04 maja 2014

Z innej beczki----->Anime#1

Długo się zastanawiałyśmy czy pisać recenzje lub po prostu posty na temat inny niż tylko książki. Już kiedyś pojawiła się taka ogólna zbiorcza recenzja filmów, jednak na tym się skończyło. Tym razem przygotowałyśmy dla was coś innego niż tylko książki, czy nawet film. Oprócz tego zrozumiecie po części taką długo nieobecność na blogu i zaniedbanie w czytaniu książek. "Nowy dział" pt. Z innej beczki będzie przedstawiał wam najróżniejsze tematy, a na pierwszy ogień idzie anime.
Sądzę, że większość chociaż odrobinę kojarzy anime mimo, że nigdy nie oglądała. Cóż ja osobiście nigdy nie byłam wielką fanką "japońskich bajek", ale przyznam, że kiedyś mając jakieś 6 lat, oglądałam to nie wiedząc, że to anime. Moja ulubiona bajka dopiero później okazała się dla mnie tym anime, jednak pomimo tego, że wtedy z chęcią przypomniałabym ją sobie, nie mogłam przypomnieć tytułu. Żyłam z tą niewiedzą, jeszcze jakieś dwa miesiące temu, gdyby nie czysty fart, ujrzenia prostego obrazka, na którym rozpoznałam kilku bohaterów. Moje poszukiwania tytułu nie trwały długo, gdyż w klasie mam kilka osób, które interesuje się anime i odpowiedzieli mi na nurtujące pytanie, które gnębiło mnie od kilku lat. Więc o jakiej "japońskiej bajce" mowa?
Król szamanów


Premiera: 4 lipca 2001 - 25 września 2002
Liczba odcinków: 64+3(odc.specjalne)
Autor: Hiroyuki Takei
Reżyser: Seiji Mizushima
Czas trwania: 20 min
Gatunek: przygodowy, dramat, komedia, shonen

Gdy tylko miałam okazję rozpoczęłam swoją przygodę z Królem szamanów. Jednak pomimo tego, że oglądałam to wiele lat temu, powoli przypominałam sobie cały świat, fabułę i poszczególne odcinki(w tym ostatni). Również zrozumiałam dlaczego tak to uwielbiałam i trzeba przyznać, że po raz drugi zakochałam się w tym całym świecie. 

Król szamanów opowiada o świecie, w którym pośród zwykłych, szarych śmiertelników żyją szamani. Szamani to ludzie łączący świat realny z duchowym. Dzięki temu mogą kontrolować duchy - z ich pomocą walczą przeciwko sobie i o uratowanie świata. Bowiem raz na 500 lat jest organizowany turniej szamanów, który ma wyłonić kolejnego króla. Jego zadaniem jest uratowania świata ludzkiego przed zagładą, która ma nadejść od gwiazdy zniszczenia. Właśnie teraz ma się odbyć turniej szamanów, a Yoh Asakura szkoli się od dziecka by zostać najsilniejszym szamanem i zdobyć koronę. Cała fabuła obraca się wokół turnieju. Oprócz tego po drodze Yoh zyskuje wielu oddanych przyjaciół by móc razem stawić czoła złemu charakterowi, który chce zniszczyć cały rodzaj ludzki.

oryginalny opening...

Tak wygląda w większym stopniu fabuła anime. Wszystkie odcinki z głównej serii liczą sobie 64 odcinki. U nas również były emitowane na kanale m.in. Jetix. Jednak anime w bardzo dużym stopniu różni się od mangi. Nawet w pewnym momencie można by uznać, że powstały dwie odrębne historie. Dzisiaj jednak skupimy się wyłącznie na tej trochę gorszej wersji, jak dla mnie - anime.


Dlaczego anime jest gorsze od mangi, która liczy sobie 28-32 tomy(zależy jakie wydanie)? Otóż anime jest bardziej spłycone i skrócone. Oprócz tego, tak jak wspominałam anime i manga mają dwa różne(o dziwo) zakończenia. Więc jeżeli ktokolwiek oglądnął już te 64 odcinki i nie ma co począć ze swoim życiem może spokojnie zabrać się za mangę.

Sama historia jest bardzo wciągająca i z każdym odcinkiem nie można będzie za długo czekać, gdyż po prostu tu się nie wytrzyma. Król szamanów nie jest tasiemcem jak na przykład Naruto, jednak pomimo tego nie traci swojego uroku. Może i oglądniemy cała pierwszą serię w ciągu tygodnia, a później będziemy rozpaczać i zadawać sobie pytanie "dlaczego się kończy w takim momencie?", ale naprawdę warto.

Bohaterowie są naprawdę jedyni w swoim rodzaju i trudno znaleźć dwa podobne charaktery. Możliwe, że w anime nie ma takiej wyraźnej linii jak w mandze, ale i tak w końcu zobaczymy, że każdy jest wyjątkowy. Jeżeli już mówimy o bohaterach nie można znaleźć takiego, którego byśmy nie uwielbiali. Główny bohater jest to zwykły chłopak, tryskającym entuzjazmem. Od odcinka -nastego zauważamy, że Yoh nie jest tylko olewającym wszystko chłopakiem, co bardzo działa na jego korzyść. Kolejnych bohaterów poznajemy stopniowo i każdego nie da się nie lubić, chociaż w małym stopniu.


Nie znam się i pewnie nigdy się nie poznam czy anime ma dobrą kreskę czy nie. Jeżeli chcecie mieć radę eksperta trzeba zwrócić się z tym do Owcy. Ja jedynie mogę powiedzieć, że anime nie zraziło mnie swoim wyglądem(nie tak jak One Piece) i naprawdę miło mi się je oglądało. Nie stwierdzę również, że ma fantastyczną kreskę, gdzie są pokazane wszystkie szczegóły. Jest to przeciętna i niczym nie wyróżniająca się kreska.

Anime według mnie może dostarczyć więcej przyjemności poznawania świata autora niż manga pod warunkiem, że jest dobrze zrobiona. Anime dostarcza nam dźwięku i obrazu. W mandze mamy jedynie dialogi i rysunki, z czego na to drugie osobiście poświęcam ledwie 1/10 uwagi. Anime może nam pokazać w łatwy i dostępny sposób to, na co autor ma szczelne ramy obrazu. W Królu szamanów niestety znacznie lepsza jest manga, która dostarcza nam więcej przyjemności i pokazuje o wiele więcej faktów.

Podsumowując Król szamanów to jest anime dzieciństwa i tym samym symbol dla mnie. Nie żałuję, że kiedykolwiek to obejrzałam, bądź przeczytałam. Polecam wszystkim, by spróbowali i obejrzeli chociaż jeden odcinek i się przekonali co ma do zaoferowania Król szamanów:)

i polski, którego nie da się zapomnieć:)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka