Pierwotny partner Feyre okazał się dokładnie takim łajdakiem, za jakiego go brałam od samego początku. Okazuje się, że miałam nosa i mam nadzieję, że w trzeciej części wyleci on przez okno (czekałam na taką sytuację podczas czytania Dworu mgieł i furii. Może w trzecim tomie autorka spełni moje marzenie).
W innej sytuacji zapewne skończyłabym swoje wywody na temat bohaterów. Jednak trudno mi się powstrzymać przed dopowiedzeniem, chociaż kilku słów o wewnętrznym kręgu Rhysa, ponieważ odgrywają oni również istotną rolę i trudno ich nie pokochać. Cała czwórka jest wspaniała, kochana, niesamowita. Aż brakuje słów, by opisać w jak genialny oraz przemyślany sposób autorka dodała kolejne postacie, które zachwycają czytelnika. Obawiałam się, że Dwór Nocy będzie niepotrzebnym dodatkiem i jedynie główna para, będzie dobrze wykreowana. Po raz kolejny żałowałam swoich słów. Od pierwszego spotkania z nimi wiedziałam, że do zbędnego "dodatku" im bardzo daleko. Byli i są nieodłączny elementem przygód Feyre, Rhysa oraz czytelnika.

,,Dlaczego istoty lgną do innych istot? Może kochają miejsce, w które się udają, tak bardzo, że uznają podróż za wartą ryzyka. Może będą tak wracać, aż zostanie jedna gwiazda. Może ona będzie powtarzać tę podróż po kres czasów w nadziei, że kiedyś pewnego dnia, jeśli będzie wracać wystarczająco często i wytrwale, jakaś inna gwiazda znów ją odnajdzie.ˮ

Autorka w pierwszym tomie magicznie i plastycznie opisywała świat Feyre. Był to nieodłączny element głównej bohaterki. Dzięki temu łatwiej było wczuć się w postać oraz zobaczyć świat jej oczami. W tej części jednak wszystko ulega zmianie, w tym również opisy. Zamiast skupiać się na pięknie przyrody i miejsc, autorka kreuje opisy uczuć. I to nie byle jakich. Przez całą książkę przewija się gamma różnorakich emocji różnych postaci. Począwszy od Feyre, po Castiela, Mor..., a skończywszy na Rhysandzie. Sarah J. Maas nie ukrywa żadnych uczuć, jakie towarzyszą bohaterom, zagłębiając się nawet w najgorsze wspomnienia. Dzięki temu czytelnik czuje całym sobą, przez co przeszli jego ukochani bohaterowie, by znaleźć się w miejscu, w którym byli obecnie. Jakiej niesprawiedliwości, bólu, odrzucenia, samotności doświadczyli, aby stać się takimi osobami, jakimi są w danym momencie.

Dwór mgieł i furii zdecydowanie trwał za krótko. Nawet kolejne 500 stron byłoby zdecydowanie za mało. Kartki po prostu przelatywały jedna za drugą, a ja nie mogłam przerwać tej powieści, ani na moment. Dlatego też jeszcze pierwszego dnia uświadczyłam uczucia, że zdecydowanie za mało książki mi zostało, mimo że miałam jeszcze przed sobą prawie 400 stron.
Prythian okazuje się z każdym tomem bardziej magicznym miejsce niż dotychczas. Poza znanym wszystkich fanom Fae, autorka kreuje kolejne potwory i stworzenia, która oczarowują czytelnika. Z każdą stroną mogłam się przekonać, jak wiele pomysłów ma Sarah J. Maas, które cały czas dziwią i fascynują czytelnika.

,,- Jesteś wolna - powiedziała napiętym głosem. - Jesteś wolna.
                                                       Nie bezpieczna. Nie chroniona.
Wolna.ˮ

Dwór mgieł i furii przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się, że autorka stworzy bardzo dobrą powieść, która będę długo wspominać. Jednak okazało się, iż drugi tom jest wspanialszy, niż mogłam przypuszczać. Zdecydowanie Sarah J. Maas stworzyła powieść niezwykłą oraz jedyną w swoim rodzaju. To prawdziwy majstersztyk. Dawno nie czytałam tak genialnej powieści i zanosi się, że długo poczekam na kolejną tak świetną powieść. Co więcej, mam teraz problem, która seria autorki jest lepsza. Ponieważ z początku przed poznaniem drugiego tomu Dworu cierni i róż, mogłam bez zawahania się wybrać pierwszą serię. Obecnie mam duży problem, by wskazać, która seria jest lepsza. Nie mniej jednak polecam Dwór mgieł i furii, wszystkim czytelnikom. Z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie. No bo w końcu jak można nie kochać Rhysa?


,,Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają.ˮ

Moja ocena
100/10

Dwór cierni i róż | Dwór mgieł i furii | Court of Wings and Ruin
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka